20. Królewskie Cusco. Inkaski pępek świata..


Do Cusco dojechaliśmy wygodnym nocnym autobusem peruwiańskich linii Cruz del Sur. Bilety są drogie, ale ze względów bezpieczeństwa warto zapłacic więcej i spokojnie i bez przygód dojechać na miejsce. Mówię tu o przygodach takich jak niespodziewane nocne postoje na trasie, przyjmowanie na pokład autobusu nocnych pasażerów  o podejrzanym wyglądzie i zachowaniu, albo zwykłych znajomych czy krewniaków kierowcy, który przewozi ich za darmo, nigdzie nie rejestrowanych i nikomu z przewoźników nie znanych. Zdarza się niestety często, że na takich nocnych trasach dochodzi do kradzieży wewnątrz autobusu, tzn. pasażerowie budzą się rankiem bez niektórych swoich bagaży, aparatów fotograficznych czy portfeli. W takiej sytuacji problem polega na tym, że nikt nie wie, kto okradł i gdzie teraz jest, a przeważnie są to własnie ci nierejestrowani podróżni, wsiadający i  wysiadający gdzie popadnie. W czasie naszego pobytu podawano kilkakrotnie we wiadomościach o napadach na autobusy nocne różnych lokalnych linii w okolicach Trujillo, Limy , Barranca i innych miastach na północy kraju. Były to najprawdziwsze napady z bronią w ręku, w czasie których napastnicy, podający się za pasażerów oczekujących na autobus, wsiadali jak gdyby nigdy nic, po czym wyciągali broń i okradali wszystkich, łącznie z kierowcą zabierając mu całą zarobiona przez niego dniówkę. W liniach Cruz del Sur tego problemu nie ma, bo autobus nie zatrzymuje się na żadnej stacji w ciągu nocy, jedzie prosto do celu, co najwyżej tylko na zmianę kierowcy. Poza tym wszyscy pasażerowie są sprawdzani, rejestrowani, nawet robi się im zdjęcia małą kamerką przed wejściem do autobusu. Sam pojazd jest nowoczesny, wygodny, na dolnym pokładzie znajduje się  tylko 6 miejsc do spania, za specjalną oczywiście dopłatą. Jednym słowem wygoda i bezpieczeństwo, ale na kieszeń turysty, nie przeciętnego mieszkanca Peru.

Wczesnym rankiem wysiedliśmy na małym dworcu autobusowym, już o tej porze zapełnionym ludźmi, tobołami, nawet jeden osioł czy muł stał sobie spokojnie przy swojej włascicielce śpiącej na plastikowym krześle. Było cichutko, wiele osób spało opartych na swoich ogromnych worach, bagażach owiniętych w kolorowe wełniane indiańskie chusty lub po prostu na podłodze. Jedyny hałas robili naganiacze hotelowi, pracownicy okienek dworcowych sprzedających ostatnie wolne jeszcze bilety na różne trasy i namawiając jak tylko się dało każdego przechodzacego, byle tylko sprzedać.  Gorsi byli ci właśnie naganiacze hotelowi, którzy czekali na każdy kolejny przyjeżdżający autobus, zwłaszcza taki zagraniczno-turystyczny, z którego o 4.30 rano wypadali na wpól śpiący turyści, którym w takich momentach najłatwiej sprzedać każdy hotel za każdą cenę.  My daliśmy się namówić jednemu z nich i zabrał nas do małego, schludnego hotelu niedaleko głównego placu Plaza de Armas. Dostaliśmy pokój z łazienką, której okienko wychodzące wprost na podwórze nie domykało się, ale co tam, o 5 rano było nam wszystko jedno:)  Przez okno mogliśmy podziwiać jedno ze wzgórz otaczających miasto, na którym ktoś wykosił trawę? roślinność, by pozostawić ogromny, widoczny z daleka napis: „Viva el Perú Glorioso” co znaczy: „Niech żyje wielkie Peru”…ach, niech żyje, a zwłaszcza niezapomniane, królewskie Cusco.

Samo miasto jest dosyć spore, z każdej strony otoczone górami, na których tarasach konstruowane są domy mieszkalne i zagrody. W Cusco znajduje się, podobnie jak w każdym innym małym czy dużym mieście peruwiańskim, główny plac, zwany Plaza Mayor albo Plaza de Armas, co znaczy odpowiednio: Plac Większy albo Plac Broni. Miejscowi wytłumaczyli nam, że ta nazwa wzięła się stąd, że w czasie walk z najeźdźcami hiszpańskimi a potem w czasie wojen domowych w toku historii kraju na główym placu każdego miasta gromadzili się mieszkańcy  z bronią, tutaj też tę broń przechowywano pod okiem naczelnego wodza. W Cusco, mówią Indianie, nigdy nie świeci słońce, zawsze niebo jest zamglone, powietrze jakby zaparowane i to prawda, czesto kropi lekki deszczyk, jest raczej chłodno, bo to przecież  góry i klimat andyjski.

SDC10052

Plaza de Armas

Miasto jest bardzo ładne, zadbane, zwłaszcza część turystyczna, z przytulnymi restauracjami serwującymi lokalne potrawy.  Myślę, że każdy z odwiedzających to miasto jest pod jego ogromnym wrażeniem estetycznym , historycznym i pod wrażeniem niezwykłej gościnności jego mieszkanców, która wydaje się być autentyczna i szczera, pozbawiona oblicza euro-dolarowego. Centrum miasta to mieszanka stylu inkaskiego, kolonialnego i obecnego, trochę nowoczesnego, trochę skopiowanego z innych turystycznych miejsc. Na każdym kroku w Cusco zobaczyć można ruiny inkaskie, nawet całe budowle, czy inkaskie fundamenty kolonialnych pałacyków i kościołów. W centralnym punkcie placu stoi katedra, owiana legendami i historią, zbudowana na szczątkach pałacu wielkiego Inki. Idąc zabytkowymi uliczkami podziwia się inkaskie fragmenty murów, domów, które teraz służą za fundamenty obecnych domostw.

SDC10054

Czułam się wspaniale, radośnie i byłam taka szczęśliwa, bo oto znalazłam się w inkaskim pępku świata, w Cusco, królewskim mieście wielkiego Inki, stolicy dawnego imperium, gdzie do tej pory żyją potomkowie tego wspaniałego narodu. Chciałam dotknąć każdego idealnie ociosanego kamienia, każdego fragmentu ściany, chciałam nacieszyć oczy i zmysły dotyku tymi zwykłymi dla każdej innej osoby kamieniami, ale dla mnie kamieniami wyjątkowymi. Przy słynnym kamieniu o 12 kątach w jednym z murów już ustawiła się kolejka do robienia zdjęć, ja też oczywiście wystałam swoje. Nie można tych murów dotykać, palcować i słusznie, ja skusiłam się tylko raz, bo nie mogłam sobie tego odmówić. Idealnie dopasowane kamienie bez żadnego spoiwa,  między które według opowiadań nie można wcisnąć nawet kartki papieru, mozna podziwiać w całej okazałości , pieknie zachowane pokoje i ściany w Coricancha, muzeum w Cusco, gdzie najlepiej widać jak zespoliły się dwa zupełnie różne światy, inkaski i kolonialny, hiszpański.  Stoi tu zespół pałacowo-kościelno-zakonny, zbudowany dla zakonników i lokalnych hiszpańskich namiestników królewskich w Cusco. Jego fundamenty i niektóre całe ściany są ścianami inkaskimi.

SDC10057

Mur inkaski z kamieniem o 12 kątach.

SDC10063

SDC10286

Coricancha

Cusco słynie, podobnie jak Lima,  ze ślicznych kolonialnych jasnych kamieniczek z ozdobnymi balkonikami i ze swej przepysznej kuchni. Je się tutaj dużo ryżu, kukurydzy, awokado, różne mięsa, głównie z lamy. Ja szukałam restauracji, w której można by zjeść znaną na całym świecie koneserom jedzenia pachamankę, ale robi się ją tylko w lecie, a my przecież byliśmy w Peru w miesiącach zimowych (u nas zima, tam sezon deszczowy), więc będę musiała wrócić do Cusco w lecie, by spróbować tego pysznego dania, podobnego do naszych polskich pieczonych ziemniaków w garnku żeliwnym na ognisku, z warzywami, boczkiem i przykrytym liśćmi kapusty i darnią… ach, ziemniaki pieczone sporządzane przez mojego ojca, miód w gębie!  Pachamanka jest tu daniem tradycyjnym, podawanym w czasie świąt, zgromadzeń, imprez i całe rodziny zajmują się jej przyrządzaniem.

W całym Peru bardzo popularne są fastfoody, serwujące ogromne porcje frytek, smażonych kurczaków, litrowe coca-cole i widząc takie porcje jak dla smoków, zrozumiałam, dlaczego większość mieszkańców zwłaszcza Limy to ludzie otyli. Przychodzą tu jeść całe rodziny, zamawiając porcje jak dla bestii, których ja nie byłam w stanie zjeść nawet w ciągu 2 dni… Obowiązkowo należy spróbować jasnego piwa Cusqueña , sprzedawanego w zabawnej butelce zdobionej motywami inkaskich murów i oczywiście najbardziej popularnego napoju gazowanego- Inka Cola. W kolejnej części o mieszkańcach, sklepach i zwiedzaniu miasta.

cdn.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s