—–Makabra w Peru z ludzkim tłuszczem w tle—–


Jeszcze niedawno przygotowywałam się do pisania postu z podróży do dżungli peruwiańskiej, kiedy to na światło dzienne wyszła, szybko wyciszona, afera dotycząca handlu ludzkim tłuszczem w Peru… I chociaż jest to wiadomość mrożąca krew w żyłach, to jednak mnie nie ona przeraziła najbardziej, lecz to, że to ja i mój towarzysz podróży mogliśmy stać się właśnie owym surowcem tłuszczowym pakowanym w plastikowe butelki po Inka-coli i wysyłane na Zachód za grube pieniądze. Przechodząc do szczegółów rozpocznę od krótkiego streszczenia całej sytuacji dla tych, co nie w temacie tłuszczowo-biznesowym, korzystając przy tym z kilku oficjalnych źródeł (patrz niżej). Policja peruwiańska pod koniec listopada tego roku wpadła na trop bandy morderców, którzy zajmowali się pozyskiwaniem ludzkiego tłuszczu w celach handlowych. Wpadło tylko kilka osób (najpierw 3, w tym 1 kobieta, potem kolejne 7), w tym zwykli polujący mordercy, zazwyczaj biedni wieśniacy, oraz lekarze i chemicy z polowych laboratoriów zajmujący się dalszą obróbką surowca. W czasie przesłuchań policja oficjalnie potwierdziła znane w Peru i nie tylko (o czym w dalszej części tekstu) legendy i przypuszczenia zahukanego indiańskiego ludu z górskich wsi. Owi złapani bandyci opisali szczegółowo swój proceder, który polegał na upolowaniu człowieka, najlepiej młodego i wysportowanego mężczyzny, którego od razu po namierzeniu zabijano przez dekapitację i zwłoki transportowano do miejsca, gdzie ciało poddawano termicznej obróbce w celu pozyskania tłuszczu. Odcinano zwłokom nogi i ramiona, pozostawiając tors, który następnie wieszano nad źródłem ciepła (komunikaty policji podają, że były to ogniska lub duża ilość świec) i tak przez godziny czasu wyciekał stopiony ludzki tłuszcz do odpowiednich zbiorników. W międzyczasie uczestniczące w takiej akcji kobiety modliły się w świetle świec do lokalnych bogów prosząc o spokojną podróż w indiańskie zaświaty dla duszy zabitego. Jak widać zadbano też o magiczno-rytualną oprawę makabry. Tłuszcz ten następnie prawdopodobnie oczyszczano na szybko w polowych laboratoriach i w zakamuflowanych pojemnikach wysyłano zleceniodawcom zachodnim za 10-15tyś. dolarów/litr. Póki co nie wiadomo dokładnie, ile osób jest zamieszanych w ten makabryczny proceder i ile czasu trwa, ale mając na uwadze liczbę zaginionych osób w ciągu kilkudziesięciu lat najnowszej historii Peru, liczba ofiar pozyskiwaczy tłuszczu może wzrosnąć straszliwie. Policja z regionu Huanuco, gdzie namierzono pierwszą trójkę podaje, że poszukuje się tam 60 zaginionych osób. Jeden ze złapanych bandytów, Hilario, w wieku 59 lat, przyznał, że zajmuje się tym procederem od ok. 30 lat… Złapani bandyci działali w rejonach górskich, zapuszczonych wsi i swój proceder uprawiali także w sercu amazońskiej dżungli , gdzie jak potwierdzili, zakopano niektóre zwłoki. Atakowali samotnych podróżnych, którzy byli łatwym, bo samotnie podróżującym łupem, ale też dlatego, że nie znali tego okrutnego „zwyczaju” i takiej „możliwości obrotu sprawy”, znanym miejscowym. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale po głębszym zbadaniu sprawy wyszło na jaw na oniemiałej z wrażenia arenie międzynarodowej, że sprawa morderców-pozyskiwaczy tłuszczu ludzkiego znana jest na ziemi peruwiańskiej od…kilkuset lat. Miejscowi Indianie nazywają tych przestępców los pisthacos, lub nakaq od słowa pishtay, które  w keczua oznacza „ciąć w paski”. Obecność los pisthacos w mitologii peruwiańskiej po raz pierwszy zaznacza się jeszcze za czasów inkaskich, kiedy to podobno kolejni władcy imperium płacili najemnikom za pozyskiwanie ludzkiego tłuszczu, który był uważany za lek na wszelkie dolegliwości, magiczny składnik pozyskiwany dzięki świętym rytuałom i świętym celom miał on służyć, jednak mogli sobie nań pozwolić tylko najbogatsi. Działalność los nakaq opisuje np. Ricardo Palma w pracy „Tradiciones peruanas” a także znany miłośnikom literatury południwoamerykańskiej Mario Vargas Llosa w swoim dziele „Lituma en los Andes”. Stali się oni trwałą częścią legendy straszącej i dzieci i starszych, którzy od tej pory wiedzieli, że mają nie włóczyć się samemu po opuszczonych, zwłaszcza górskich regionach. W dzisiejszych wierzeniach zabobonnych Peruwiańczyków, los pisthacos jawią się jako wysocy, biali ludzie o rudych włosach i niebieskich oczach (skadinąd cechy znane nam, Europejczykom), którzy polują na ludzki tłuszcz dla kolejnego, realnego zleceniodawcy. O los pisthacos wiedzą, jak się okazało, nawet peruwiańskie dzieci, z regionów, gdzie według wierzeń mordercy grasują. Oczywiście mówimy tu o ludności zabobonnej, zazwyczaj rdzenno-indiańskiej z ubogich regionów kraju. Pojawiły się też zupełnie inne opinie niektórych wysokich rangą członków policji kryminalnej negujące istnienie legendarnych pisthacos i twierdzące iż makabryczne zbrodnie są przykładem porachunków mafijnych i próbą zastraszenia wroga przy pomocy butelek tłuszczu z ciał kolegów. Być może usiłują w ten sposób ratować nadszargany wizerunek kraju, który przecież żyje z turystyki. Miałam osobiście do czynienia z policją peruwiańską, z telewizją w Limie (Canal America) i z opinią publiczną po programie z naszym udziałem (patrz posty nr 17 i 18) i stąd wiem, że nawet jeśli kiedyś cała prawda o tej zbrodni wyjdzie na jaw, to odpowiednie służby postarają się o to, by ją przedstawić w sposób jak najmniej szkodzący wizerunkowi Peru.

Wszystkim nasuwa się jedno i to samo pytanie: po co im ludzki tłuszcz i dlaczego zabijają ludzi, skoro mogliby po prostu odbierać nawet spore cotygodniowe zapasy odsysanego tłuszczu w gabinetach chirurgii plastycznej. Odpowiedź nie jest jednak taka oczywista, bo jak tłumaczą zatrzymani, tłuszcz tłuszczowi nie równy. Interesuje ich czysty chemicznie, niezmieszany z krwią i resztkami tkanek tłuszcz ludzki w postaci kwasów tłuszczowych. A taki można pozyskać przez powolne wytopienie nierozerwanej tkanki tłuszczowej i dlatego nie służy w tym wypadku odsysana i potargana tkanka z gabinetów. Na co im z kolei taki surowiec? Tutaj nie ma żadnej pewności, bo zatrzymani nie chcieli jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Podejrzewa się, że tłuszcz był sprzedawany zachodnim koncernom kosmetycznym, być może także producentom doskonałej maszynerii wymagającej niezwykłego natłuszczania mechanizmów. Niektórzy lekarze zaprzeczają tym doniesieniom uważając, że tłuszcz zwierzęcy będący bazą dla niektórych kosmetyków lub leków nie jest gorszy od ludzkiego i nie ma więc takiej potrzeby w dzisiejszym przemyśle. Policja jest w trakcie poszukiwania odbiorców, być może wkrótce dowiemy się, kto znajduje się na czarnej liście płacodawców a ja mam nadzieję, że nie zobaczę na niej moich ulubionych marek kosmetycznych…

Ja chciałabym wiedzieć także, czy wiadomo coś więcej na temat pozostałości ludzkich w kwestii organów, tzn. czy resztki ciała posiadały organy, czy może one też zostały sprzedane, bo w końcu handel organami na czarnym rynku jest równie a pewnie nawet lepiej opłacalny niż handel tłuszczem?? I czy ciała miały zachowaną skórę, czy ją też sprzedawano np. zachodnim szpitalom, które mogłyby używać jej do przeszczepów??Według niektórych źródeł (patrz niżej) nie ma podstaw, by twierdzić, że miał miejsce także handel organami czy spreparowaną skórą ludzką, gdyż w pierwszych znalezionych szczątkach nie wykryto braku narządów.

Ktoś pomyśli, że się nabijam z całej tej tragicznej sytuacji, ale zapewniam, że jestem głęboko wstrząśnięta tą sprawą i najbardziej mnie dziwi to, że jeśli to prawda, że ludzie wiedzieli od wielu lat o istnieniu tego procederu, dlaczego nie poinformowali o nim odpowiednich władz. Przejrzałam kilka gorących foro peruwiańskich i sądząc po opiniach samych Peruwiańczyków, zawstydzonych i także wstrząśniętych, wieśniacy znający to zjawisko po prostu bali się informować władze, w strachu o życie swoje i rodzin. Jedyne co mogli zrobić to nie podróżować w pojedynkę po terenach uznawanych za terytoria łowieckie los pisthacos. Ręce opadają, ale wydaje mi się to bardzo prawdopodobne, znając sposób myślenia rdzennych mieszkańców tego uroczego kraju i kontynentu. Kultura prekolumbijska znana jest przecież  z okrucieństwa, którego stałym elementem było składanie ofiar z ludzi w celu zaspokojenia głodu krwi indiańskich bóstw, a jeśli przy okazji można było zaspokoić perwersyjne zachcianki władcy, to… dlaczego nie?? Tylko że teraz żyjemy w XXI-ym a nie w XV-ym wieku…

Zatrważające jest, jak z jednej strony pieniądz rządzi światem i do czego zdolni są ludzie by go posiąść, z drugiej zaś to, że świat idzie naprzód, w miarę możliwości cywilizuje się, a tu nagle taka historia z magią i indiańskimi zabobonami w tle. Do kogo modliły się rozpaczające kobiety opłakujące duszę zamordowanego, którego tors zwisał nad ogniem?? Do inkaskiej Paczamamy? Mam nadzieję, że nie, bo chyba nie mogłabym spać wiedząc, że ja też złożyłam jej ofiarę  z koki w Machupicchu…prosząc o bezpieczeństwo w czasie podróży i zdrowie swoje i dla rodziny.

Morderstwa w Peru to tylko jeden z licznych niestety przykładów na ciągłość starych wierzeń i praktyk na kontynencie amerykańskim, dziś ozdobiony kilkoma zerami „zapłaty” dla najemników. Jest jeszcze inny temat, który śledzę od wielu już lat, który nie daje mi spokoju i który przyprawia mnie o dreszcze, ale napiszę o nim już w kolejnym poście. Zaznaczam, że będzie to tylko dla ludzi o mocnych nerwach… Na dziś już dość makabry:(

Źródła: Radio CPN Lima 20.nov.2009, La Dirección de Investigación Criminal de la Policía Nacional (Dirincri, czyli Wydział Kryminalny Policji w Peru), Larevista.com/el Diario del Cusco, 20.nov.2009, wikipedia (nakaq), El Pais.com/Internacional/Lima02.12.2009.

3 uwagi do wpisu “—–Makabra w Peru z ludzkim tłuszczem w tle—–

  1. jestem przerażona !!!!!!!!!!!! horror !!!!!!!!!!!!!!!!!!! jak to możliwe zeby w dzisiejszych czasach taki proceder istniał .!!!!!! Goraco pozdrawiam .i życzę wspaniałych i szczęśliwych podrózy .

    Polubienie

  2. TO WPROST NIEWIARYGODNE… JEŚLI WYŚLĘ SYNOWI-TOMKOWI TĘ SENSACYJNĄ WIADOMOŚĆ, A JEST CHYBA JUŻ W LA PAZ, I PLANUJE WĘDRÓWKĘ GÓRSKĄ SOLO… TO CHYBA ZWĄTPI.
    PROSZĘ PODPOWIEDZIEĆ, JAK PRZESKOCZYĆ ‚ŚRODKOWĄ AMERYKĘ’ I ZWIEDZIĆ W MIARĘ TANIO AMERYKĘ PÓŁNOCNĄ? GDZIE SYN/27 L./ PO FILOLOGII ANGIELSKIEJ MÓGŁBY POPRACOWAĆ BY ZAROBIĆ NA DALSZA WEDRÓWKĘ?
    DZIEKUJE ZA PODPOWIEDZI, ŻYCZĘ DUŻO POZYTYWNYCH WRAŻEŃ WŚRÓD DOBRYCH LUDZI… PS. 8-MIESIECZNY URLOP ZBLIŻA SIE DO KOŃCA?!

    Polubienie

    1. Witam Krzysztofie, dziękuję za komentarz. Jesli syn podróżuje samotnie, to niech uważa na to, by nie zapuszczać się w odludne miejsca. Wszystko co tam mają godnego zwiedzenia, można zobaczyć na wycieczce zorganizowanej, wykupionej za niewielkie pieniadze na miejscu, lub niech przynajmniej wybierze się z kimś, jakimś innym turystą, dołączy do kogoś, jakiejś grupy. Nie ma co bac sie strasznie ani Boliwii ani Meksyku, bo są to kraje żyjące z turystyki i jestem pewna, że nie stanie mu się nic złego przy odrobinie rozsądku, bo ludzie tam są sympatyczni i jak wszędzie na świecie, znajdzie Pan i dobrych i złych. Meksyk jest bardzo niebezpieczny na północy, przy granicy z USA, ale już np. Yucatan jest zapełniony turystami i zupełnie cywilizowany. Niestety im biedniejszy kraj, tym wieksze ryzyko, że jednak ktoś okradnie, ale jak mówię, znam sporo osób podróżujących po krajach Ameryki środk. i poł., którym nic złego się nie stalo. My niestety mieliśmy kilka nieprzyjemnych przygód (kradzież w hotelu, post 17), dzika jazda nocą z La Paz do Copacabany, ale wszystko dobrze się skonczyło.Jeśli chodzi o zarobek syna, to przychodzi mi na myśl, że jesli jedzie do Peru, to w Iquitos bardzo chętnie przyjmują nauczycieli angielskiego, w czasie podróży spotkaliśmy tam „białych” pracujących jako nauczyciele i byli zadowoleni(pieniądze kiepskie, ale na utrzymanie tam wystarczą) Jesli spodoba mu się jakieś miasto czy to w Meksyku czy Boliwii, to niech popyta najlepiej w ambasadzie albo szkolach jezykowych, bo mysle, że jako nauczyciel angielskiego znajdzie pracę. Mój „przymusowy urlop ” niestety juz skonczony:((Pozdrawiam serdecznie i trzymamkciuki za wędrówkę Tomka. Niech napisze na blogu jak było, chętnie poczytam!!!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s