Życie ludzkie i środowisko ceną za dobrobyt państw uprzemysłowionych. Ile naprawdę kosztuje baryłka ropy naftowej?


Ropa naftowa już jakiś czas temu stała się towarem deficytowym, wciąż jednak tak samo pożądanym, bo to własnie dzięki niej jest mozliwe utrzymanie standardu życia w krajach uprzemysłowionych na takim poziomie jak dotychczas. Dzięki ropie i jej pochodnym możemy jeść, ubrać się, przemieszczać, leczyć, bawić się i kupować, konsumować itd. Wszystko zawdzięczamy ropie naftowej, surowcowi, który tworzy się w ciągu milionów lat, a ludzkość była w stanie wykorzystać większość jej pokładów w ciągu zaledwie trochę ponad 150 lat! Z roku na rok jest jej coraz mniej, jest coraz droższa a ryzyko związane z jej pozyskaniem jest coraz większe, gdyż obecnie jej największe pokłady znajdują się na terenach najbardziej niestabilnych politycznie i gospodarczo jak środkowa Azja, Afryka, Zatoka Perska. Jej posiadanie będzie kosztować jeszcze więcej istnień ludzkich, jednym przyniesie ogromne pieniądze a drugim zniszczenie środowiska, głód, wojnę. Mnie zszokowały dwa przykłady chęci zdobycia tego surowca za wszelką cenę i nie licząc się z potrzebami środowiska, jego ochroną i zdaniem ludzi tam mieszkających. Pierwszym z takich miejsc jest Ekwador.

W 1964 roku w Ekwadorze potężny amerykański koncern Texaco rozpoczął odwierty na terenie dziewiczej dżungli amazońskiej w poszukiwaniu ropy naftowej. W przedziale czasu od 1964 roku do 1992 roku wydobyto tam ok. 4 miliardów litrów ropy naftowej. Texaco stało się idealnym przykładem giganta przemysłowego, który wkracza na teren kraju nie mającego pojęcia o tym, jak zachować się w obliczu takiego „najazdu”, jak pokierować robotami na obszarach tak delikatych ekosystemów jak selwa, jak ochronić zarówno jej rodowitych mieszkańców jak i miejscową faunę. Ekwadorski rząd nie zdołał wymusić na kierownictwie Texaco umowy o chronie środowiska. Amerykanie zaczęli masowy wyrąb lasu deszczowego, wybudowali kilometrowe ropociągi, platformy wiertnicze i najspokojniej w świecie zaczęli wydobywać ropę. Przed inwazją Texaco, nikt tam wcześniej nie wydobywał ropy naftowej. Gigant naftowy stał się pierwszą firmą, która zaczęła rozbudowywać infrastrukturę w kraju. Przywieźli ze sobą też dolary i pracę dla miejscowych. Texaco zdecydowało się na stary, niepraktykowany już w innych krajach sposób wydobycia czarnego złota. Był on tańszy , szybszy, nie trzeba było martwić się ani o koszty ani o miejsce utylizacji odpadów wtórnych. Chodzi o to, że podczas wydobycia z ziemi surowca powstają 2 „frakcje” : czysta, surowa ropa naftowa, która jest potem wykorzystywana w przemyśle i druga „frakcja”, czyli toksyczne wody, odpady, zawierające ok. 2% ropy. Tę część się odrzuca, utylizuje w taki sposób, by nie była ona szkodliwa dla środowiska i ludzi. W Ekwadorze te toksyczne odpady nie zostały zneutralizowane lecz wpuszczone bezpośrednio do amazońskich rzek. Odpady zawierają dziesiątki substancji trujących, w tym także najsilniejsze znane kancerogeny, czyli związki bezpośrednio powodujące różne nowotwory. Miejscowe rzeczki i jeziora zamieniły się w czarne, śmierdzące bagna pokryte smolistą masą. Nad lasem unosiły się opary z tych bagien i dym z palących się resztek ropy i gazu. Trucizna znalazła się w wodzie gruntowej wykorzystywanej przez plemiona indiańskie do picia, mycia się i uprawiania ziemi. Rakotwórcza trucizna znalazła się w wodach, w których bawią się dzieci i piorą ubrania ich matki. Dzieci wyławiały z nich martwe zwierzęta. Do amazońskich rzek Texaco wlało ponad 70 miliardów litrów toksycznej wody! Jest to największa katastrofa ekologiczna znana dotychczas, która miała miejsce przy wydobyciu ropy naftowej. Najbardziej skandaliczne jest to, że cały ten proces miał za zadanie zaoszczędzić ogromne sumy pieniędzy przeznaczone na ochronę środowiska i odpowiednią utylizację odpadów. Pieniądze zaoszczędzono kosztem środowiska naturalnego i ludzi zamieszkujących tamte tereny, tubylcze plemiona indiańskie. Narażono świadomie tysiące istnień ludzkich na przewlekłe, nieuleczalne choroby, cierpienie i powolną śmierć. Narażono świadomie ludzi biednych, nieznających swych praw i nie wiedzących jak się bronić. Wykorzystano bezradność, niewiedzę i skłonność do korupcji rządu w dopiero co rozwijającym się kraju. Bezradni Indianie Achuar zaczęli protestować i domagać się naprawy szkód. Organizowali się w grupy i z wielkimi transparentami z napisami „justicia” (sprawiedliwość) usiłowali bronić swoich praw. Jednak problem pozostawiono samym poszkodowanym, zatrute rzeki i czarne bagna, trujące opary i puste metalowe pojemniki na ropę. Szkody są nieodwracalne. Ludzie już chorują na raka i taka sytuacja będzie miała miejsce przez następne dziesiątki lat i pokoleń.

W Nigerii w latach 90-tych mamy do czynienia z wydobyciem ropy naftowej połączonej z przyzwoleniem na łamanie praw człowieka, korupcję na gigantyczną skalę i zubożenie już i tak jednego z najbiedniejszych narodów Afryki. Tutaj rząd jest częścią potężnej machiny do robienia pieniędzy a zwykli obywatele są tylko pionkami przestawianymi na szachownicy w grze prowadzonej przez holenderską Shell i reżim wojskowy będący u władzy w Nigerii. Wydobycie surowca na ogromną skalę przyczyniło się do zubożenia i prawie eksterminacji ludności z regionu delty Nigru poprzez masowe i niekontrolowane zanieczyszczenie środowiska i wywłaszczenie mieszkańców. Potentaci naftowi prowadzili swoje interesy za jawnym i sowicie opłacanym przyzwoleniem wojskowych. Autorka książki „Paradoks obfitości”, Terry Lynne Karl, twierdzi, że biedne regiony świata obfitujące w ropę zamiast rozwijać się i bogacić na jej wydobyciu i sprzedaży, jeszcze bardziej ubożeją przez korupcję, łamanie praw człowieka, bogacenie się wąskiej grupy elit rządzących, ciągłe konflikty interesów i niekończące się konflikty zbrojne. Twierdzi ona, że te kraje mają wyższy odsetek ludzi niedożywionych, żyjących w skrajnej nędzy, wyższy odsetek umierających noworodków niż kraje nieposiadające znacznych ilości jakiegoś surowca. Na tym polega właśnie zaobserwowany na świecie i omawiany przez nią paradoks. Takim krajem jest też Nigeria, która od lat 60-tych żyje z wydobycia ropy i zamiast się rozwijać, ubożeje i w której ogromny odsetek ludności żyje za mniej niż 1 dolara dziennie! W czasach największego wydobycia ropy w kraju ponad 70% ludności żyła i żyje do dziś w skrajnym ubóstwie! To 70 milionów obywateli! Wielkie korporacje przemysłowe wydobywające tu ropę zdewastowały okoliczne rzeki i jeziora, zamieniając je, podobnie jak w Ekwadorze, w cuchnące bagna. Nie ma ryb, nie ma zwierząt, wody gruntowe są zatrute a z nimi żywność, której coraz bardziej brakuje. Powietrze jest zanieczyszczone. Historia się powtarza. W odpowiedzi na tę bezkarną dewastację środowiska i łamanie praw człowieka miejscowy pisarz i poeta, Ken Saro-Wiwa pochodzący z plemienia Ogoni zamieszkującego zniszczone tereny delty rzeki Niger zorganizował masowe protesty tubylców i blokady robót przy odwiertach. Domagał się sprawiedliwości i odszkodowań za poniesione straty oraz zaprzestania działalności Shell. Mówił on: „Ogoni są plemieniem rolników i rybaków, od wieków żyli oni na żyznych terenachw delcie Nigru. Shell wykrył tam pokłady ropy w 1958 roku. Teraz te tereny się niszczy, truje ryby i zwierzęta, zanieczyszcza wodę. Umierają ludzie a środowisko naturalne ponosi nieodwracalne straty. Ten region ma największe zagęszczenie ludności w całej Afryce”. Ken przekonał ludność Ogoni do walki o swoje prawa, protesty stały się coraz głośniejsze i coraz bardziej przeszkadzały zagranicznym wydobywcom ropy. Ogoni byli na tyle skuteczni, że kierownictwo Shell’a zwróciło się do rządu nigeryjskiego o pomoc w złagodzeniu protestów i przywróceniu normalnego rytmu pracy przy odwiertach. Determinacja w walce o prawa ludności delty Nigru zwróciły uwagę całego świata na Kena Saro-Wiwę, który stał się symbolem oporu bezbronnej mniejszości wobec naporu bezdusznych gigantów przemysłu naftowego. Prowadził swoją walkę pokojowo, bez przelewu krwi. W roku 1994 sporządzono tajny dokument, na mocy którego rząd Nigerii miał wziąć sprawy protestów w swoje ręce i zobowiązał się do przywrócenia koncernowi Shell normalnych warunków pracy. Niedługo potem rozpoczęła się pacyfikacja wiosek Ogoni, rzeź protestujących, a sam Ken Saro-Wiwa został schwytany i skazany na śmierć. Mimo międzynarodowych protestów w obronie pisarza, wyrok wydany na niego w nielegalnym procesie został wykonany 10-go listopada 1995 roku. Przedstawiciele Shell pozostali niewzruszeni na prośby obrońców praw człowieka. Pieniądz po raz kolejny okazał się silniejszy od zwykłych ludzkich uczuć.

Rozpoznawany na całym świecie znaczek Shell: żółto-czerwona muszelka.

Ken Saro-Wiwa

Nasz dobrobyt zależy od ropy naftowej. Miejmy na uwadze skąd ona pochodzi i jaką cenę się płaci za jej wydobycie. Często tą ceną jest życie ludzkie.

3 uwagi do wpisu “Życie ludzkie i środowisko ceną za dobrobyt państw uprzemysłowionych. Ile naprawdę kosztuje baryłka ropy naftowej?

  1. Ludzie nie tankujcie na shell-u! Ja już od dawna tam nie tankuję i na bp też za zatokę meksykańską. Kokosy zarabiają a małej części im żal na ochronę ludności i środowiska. Zachłanni mordercy!!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s