8. Trzy wielkie religie w Kairze. Cytadela, Khan-el-Khalili, Kair koptyjski.


Następnego dnia zobaczyliśmy Cytadelę, Dzielnicę Umarłych, Khan-el-Khalili oraz część koptyjską Kairu, czyli część chrześcijańską. Byłam ciekawa, dlaczego jedną z dzielnic nazywano Dzielnicą Umarłych, chociaż wiedziałam wcześniej, że to najbiedniejsza zona w mieście i wkrótce uswiadomilam sobie, że nazwa w pełni odpowiada rzeczywistości…Biedacy mieszkają tam w grobowcach i pałacykach cmentarnych, bo nie mają własnego domu i turyści nie powinni tam wchodzić, gdyż narażają się na rabunek a nawet na agresywne ataki uzbrojonych mieszkańców. My „zwiedziliśmy” tę dzielnicę przejeżdżając samochodem , powolutku i tylko po głównych uliczkach, by nie prowokować nikogo. Nie wyobrażam sobie zgubić się tam wieczorem…byłoby lepiej od razu strzelić sobie w głowę (podobnie niebezpiecznie jest w Limie wieczorami w niektórych miejscach).

Cytadela to kompleks budowli znajdujący się na wzniesieniu, z którego widać pięknie panoramę całego miasta, które dopiero w tym momencie można tak naprawdę zobaczyć prawie w całości. W obrębie cytadeli znajdują się meczety, w tym meczet Alabastrowy (meczet Mehmet Ali) i meczet Ibn Tulun, liczne tarasy widokowe, muzeum wojskowe i policji oraz inne malutkie meczety, których zresztą w całym Kairze jest ok. 1000. Panorama miasta przedstawia się jako skupisko szaroburych budynków, bloków, domów, setek minaretów a smaczku dodaje wszechobecny hałas ruchu ulicznego, klaksonów, śpiewu imamów i mgiełka smogu unosząca się nad miastem…

DSC_1590

Panorama miasta widziana z Cytadeli

W obrebie cytadeli poczuliśmy prawdziwy powiew i smak islamu, religii potężnej, pięknej i pełnej pokoju. Zobaczyłam modlących się w pełnym skupieniu ludzi, po modlitwie można było wejść do środka świątyni alabastrowej, która onieśmieliła nas swoim bogactwem, dekoracją i pięknem. Przed wejściem obmyliśmy ręce, twarz w wodzie z alabastrowej fontanny i w samych skarpetkach weszliśmy na czerwone dywany. Ja miałam niebieski szal z Aswanu na głowie, z szacunku dla tradycji islamskiej w miejscu świętym dla muzułmanów; chodziłam zresztą przez cały czas pobytu w Egipcie z szalem na głowie, by nie zwracać bardzo uwagi i dla poszanowania tradycji. Kilka razy pytano mnie, po co noszę zakryte włosy, skoro nie jestem muzułmanką, a ja odpowiadałam, że jestem w państwie, którego obyczaje staram się przestrzegać. Innym razem młody chłopak w Kairze powiedział mi, że bardzo podoba mu się, że noszę chustkę i że szanuję obyczaje w jego kraju. Wracając do meczetu w Cytadeli, nie wiem czemu, ale wzbudziłam sporą sensację wśród zwiedzających go muzułmańskich dziewcząt i wszystkie chciały zrobić sobie ze mną zdjęcie. Z początku myslałam, że po prostu śmieją się ze mnie, że noszę chustkę, ale to chyba nie było to, hehe, po prostu podobałam im się… a może nigdy nie widziały jasnej blondynki w niebieskim szalu z Aswanu na głowie:-) Muszę dodać, że niektóre kobiety, zwłaszcza w Kairze chodzą ubrane jak Europejki, nowocześnie i odważnie, ale większość wciąż tradycyjnie, z zakrytą głową, młode kobiety natomiast łączą styl zachodni z tradycyjnym nakryciem głowy.

DSC_1604

W innym meczecie otwartym dla turystów, najstarszym w Egipcie, meczecie Sulejmana Pachy znajduje się grobowiec rodziny królewskiej, cały w marmurze, pięknie ozdobiony inkrustacją z kolorowych kawałków półszlachetnych kamieni. Dowiedziałam sie też, że muzułmanie mają swój własny różaniec.

Po południu czekała na nas kolejna atrakcja tego niesamowitego miasta: dzielnica koptyjska. Znajduje się jakby w ogrodzie, poniżej poziomu miasta, jest bardzo stara i tajemnicza. Podobno jeden z kościółków został zbudowany na ruinach schroniska, gdzie chwilowo przebywała rodzina święta w czasie ucieczki przed Herodem. A obok zabytkowa synagoga… to piękne, że istnieją obok siebie , od wieków, 3 potężne religie i nie ma z tego powodu wojen, nieporozumień, ludzie do dzisiaj żyją spokojnie i we wzajemnym szacunku.

Wciąż przed nami największa dla wielu atrakcja Kairu: targowisko Khan-el Khalili. Ten kąsek zostawiliśmy sobie na koniec dnia wypełnionego zwiedzaniem i było warto, bo targ ożywa właśnie popołudniu i do późnych godzin nocnych jest otwarty. Kto nie widział Khan-el Khalili, ten nie widział Kairu i nie poznał jednej z bardzo ważnych części arabskiej kultury. To ogromne, prawdziwe zbiorowisko wszystkiego, gdzie można kupić wszystko i gdzie nie tylko można spotkać setki turystów, ale także mieszkańców Kairu robiących normalne zakupy. Można zjeść tradycyjne potrawy, przepyszne daktylowe i sezamowe słodycze, posłuchać muzyki, zapalić fajkę wodną (shisha), potargować się dla zabawy, usiąść na krzesełku z właścicielem sklepiku i posłuchać ciekawych historii. Wszyscy oferują wszystko, mozna nawet kupić „nic”, jak nam powiedział jeden ze sprzedawców, kiedy, zmęczeni już kilkugodzinnym chodzeniem między straganami, na kolejne : „przepraszam, czego szukacie?” odpowiedzieliśmy zdawkowo „niczego”, sprzedawca nie dawał za wygraną i powiedział: „nic? też mam, jaki rozmiar??” Wybuchnęliśmy śmiechem i skończyło się na tym, że kupiliśmy kolejny badziew. Nigdzie cynamon nie pachnie tak cudownie jak na targowisku w Kairze i nigdzie papryczka chili nie ma tak soczystego koloru jak właśnie w Khan-el Khalili. Wyszliśmy na wielki plac pełen kafejek, herbaciarni i restauracji i od razu znaleźliśmy słynną herbaciarnię Fishawi, najstarszą i najbardziej znaną w całym Egipcie. Zamówiliśmy herbatę z miętą, tradycyjny napój w Egipcie, obok zimnego naparu z hibiskusa nazywanego tu karkade. I dostaliśmy fantastyczny gorący napar z gałązkami świeżutkiej mięty w szklankach! Bajecznie pyszne:-)

DSC_1692

Targowisko Khan-el Khalili

DSC_1706

Na herbatce w Fishawi

Wróciliśmy do hotelu zmęczeni ale nasyceni smakami , kolorami i zapachami metropolii egipskiej. Czekał nas kolejny dzień, tym razem pod postacią wyczerpującej lekcji historii i sztuki starożytnego Egiptu. Jutro- wizyta w Muzeum Egipskim w Kairze.

cdn.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s