1. Egipt.


O wycieczce do Egiptu zaczęlam myśleć na poważnie około 2 tygodni przed wykupieniem biletów lotniczych, a więc raczej późno i wcale tak naprawdę nie była planowana. Ja straciłam pracę, przede mna rysowało się osiem miesiecy płatnego bezrobocia i …. odpoczynku. Tak więc bez szczególnych skrupułów ja i mój narzeczony wykupiliśmy bilety lotnicze, pożyczyliśmy cały stos książek i przewodników po Egipcie i już cieszyliśmy się niesamowitą podróżą do kraju bajkowego, pełnego kontrastów i niezapomnianych wrażeń.

Wylecieliśmy z Barcelony egipskimi liniami lotniczymi, które, dzięki Bogu okazały się mieć nowoczesne samoloty, chyba nawet lepsze od tych europejskich, tak więc dolecieliśmy w ciągu 4 h do Luksoru cali i zdrowi. Na lotnisku godzinna kolejka w oczekiwaniu na wizę wjazdową do kraju. Przetransportowano nas na stateczek Nile Plaza, którym to płynęliśmy po Nilu przez kilka dni podziwiając widoki. Statek był raczej kiepski, taki w stylu medel-classe, na dolnym pokładzie czuć było paliwo i nasza kabina była wilgotna, mało tego, jako że był to dolny pokład, nie można było otworzyć okien. Po 2 dniach postanowiliśmy zmienić kabinę i dostała nam się jedna z wolnych na górnym pokładzie i po wejściu od razu wiedzieliśmy, dlaczego była wolna… Panował w niej taki hałas silników znajdujących się za ścianą, że w czasie ich pracy było wręcz niemożliwe wytrzymać w niej choćby pół godziny. Mieliśmy to szczęście w nieszczęściu, że na najbliższe dwa dni rejsu w czasie pory nocnej był przewidziany odpoczynek, tak więc wyłączano silniki, a w czasie rejsu,w dzień, opalaliśmy się na tarasie górnego pokładu, z dala od hałasu. Jakoś wytrzymaliśmy:) Rzeczą niezapomnianą w czasie pobytu na Nile Plaza były widoki i posiłki. Te ostatnie wręcz królewskie, desery jak z bajki, lepszych nie jadłam nigdy w życiu. Przy tym obsługa bardzo profesjonalna i sympatyczna, kuchnia-na medal. Pierwszego wieczora po kolacji uraczono nas pokazem tańca brzucha wykonanym przez korpulentną Egipcjankę, która rzeczywiście miała czym potrząsać. Kolejnym tańcem był taniec derwiszów, nawet znośny, nie mogłam wyjść z podziwu, jak można się kręcić w kółko przez prawie 20 minut…ale uwierzcie mi, można:)

Następnego dnia obudzono nas o świcie i wyruszyliśmy zwiedzać zabytki. Pierwszy przystanek- świątynia w Karnak

cdn.

DSC_1453Rejs po Nilu.

Faluka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s