60. W sercu Autonomii Palestyńskiej. Betlejem i Hebron.


Miasta Autonomii Palestyńskiej (dokł. nazwa brzmi:Palestyńskich Władz Narodowych) nie różnią się niczym od typowych miast w krajach arabskich. Są tak samo w większości biedne, trochę zaniedbane, w większości przypadków zaśmiecone i panuje na nich wieczny zgiełk. Pierwszy kontakt z izraelskimi arabami mieliśmy zaraz po przylocie do Izraela, gdzie w każdym mieście znajdują się osiedla i całe dzielnice arabskie obok żydowskich. Wycieczki do Autonomii położonej na terenie państwa Izrael to jakby chwilowe podróże do innego kraju. Dzieki nim można lepiej zrozumieć istotę konfliktu między ludnością muzułmańską i żydowską. Można też wysłuchać i starać się zrozumieć obie strony konfliktu. Turyści w Beltejem czy Hebronie, Ramallah są mile widziani, gdyż dla ich mieszkańców jest to szansa na opowiedzenie własnej wersji konfliktu.

Strefa Gazy i Zachodni Brzeg (West Bank)

Pod stosowaną szeroko nazwą Autonomia Palestyńska kryje się tymczasowa struktura administracyjna zarządzająca Strefą Gazy i częścią Zachodniego Brzegu Jordanu ze stolicą w Ramallah (źródło: wikipedia), co nazywa się też potocznie Palestyną. Nazwa Palestyna jest też nazwą starożytną, stosowaną od wieków dla określenia ziem filistyńskich. Autonomia powstała w 1993 roku na mocy porozumienia zawartego w Oslo na pięć lat, do czasu ostatecznego porozumienia pokojowego, które jednak nigdy nie nadeszło. Władze Autonomii zarządzają obszarami A (tereny pod kontrolą palestyńską: Strefa Gazy, kilka większych miast na Zachodnim Brzegu) i B (tereny pod kontrolą mieszaną: Palestyńczycy sprawują tam władzę, ale kontrolę wojskową sprawuje armia izraelska). Obszar C znajduje się pod kontrolą Izraela i są to kolonie żydowskie, drogi dojazdowe do nich oraz punkty strategiczne (np. wzgórza, źródła wody). Żydzi na siłę mieszkający na terenach Autonomii są nazywani osadnikami (settlers) i są traktowani jako intruzi, którzy zakładają kolonie na terenach należących do ludności muzułmańskiej. Są oni chronieni przez liczne zastępy wojsk, a uzbrojeni żołnierze izraelscy stoją na warcie przy każdym żydowskim domu w takich koloniach. Izraelskie domy osadników są oddzielone od muzułmańskiej reszty miasta zasiekami z drutów kolczastych i metalowymi siatkami. Na drogach dojazdowych do kolonii stoją żołnierze i kontrolują wszystkich wjeżdżających na teren kolonii z arabskiej części miasta. Takie same kontrole (check-point) czekają wszystkich, włącznie z turystami, przy wyjeździe z Autonomii i powrocie do izraelskich miast. Są sprawdzane paszporty, bagaże, a podróżni arabscy, także kobiety, są prowadzeni na kontrole osobiste. Podkreślam tu ” też kobiety”, bo wszyscy wiedzą, jak zakrywają się arabskie kobiety przed resztą świata chustami, workowymi długimi wdziankami a czasami też burkami. Sama widziałam na takich kontrolach, jak tym kobietom kazano ściągać chusty, odkrywać twarze, ściągać buty, co z jednej strony jest zrozumiałe bo chodzi o bezpieczeństwo, ale z drugiej jest pogwałceniem praw do intymności tych kobiet. Bagaże arabów są dokładnie przeszukiwane, sprawdza się pilnie ich dokumentację. Taki proceder jest zmorą dla np. pracujących poza Autonomią, którzy codziennie muszą odstać w kolejkach swoje, by móc spokojnie jechać do pracy. Jest to codziennością i wszyscy się na to skarżą, że te kontrole utrudniają życie i są poniżające. Trudno tu wypowiadać się nam, ludziom spoza tej codzienności i kręgu tych problemów, jak zwykle to bywa każda ze stron ma swoje racje.

mur

check-point

Betlejem znajduje się niedaleko Jerozolimy (ok.8km), można dojechać tam normalnymi autobusami i sherutami spod Bramy Damasceńskiej. Jest to dosyć spore miasto, zawsze zobaczymy tam mnóstwo turystów przyjeżdżających do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Na jedny z głównych placów stoi duży meczet z podobizną Jasera Arafata. Pan pracujący w biurze informacji turystycznej przy placy jest bardzo wesoły i fajnie opowiada;-) o mieście. Sama bazylika znajduje się w centrum, wiadomo jak do niej dojść, bo są znaki i trzeba iść tam, gdzie inni turyści. Mijamy po drodze ulicę JPII. Sama Bazylika Narodzenia jest najstarszą świątynią chrześcijańską w Izraelu, pochodzi z 326 roku i zbudował ją cesarz rzymski, chrześcijanin Konstantyn Wielki. W obrębie kościoła znajduje się Grota Narodzenia Jezusa, czyli kolejne grotto (po nazareńskim i tym z Jerozolimy). Tam też widać słynną „gwiazdę”, czyli miejsce, gdzie można dotknąć podłoża, gdzie podobno była grota. Wnętrze kościoła jest raczej ponure, oświetlone jak w przypadkach innych kościołów na tych terenach, setkami kopcących lampek. Do bazyliki przyjeżdżają wycieczki także arabskie, są to arabscy chrześcijanie z terenów izraelskich lub palestyńskich oraz muzułmanie, dla których to miejsce jest jedną z wielu atrakcji turystycznych i historycznych w regionie. Obok znajduje się Grota Mleczna, w której podobno Maryja karmiła Jezusa i na ziemię spadły krople jej mleka (no cóż, każdy powód dobry…turyści są, więc jest OK).  Spacer po mieście jest przyjemny, można nawet porozmawiać po polsku z lokalnymi sprzedawcami pamiątek, hehe. Polecam wyroby z drzewa oliwnego, jak szopki, gwiazdy betlejemskie, typowe ale śliczne no i kto ma (oprócz mnie, hehe) w domu prawdziwą szopkę z Betlejem? 😉

Meczet

Bazylika Narodzenia Pańskiego

Miejsce narodzenia Jezusa

Polacy mile widziani w Betlejem.

Z Betlejem pojechaliśmy sherutem do Hebronu, dosyć konflitkowego miasta i siedziby palestyńskiego Hamasu, o czym przekonaliśmy się zaraz po przyjeździe widząc zasieki z drutu kolczastego, metalowe ogrodzenia i uzbrojonych po zęby izraelskich żołnierzy w kamizelkach kuloodpornych. W Betlejem i Hebronie ulice miast i nazwy są napisane tylko w języku arabskim i angielskim. Na ulicach pracują palsetyńscy policjanci. W Hebronie osiedlają się żydowscy osadnicy (ok. 500 osób obecnie), ortodoksyjni żydzi, i robią to chyba na złość arabskim sąsiadom, bo z nimi przybywają izraelscy żółnierze, którzy mają zapewnić im ochronę i już jest powód do starć, protestów, pojawiają się kolejne zasieki, powstają kolejne żydowskie osiedla a kolejne miasta palestyńskie odgradza się wysokim na 6m betonowym murem od reszty kraju. Betlejem własnie jest odgrodzone od reszty takim betonowym, smutnym murem. Dla mnie to jakiś absurd, konflitk stwarzany na siłę… Po co żydzi osiedlają się właśnie na terenach Autonomii??

Jednym z powodów jest monument zwany Grobem Patryjarchów, gdzie według tradycji znajduje się grobowiec ze szczątkami Abrahama. Abraham jest czczony także przez muzułmanów jako jeden z proroków. Kompleks ten jest podzielony od 1994 roku na dwie części, żydowską, gdzie znajduje się synagoga i muzułmańską, gdzie znajduje się meczet Ibrahima. Do jednego budynku wchodzi się dwoma różnymi wejściami, jedno jest dla arabów, drugie, po drugiej stronie, dla żydów. Oba są strzeżone przez żołnierzy i każdy wchodzący ma się zdeklarować kim jest i wchodzi swoim wejściem. Turystom i chrześcijanom nie robi się problemów, mogą wejść po obu stronach. Wnętrze budynku podzielone jest tak, że arabowie nie mają kontaktu z żydami, ale wszyscy mają możliwość dojścia do grobu Abrahama i modlitwy przy nim.  Ten podzial jak wspomniałam istnieje od 1994 roku, kiedy to żydowski fanatyk wtargnął do meczetu Ibrahima z bronią i zabil ok. 50 osób i ranił kilkadziesiąt innych. Do dzisiaj żydzi świętują rocznicę tej masakry, dnia 25-go lutego.

Hebron

Grobowiec Abrahama

W meczecie Ibrahima

„Po sąsiedzku”

W Hebronie ludzie są bardzo życzliwi, chcieli nam sprzedać wszystkie swoje wyroby, widać było, że nie zaglądają tam tłumy przyjezdnych jak w do sąsiedniego Betlejem. Członkowie jednej z rodzin pokazali nam swój ostrzelany przez izraelskich żołnierzy dom, wybite szyby w oknach, zasieki z drutu kolczastego wiszące nad głową a obok…domostwo ich żydowskich „sąsiadów” i żołnierza z karabinem patrzącego na nas z wieżyczki wartowniczej. Nie odważyłam się wyciągnąć aparatu, by zrobić zdjęcie, może i kazaliby mi potem oddac karte z pamięcią i wszystkimi zdjęciami albo jeszcze zabraliby cały aparat…tam niczego nie da sie przewidzieć. Jedno jest pewne, jeśli chce się w miarę spokojnie spacerować po Hebronie, trzeba kupić od wałęsających się dzieciaków jakieś małe pierdółki, typu branzoletki z flagą palestyńską i za nic w świecie nie dać po sobie poznać, że jest się sympatykiem izraelskiej strony w konflikcie. Ja nie jestem po żadnej stronie, ale czułam jakąś sympatię dla mieszkańców Hebronu, może też było mi ich żal, że w końcu żyją na dużo niższym poziomie niż żydzi, żyją w biedzie, brudzie. Może to ich wina, może im się nie chce i wszystko zwalają z lenistwa na okupację izraelską, może nie mają możliwości więcej się rozwinąć, nie wiem, jednak w kontaktach z nimi czuje się normalną ludzką życzliwość. Raz tylko przydarzył nam się niemiły incydent, kiedy to kupiliśmy już kilka branzoletek i innych pamiątek od handlującej młodzieży, wypiliśmy herbatę u jednego kupca i jedni drugim mówili, że jesteśmy dobrymi ludźmi. Nagle pojawił się kolejny uliczny młody sprzedawca i zaczął oferować nam swoje wyroby. Nie chcieliśmy już kupować kolejnych branzoletek, więc grzecznie odmówiliśmy. Chłopak zaczął na nas strasznie krzyczeć, zaczął nas wyganiać z ulicy, prawie nas popychał, zbiegli się inni zobaczyć co się dzieje a ten zaczął krzyczeć do nas, że jak się w tej chwili nie wyniesiemy, to nas zabije…Nie wiedzieliśmy jak zareagować, inni też stali w osłupieniu, przyspieszyliśmy kroku ku stacji autobusowej, ale jakoś nie puściły nam nerwy, bo zdaliśmy sobie sprawę, że chłopak krzyczał do nas po angielsku, gdyby naprawdę chciał nam zrobić krzywdę, krzyczałby w swoim języku nie dając szans na reakcję a jego towarzysze mieliby pretekst do ewentualnego ataku. Skończyło się na moim przyspieszonym biciu serca i przyspieszonym kroku do autobusu powrotnego do Jerozolimy. W uszach wciąz mam jego dziki wrzask, że jestesmy na pewno żydowskimi szpiegami i nas zabije, jeśli natychmiast nie wyniesiemy się z jego miasta…Ufff

Następny post – bardzo lajtowy: megasuperowy pobyt nad Morzem Martwym!!! Zapraszam.

5 thoughts on “60. W sercu Autonomii Palestyńskiej. Betlejem i Hebron.

  1. Według mnie Autonomia Palestyńska to bardzo niebezpieczny twór dla Izreala – postępowanie żydowskich żołnierzy może wydawać się nieludzkie, ale w tym przypadku jest w pełni uzasadnione. Lepiej mieć państwo policyjne i ogrodzone, niż rządzony przez muzułmańskich terrorystów kalifat…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Też tam byłem i gołym okiem widać że nie mozna być obojętnym na los arabów.Żydzi nie tylko Palestyńczyków traktowali ich jak ludzi 2 kategorii ale pałali nienawiścia do Polaków.Nigdy więcej do Izraela!!!
    Pozdrawiaenia

    Polubienie

    1. Witam, dziekuje za komentarz. Niestety tak to wlasnie wyglada, nie chce oceniec, bo to nie moj konflikt, obie strony maja swoje racje, wyjezdzajac z Autonomii wlasnie to bardzo mnie zaskoczylo. Przyznam jednak, ze ja jako Polka (pytali, sprawdzali dokumenty) spotkalam sie z bardzo milymi slowami ze strony Zydow, takze zolnierzy. Pozdrawiam!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s