12. W drodze z Fes do Marrakeszu. Casablanca, Rabat, Meknes i Volubilis.


W czasie powrotu z Fez do Marakeszu mieliśmy zaplanowane wycieczki do kilku miast po drodze. Zaczęliśmy od Volubilis, małej miejscowości znanej dzięki znajdującym się w niej ruinom rzymskim, dość okazałym i ciekawym, choćby z tego względu, że można tam zobaczyć prototyp współczesnego solarium, czy imponującą mozaikę podłogową ze swastyką (nie muszę chyba dodawać, że swastyka to nie wynalazek nazistowski, tylko symbol istniejący od tysiącleci, pochodzący z imperium starożytnych Indii, używany także przez Rzymian) no i przede wszystkim doskonałe kolumny. Zobaczyliśmy, popstrykaliśmy zdjecia i ruszyliśmy dalej.

DSC_1957

Kolejny przystanek- Meknes, jedna z dawnych stolic imperium. Małe miasto, ale przytulne i ładne. Atrakcją turystyczną w nim jest mauzoleum jednego z władców, Mulaya Idrisa. Po zwiedzaniu poszliśmy na marokańskie ciastka i ciasteczka, były wyśmienite, jak wszystkie arabskie słodycze. Pojedliśmy, popstrykaliśmy zdjęcia i pojechaliśmy dalej, w stronę obecnej stolicy Maroka- Rabat.

DSC_1976

Rabat to duże, nowoczesne miasto, można powiedzieć europejska metropolia. Tutaj mieszka i urzęduje król Maroka Mohammed VI. Ma swoje pałace, ogrody, zaprzęgi konne, i inne rezydencje rozsiane po całym kraju. W Rabat znajduje się piękne mauzoleum poprzedniego króla Hassana II (ojca obecnego krola) i Mohammeda V (dziadka),wyłożone marmurami, mozaikami, przebogato zdobione płaskorzeźbami i strzeżone pilnie przez mały oddział gwardii honorowej ubranej w eleganckie czerwone mundury.

DSC_2007

DSC_1997

Mauzoleum Hassana II i Mohammeda V

Nie było specjalnie dużo czasu by zwiedzać dokładniej Rabat, zreszta mówią, że nie ma tu szczególnie ciekawych zabytków i w przeszłości Rabat nigdy nie był miastem imperialnym. Nawet obecnie jest stolicą tylko „na papierze” i pierwszą siedzibą władcy, bo stolicą kulturalną i historyczną jest Fez, ekonomiczną i biznesową kraju jest Casablanca.

Kolejnym przystankiem była słynna Casablanca, znany kurort nad Atlantykiem, to tutaj właśnie kręcono wszystkim znajomy film z Humpreyem Bogartem pt.” Casablanca”. My trafiliśmy na deszczową pogodę i chmury, ale na szczęście nie padało całymi dniami, tak więc mogłiśmy zwiedzić conieco. Wybrzeże trochę rozkopane, widać remonty, budowy przed nadchodzącym nowym sezonem turystycznym. Plaże trochę smutne, ale myślę, że to po prostu przez deszczową i wietrzną pogodę. Posiedzieliśmy chwilę na piasku i stwierdziliśmy, że jak już jesteśmy w Maroku, to trzeba by profesjonalnie skręconego jointa spróbować. Tylko skad go wziąć? Głupio nam było pytać ludzi na ulicach, czy mają trochę trawy, chociaż jest oczywiste, że tam wszyscy i o każdej porze dnia i nocy mają przy sobie zapasik haszyszu. Poszliśmy na gorącą herbatę ze świeżą miętą do pobliskiej mordowni i postanowiliśmy zapytać o skręta chłopaków z pobliskiej grupki grających w piłkę nożną na plaży. Nie zdziwili się, nie zaczęli się śmiać, po prostu wyciągnęli z kieszeni batonik haszyszu i zrobili nam prawdziwego marokańskiego jointa. Nie chcieli żadnych drobnych za niego, po prostu chcieli wypalić z nami jakby „fajkę pokoju”, symbolicznie podzielić się czymś z bardzo dobrze goszczonymi tutaj turystami. Marokańczycy są jednymi z najbardziej gościnnych narodów świata, i dla swoich, i dla przyjezdnych nieznajomych. Otwarci i sympatyczni, chętnie udzielają pomocy zagubionym turystom, czasami nawet odprowadzają ich osobiście do poszukiwanego miejsca, a to wszystko za darmo oczywiście, podają rękę (tylko prawą, bo lewą używa sie tylko do podcierania wiadomo czego i stąd jest w zwyczaju i w dobrym tonie, by nie podawać ręki lewej nikomu, by nie brać lewą ręką ani pieniędzy, ani jedzenia) na pożegnanie i odchodzą z uśmiechem na ustach. Nie są tak nachalni jak Egipcjanie, ale też nie są tak biedni, Maroko chociaż nie jest mocarstwem, jest bogatsze od Egiptu, lepiej rozwinięte i stąd ludzie jakby spokojniejsi w kontaktach z turystami.

W Casablance znajduje się ogromny, spektakularny meczet zbudowany przez Hassana II, czyli za czasów nowożytnych i niedawno oddany do użytku. Powierzchnia całego kompleksu (świątynia, ogrody, łaźnie) jest bardzo duża, znajduje się on na wybrzeżu i stanowi nie lada atrakcję dla przepływających obok niego podróżnych, którzy mogą podziwiać w czasie rejsu świetlistą, imponującą budowlę z białego marmuru. Meczet w Casablance jest drugim co do wielkości meczetem na świecie (największy jest w Mekce), przebogaty, przeozdobny, wyraża cały splendor i bogactwo kultury muzułmańskiej. Wyłożony marmurami wewnątrz i z zewnątrz, udekorowany misternymi mozaikami drewnianymi na ścianach i suficie, z fontanną i źródełkiem w środku. Niesamowity, bogaty, kosztował  majątek , ale postawiony na chwałę Allaha i Hassana II. Na szczęście mogłam zrobić tyle zdjęć ile chciałam, a mogłabym zrobić ich setki w jednej tylko sali głównej modlitwnej, nie wspominając o podziemnych łaźniach i basenach, tylko troszkę ustępujących swoim bogactwem głównej świątyni.

DSC_2017

DSC_2035

DSC_2083

Łaźnie w dolnej części meczetu.

Następnego dnia czekała nas podróż powrotna z Casablanki do Marakeszu.

cdn.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s