29. Miasto w sercu dżungli. Iquitos.


Ostatnim etapem mojej podróży po Peru i Boliwii była wycieczka do dżungli amazońskiej. Do Iquitos dolecieliśmy samolotem z Limy tych samych linii lotniczych, których samolot rozbił się 2 tygodnie wcześniej w czasie lotu nad lasem deszczowym z powodu silnych turbulencji. Wszyscy pasażerowie zginęli. Naszym samolotem też rzucało w górę i w dół, ale to podobno normalne w tej strefie klimatycznej. Nie obyło się jednak bez krzyków niektórych przestraszonych pasażerów, co jeszcze wzmagało żarliwość moich modłów:-) Podróż samolotem to właściwie jedyna rozsądna możliwość dostania się do Iquitos, które jest kilkusettysięcznym miastem (430.000) położonym w sercu selwy amazońskiej, co widać zresztą świetnie na mapie Peru. Drugim sposobem na dotarcie do Iquitos jest rejs z miejscowymi handlarzami  rzeką, co trwa od kilku dni do 2 tyg.czasu i jest to raczej skomplikowane, gdyż nie ma jednej trajektorii i czas podróży rzeką zależy od jej poziomu w danym okresie. Już w czasie lotu widać było piękny zielony dywan drzew poprzecinany wijącą się w dole Amazonką. To był niezwykły widok, nasze pierwsze niesamowite wrażenie, że oto pod nami królowa rzek a my za chwilę wylądujemy w miejscu z którego już tylko rzut kamieniem do serca dżungli.

Miasto Iquitos jest duże, hałaśliwe, ciekawe. Jest największym miastem na świecie, do którego nie można dotrzeć drogą lądową. Nie ma żadnej drogi łączącej Iquitos z resztą kraju. Miasto zostało założone przez jezuickich misjonarzy ok. 1750, którzy wybrali się w tamte regiony by nawracać „dzikich”, co jednak na szczęście się nie udawało i teraz możemy poznać ostatnie już plemiona, w większości tylko półdzikie. Pod koniec XIX-go wieku mała mieścina w sercu dżungli zamieniła się w rozwijającą się pełną parą metropolię za sprawą gwałtownego boomu kauczukowego i szybko europejscy magnaci zbili milionowe fortuny na handlu tym cennym surowcem. Muszę tu wspomnieć, że wiele z tych ogromnych fortun wyrosło z krwi i niewolniczej pracy rdzennych mieszkańców, wykorzystywanych jako niewolnicy. Na szczęście niedługo po tym boomie okazało się, że drzewa kauczukowe można z powodzeniem hodować  na plantacjach i jest to dużo wydajniejsze niż szukanie w selwie pojedynczych osobników, tak więc szybko biali najeźdźcy opuścili tereny dzisiejszego Iquitos pozostawiając po sobie kolonialne zabudowania, piękne wille, hotele i jedną z największych atrakcji miasta- Żelazny Dom (Casa de Hierro) zaprojektowany przez Eiffla, skonstruowany w Paryżu i w częściach przewieziony do Iquitos. Wraz z końcem gorączki kauczukowej miasto opustoszało, jednak odżyło już w latach 60-tych XX-go wieku za sprawą boomu „ropnego” i do dzisiaj jest dobrze prosperującą metropolią.

Mieszkańcy mają wyraźnie inny wygląd niż reszta Peruwiańczyków, ich rysy twarzy są mniej indiańskie i skóra trochę jaśniejsza niż w przypadku np. mieszkańców Cusco. Kto oglądał filmy przyrodnicze np. państwa Halików o mieszkańcach dzikich zakątków Ameryki Południowej, o dzikich plemionach amazońskich, ten przypomni sobie widziane w nich twarze patrząc właśnie na mieszkanców tego regionu. Głównym środkiem transportu w mieście są motory i motowózki (mototaxi), nie wiem jak nazwać dokładnie taki pojazd, zudowany z motoru i doczepioną budą w miejscu tylnego koła, do przewożenia 1-2 osób. Takie motowózki służą jako taksówki i są bardzo tanie, szybkie, ale strasznie hałasują. Po ulicach przez cały czas gnają tam i z powrotem tubylcy przewożący innych tubylców i turystów. W lutym w Iquitos jest pora deszczowa, tamtejsza zima (temp. średnia w lutym 21-30 stopniC) , więc nie ma tych najgorszych upałów jak w lecie, ale jest baaaardzo duszno, parno i wilgotność powietrza sięga 90%. Zlało nas kilkakrotnie i ubrania pomimo ciepła właściwie nie suszyły się, tak więc przez te kilka dni chodziliśmy w wilgotnych i lepkich ciuchach. Według zaleceń lekarza na 1 dzień przed przylotem do Iquitos zaczęliśmy zażywać tabletki p/malarii, które spożywaliśmy codziennie w czasie pobytu w selwie i jeszcze tydzień czasu po wyjeździe, na wszelki wypadek, gdybyśmy złapali bakcyla. W mieście nie ma komarów, ludzie oczywiście znają malarię, wielu z mieszkańców chorowało na nią, ale nie przejmują się nią zbytnio, a środki ostrożności w postaci repelentów i peleryn zakrywających ciało używają dopiero gdy przemieszczają się w miejsca mniej cywilizowane. Turyści mogą przebierać wśród licznych hoteli wszystkich kategorii, restauracji serwujących dania od wszędobylskich w Peru fastfoodów i chickenfoodów po egzotyczne dania kuchni miejscowej, licznych sklepów i marketów, banków, cyberkafejek. W jednej z miejscowych jadłodajni mieliśmy okazję spróbować zupę z żółwia błotnego i fileciki z jaszczurki (niestety nazwy gatunku nie pamiętam:) Wieczorami można spokojnie spacerować po centrum, jest bezpiecznie, miasto raczej szybko pustoszeje i nie stresowaliśmy się (jak w Limie) podczas nocnego zwiedzania miejskiej promenady, kolorowych zaułków czy wąskich uliczek między zabudowaniami. Iquitos to jedno z najbezpieczniejszych i najsympatyczniejszych miast w Peru, jego mieszkańcy żyją z turystyki i dlatego sami dbają o to, by przyjezdni czuli się w mieście bezpiecznie.

W centrum miasta znajduje się znana restauracja Yellow Rose of Texas (Putumayo 180), ozdobiona licznymi trofeami z dżungli ale także z „Dzikiego Zachodu”. Można w niej zjeść dobrze, chociaż drożej niż w innych barach. Kiedy szef dowiedział się, że jestem Polką, od razu zaczął się chwalić, że co roku jego restaurację odwiedza „znany i szalony polski podróżnik”, jak sie wyraził :-), który co roku przyjeżdża do Iquitos by badać selwę i jej tajemnicę, po mieście chodzi boso, a nazywa sie Wojtek Cejrowski.

W Yellow Rose of Texas.

W mieście można przebierać w licznych ofertach wycieczek długich i krótkich do obozów w głębi selwy i my też wykupiliśmy taką kilkudniową podróż do dżungli. Zew przygody pruł nasze tętnice 😉  Następnego dnia rano wypłynęliśmy na spotkanie oko w oko z dziką przyrodą Amazonii.

cdn.

7 uwag do wpisu “29. Miasto w sercu dżungli. Iquitos.

  1. Witam,
    Przeczytałem Pani opis pobytu w Iquitos dokąd również się wybieram. Byłbym wdzięczny za możliwość poradzenia się w kilku kwestiach dotyczących organizacji pobytu w tym miejscu. Czy mógłbym się skontaktować z Panią mailowo ? Z góry dziękuję za pomoc i pozdrawiam serdecznie.

    Polubienie

  2. o ”mieście dla zuchwałych” dowiedziałam się kilka miesięcy temu z programu ‚boso przez świat’. Obecnie jestem na etapie zbierania pieniędzy i mam nadzieję, że i mnie uda tam się kiedyś dotrzeć. 🙂 W każdym razie: podziwiam, zazdroszczę i życzę kolejnych wrażeń i ekscytujących podróży.
    …Bo podróżowanie jest jednym z najlepszych sposobów na życie. ;]

    Polubienie

    1. Czesc, dzieki wielkie za komentarz, trzymam kciuki za Twoja wyprawe do Iquitos i dzungli, marzenia sie spelniaja:-) Jesli istnieje gdzies raj na ziemi, to niewatpliwie jest nim Amazonia!

      Polubienie

      1. Witaj, bardzo zaciekawiło mnie to miasto i Twoja opowiesc, mam 50 lat i zaczalem marzyc o takim wypadzie a ze mam czas to nawet miesiac mogłbym na to poswiecic, Prosze o meila jak moge tam dotrzec, jak sie przygotowac i ile to moze mnie ksztowac, dzieki pozdrawiam, mariuszkus@wp.pl

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s