40. Kolory Sardynii.


Od niedawna mamy możliwość kupienia biletu lotniczego bezpośrednio do Caghliari, stolicy autonomicznego regionu i wyspy Sardynii należącej do Włoch. Bilety tanie, stąd wybraliśmy właśnie Sardynię na miejsce spędzenia przerwy świąteczno-wielkanocnej w tym roku. W ciągu tygodnia można zobaczyć prawie całą wyspę, a na pewno jej najważniejsze i najpiękniejsze regiony. My też tak myśleliśmy, ale nie wzięliśmy pod uwagę faktu, że w czasie świąt wielkanocnych być może będzie trudniej o transport, hotele itp. Stąd też podróżowanie po wyspie było trochę skomplikowane, bo np. w ciągu dnia świątecznego jeździł tylko jeden autobus w danym kierunku albo wcale nie jeździł, jeden pociąg albo dwa itp. i dlatego musieliśmy się dostosować do warunków zamiast do pierwotnego planu wycieczki ustalonego wcześniej z pomocą kieszonkowego przewodnika.

Cagliari to niewielkie miasto i gmina na południowym wybrzeżu Sardynii. Dzisiaj to miejsce wypoczynku wielu turystów, zresztą jak cała Sardynia, a zwłaszcza jej północno-wschodnia część, gdzie znajduje się Wybrzeże Szmaragdowe, Costa Smeralda, gdzie wypoczywają bogacze, politycy, gwiazdy itp. Tam też ma swoją słynną już na cały świat willę premier Silvio Berlusconi. Cagliari wydało nam się bardzo hałaśliwe i chaotyczne z winy samochodów, motorów, skuterów, które jeżdżą dosłownie wszędzie, nawet po deptakach przeznaczonych dla pieszych, przeszkadzają w starej zabytkowej części miasta, trzeba mieć oczy naokoło głowy, by nie wpaść pod koła. To irytujące, że nie można spokojnie spacerować po mieście, nawet w tej części typowo turystycznej, bo wszędzie jeżdżą samochody lub motocykle. Pomimo tych małych niewygód miasto wydało nam się sympatyczne, wesołe, trochę zaśmiecone, ale kolorowe. Ludzie, jak zwykle we Włoszech bywa, są zabawni i życzliwi. Centrum miasta jest ładne, ma kilka ważnych i znanych ulic, bulwarów z markowymi sklepami, restauracjami, licznymi kawiarenkami i lodziarniami. Tuż obok szerokiego deptaka portowego znajduje się stacja autobusowa i kolejowa. Ja oczywiście już w pierwszy dzień wynalazłam kawiarnię koło naszego hosteliku Las Palmas, Segafredo Zanetti, który obecnie jest największym producentem Espresso we Włoszech. Tam oczywiście dałam sobie w żyłę, czyli swój pobyt na Sardynii rozpoczęłam od…Cappuccino…mmm!

Stara część miasta jest naprawdę stara, trochę opuszczona, ale dzięki pomysłowym mieszkańcom starych kamienic wygląda ona oryginalnie i ciekawie. Okna ozdabia się doniczkami z kwiatami, w czasie świąt także portetami świętych i girlandami kwiatów, a na codzień… sznurami z praniem. Pranie wisi wszędzie, na bulwarach, w zaułkach, na sznurach, na stojakach czy krzesłach wystawionych na środek ulicy:-)

Przed niedzielą wielkanocną w kościołach miało miejsce jakby czuwanie duchownych i ochotników spośród wiernych przy krzyżu położonym na podłodze wśród kwiatów. Panowała taka absolutna cisza, że dźwięk mojego aparatu robiącego zdjęcia wydał się hałasem. Już w sobotę sklepy zamykano wcześniej, po niedzieli jeszcze przez 2 dni prawie wszystko było zamknięte. Na pasażu przy porcie można zjeść pyszną pizzę, sto odmian makaronu i inne typowe dla regiony dania, jak np. risotto alla pescatora, czyli ryż z owocami morza i sosem pomidorowym, bardzo smaczne i łatwe do przygotowania. Dla miłośników pizzy podaję nazwę restauracji-baru Il Pommodoro Rosso przy ulicy Sassari, to sieciówka, ale pizze jakie tam serwują są po prostu obłędne, ogromne, chrupiące, smaczne i tanie. Polecam  tę serową (4 formaggi). W Cagliari można wypoczywać na plaży, której teren jest doskonale przygotowany dla turystów.

Po kilku dniach spędzonych w Cagliari pojechaliśmy w kierunku północno zachodnim, do Carbonii, małej mieściny, gdzie swój dom rodzinny ma Gabrielle, nasz włoski kolega. W samym mieście nie ma nic ciekawego, kiedyś to było głównie przemysłowe miasteczko, gdzie wydobywało się węgiel (stąd jego nazwa, Carbonia) a teraz kopalnie są już  zamknięte; my z chęcią przyjechaliśmy w odwiedziny do jego włoskiej rodziny i znajomych. La signora Isa  i jej synowa gotowały wyśmienicie, przez tych kilka dni najedliśmy się na cały rok makaronów, przystawek, domowych zakąsek, wybornego wiejskiego chleba i popiliśmy domowego wina. W Carbonii znajduje się muezum archeologiczne, w którym można obejrzeć ruiny miasta i cmentarzyska Nuragów, czyli pierwszych mieszkańców Sardynii, którzy zamieszkiwali wyspę jeszcze przed pojawieniem się na niej Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian i Hiszpanów z królestwa Aragonii. Sami Sardyńczycy mówią o sobie, że bliżej im do Afryki Północnej niż do dawnego królestwa Italii. Na terenie wykopaliska można też zobaczyć pojedyncze, dobrze zachowane grobowce Nuragów  z zawartością w postaci amuletów, posążków, naczyń. Dla mnie ciekawym, choć nie archeologicznym odkryciem były drzewa oliwne rosnące w poprzek, pokręcone i baaaardzo stare (jak to oliwne, hehe). Pojechaliśmy też na teren starej kopalni węgla, by zobaczyć dawno już zapomniany widok żelaznych zardzewiałych konstrukcji.

W okolicach Carbonii miłośnicy dzikich plaż z białym piaskiem odnajdą prawdziwy skarb: Porto Pino, mała miejscowość i kamping. Jest to miejsce niezwykłe, ciche, plaże są niesamowite, czyste, bez hoteli i tysięcy straganów, chiringitos jak na hiszpańskich plażach. Tutaj można wynająć domek a nawet małą willę i spędzić urocze wakacje wśród sosen. Na plaży znajdują się ogromne wydmy z bialusieńkim piaskiem, otoczone zielonym lasem sosnowym. Bajka!

Innym razem pojechaliśmy do Sant Antioco a stamtąd stateczkiem do Carloforte, jedynego miasteczka na wyspie San Pietro (św. Piotra). Mieścina jak na portowo-rybacką przystała jest urocza, kolorowa, serwują dobrą lokalną kuchnię i pyszne Cappuccino…

Niedaleko Cagliari znajdujue się małe miasto Villasimius, gdzie mogliśmy nasycić oczy pięknymi barwami Sardynii, od niebieskiego koloru wody, po turkusy jej niewielkich raf, brązy i beże jej skał i piasków po świeżą i soczystą zieleń traw, łąk, na głębokiej zieleni lasów skończywszy. W tym roku padały obfitsze deszcze niż zwykle, stąd teraz tyle zieleni, tyle krzewów i kwiatów.

Sardynia niewątpliwie jest miejscem, do którego się wraca z przyjemnością i mamy nadzieję jeszcze nieraz tam polecieć, aby następnym razem zwiedzić północ wyspy, która kryje w regionie Szmaragdowego Wybrzeża ponoć prawdziwe skarby natury…

Carloforte

cdn.

Jedna uwaga do wpisu “40. Kolory Sardynii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s