——-Eksperyment naukowy skazuje Tanzanię na śmierć głodową——


60 lat temu w dalekiej Afryce przeprowadzono naukowy eksperyment, który polegał na wprowadzeniu do ekosystemu jeziora Wiktorii nowego gatunku ryby: okonia nilowego. Jest to drapieżnik normalnie występujący w regionach Etiopii i jak mówi nazwa, żyje w rzekach jak Wolta, Nil, Kongo. Wprowadzenie tego gatunku w ramach eksperymentu do jeziora Wiktorii spowodowało, że okoń ten, potężna drapieżna ryba, zaczął się rozmnażać w sposób niekontrolowany, pożerając inne gatunki ryb, krewetki, narybek i wszystko co stanęło mu na drodze. Nie trzeba byc superbiologiem, by moc przewidziec, co sie stanie. Skutkiem tego jest całkowite wyjałowienie jeziora Wiktorii, wyginięcie żyjących w nim miejscowych gatunków zwierząt morskich i skazanie na głód miliony Afrykańczyków w rejonie jeziora Wiktorii, dotąd żyjących z ekologicznego rybołóstwa na swoje potrzeby i potrzeby lokalnych społeczności. Ot, eksperyment na Afryce.

Wyjątkowe okazy okonia

Pojawia się następujące pytanie: dlaczego więc nie łowią okonia nilowego??? I tu pojawia się paradoksalna odpowiedź: bo ich na to nie stać, by zajadać się dobrym, pożywnym i drogim mięsem. Ja tłumaczą miejscowi rybacy, odkąd pojawił się okoń nilowy w jeziorze, oni głodują, głodują tez ich rodziny. Rybacy swoją drogą, a wielkie koncerny swoją, trzebią populację tej jedynej już ryby w jeziorze Wiktorii tysiącami sztuk dziennie wyławianych z gigantycznego zbiornika. Codziennie na lotniska Tanzanii, głównie Mwanza, przylatują rosyjskie samoloty transportowe i zabierają ze sobą tony filetów, które potem są serwowane na stołach Rosji i reszty „cywilizowanego” świata.

Obecnie w rejonie Wiktorii rozwija się wymuszone zorganizowane „nachalne” rybołóstwo, rybacy łowią okonia, by go potem sprzedać i zarobić trochę grosza, którym nie śmierdzą. W Tanzanii nie ma nic, brakuje żywności, leków, ubrań. W wioskach i małych miastach nie ma szkół, szpitali, nawet żadnych punktów medycznych, gdzie można by dostać jakieś najpotrzebniejsze lekarstwa. Są za to piękne widoki, fantastyczni i przyjazni, mimo wszystkich trudów życia w tym regionie ludzie, są tez misjonarze, i czarnoskórzy i biali, którzy wykarmić ciała nie mogą, ale za to leczą dusze. Niestety ci misjonarze właśnie, jak naucza Kościół, skazują swoich braci na powolną śmierć nie tyle z głodu co z powodu rozprzestrzeniających się w błyskawicznym tempie chorób zakaźnych przenoszonych drogą płciową. Nauczają, że stosowanie prezerwatym jest złe, jest grzechem i prosty lud ich słucha, niestety. Zresztą, skąd tu wziąć pieniądze na zakup prezerwatyw, jeśli dzieci głodne…

Mieszkańców regionu nie stać na zakup mięsa ryby na targowiskach i w sklepikach, stąd jedzą tylko rybie odpady, wyrzucane w tonach co kilka dni na obrzeżach wiosek. Ciężarówki z nowoczesnych europejskich fabryk oprawiających tysiące ryb dziennie przyjeżdżają tu, by zrzucić z paki rybie resztki, po czym mieszkańcy wybierają te mniej zepsute, rozkładają na wielkich drewnianych palach lub na ziemi, obierają z robaków i suszą. Potem to smażą lub gotują i jedzą lub sprzedają. To co najlepsze, co w ogóle zjadliwe, czyli swieżutkie soczyste filety z okonia, leci do Europy na nasze stoły. Część z tego co przyleci i tak się wyrzuca do śmieci, bo się przeterminuje w sklepie, bo dziecko nadgryzie i resztę zostawi. Rządy takich państw jak Tanzania wolą sprzedawać jedzenie wyprodukowane na swoich ziemiach państwom zachodnim, bo te płacą dolarami lub bronią.

W fabryce filetów

…to posiłek miejscowych

Piloci rosyjskich transporterów zapytani o to, co wiozą do Afryki i co zostawiają np. w Mwanzie przed załadowaniem samolotu rybami odpowiadają albo że nie wiedzą, że oni tylko sterują samolotami, albo nie chcą w ogóle na ten temat rozmawiać. Jaki z tego wniosek? Afryce wydziera się jedzenie skazując ją na powolną śmierć głodową lub zakaźną, a płaci się jej kałasznikowami i granatami. Jeden z pilotów rosyjskich odważył się opowiedzieć, jak to nazwał swoją osobistą historię z Afryki, o tym, na czym polega jego praca: „Kiedyś w okolicach Bożego Narodzenia przylecieliśmy po ryby, zanim je załadowaliśmy, oddaliśmy ładunki dla Afrykańczyków. Były to skrzynie z bronią i amunicją, tak się płacilo za filety. Zabraliśmy też transport winogron na nasze świąteczne stoły. Dzieci w Europie na święta otrzymały ryby i winogrona, dzieci afrykańskie dostały zaś broń i śmierć…

Czy komuś na świecie naprawdę zależy na poprawieniu sytuacji w Afryce??? Śmiem twierdzić że nie, liczy się tylko interes, pieniądz i fanatyzm. Afrykańskie dzieci dostają broń do ręki i każe im się strzelać do każdego, kto jest obcy, kto należy do innej grupy etnicznej czy plemienia. Kraje zachodnie sponsorują konflikty w Afryce, sprzedają jej broń i amunicję. Całą tę żywność, która się marnuje w Europie, którą się wyrzuca w hipermarketach, bo za 2 dni się przeterminuje, którą się kupuje w nadmiarze i bez sensu, można by przywieźć w takich transportowcach i po prostu dać tym ludziom. Ale to niemożliwe, bo transport tej żywności kosztowałby dużo więcej niż ona sama no i nikt by za nią przecież nie zapłacił, ani filetami ani winogronami, więc nikt na taki altruizm się nie zdobędzie. W samych tylko Włoszech, według statystyk, wyrzuca się 40% wyprodukowanej żywności. Słynny Mc Donald wyrzuca swoje frytki i hamburgery zrobione i nie sprzedane w przeciągu krótkiego czasu. Afrykańskie dzieci z regionów takich jak Tanzania o smakołykach, które wyrzucają do śmieci dzieci europejskie, mogą tylko pomarzyć. Póki co zostaje im wybieranie tych mniej zepsutych rybich głów i pożeranie resztek ryżu, który na tych ziemiach rośnie w coraz mniejszych ilościach z powodu narastających susz.

Jak w każdym kraju w Europie czy Afryce, każdy sobie rzepkę skrobie, lud swoją drogą, rząd i jego interesy, zwłaszcza te międzynarodowe, swoją drogą. W Afryce miało miejsce już tyle konfliktów etnicznych, politycznych, tyle dramatów ludzkich, wyzyskiwanie całych społeczności i bogactw naturalnych najpierw przez kolonizatorów i handlarzy niewolników, teraz przez chciwych prezydentów mniej czy bardziej demokratycznych i niepodległych państw Afryki.

Jestem zdania, że nikogo tak naprawdę nie interesuje los Afryki, czyli biednych, chorych, cierpiących głód i choroby milionów czarnoskórych. Jest tyle rozwiązań, brak tylko bezinteresownosci, prawdziwego współczucia i po prostu zwykłego odruchu pomocy słabszemu. Organizacje jak UN, ACNUR, Czerwony Krzyż, misjonarze i inni, starają się pomóc, ale nawet sami odbiorcy tej pomocy wypowiadają się o niej sceptycznie, że jest niewystarczająca i wcale nie jest bezinteresowna.

Każdy kraj zajęty sobą i tylko swoimi problemami, a ci najbiedniejsi są i zawsze będą pozostawieni samym sobie. W końcu obrona przed nie wiadomo czym i kim krzyża przed Pałacem Prezydenckim, krzyżowanie się i przywiązywanie do biednego, szarganego krzyża to wielki czyn, to właśnie czyn za który ci chorzy niezrównoważeni psychicznie, histeryczni i obrzucający wyzwiskami innych ludzie myślą pójść do nieba. Bo przecież kogo z tych pseudochrześcijan obchodzi daleka Afryka!

Jeden z mieszkańców Mwanzy powiedział, że tutaj ludzie chcą wojny, są gotowi zabijać, bo tylko w wojsku będą mieli zapewnione jedzenie, dach nad glową, buty i dziwki. Cała reszta to mizeria. To skrajny przypadek nędzy, bo człowiek nie rodzi się zły, tak uważam, złym robi go to co wokół, okoliczności, często desperacja i brak wyjścia.

Myślę, że możemy mówić nie tylko o krwawych diamentach z Afryki, ale także o krwawej żywności, krwawym okoniu z jeziora Wiktorii, krwawych winogronach z Madagaskaru. Wszyscy jesteśmy odbiorcami afrykańskich dobr naturalnych. Wszyscy powinniśmy oszczędzać żywność, leki i wodę. Pomyślmy o tych, którzy o tym, co my wyrzucamy do śmieci mogą tylko pomarzyć. Nawet nie pomarzyć, bo nie wiedzą, że takie dobra istnieją. To dla nich nieznany świat europejskiego i amerykańskiego dobrobytu i luksusu.

… a to nasz posiłek…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s