86. Witamy w dżungli. Park Narodowy Bako i złodzieje bananów. Borneo.


Kolejne spotkanie z dżunglą, tym razem malajską, na wyspie Borneo. Do Bako można wybrać się  z lokalnym biurem podróży lub samodzielnie, autobusem i póżniej łodzią motorową na wyspę. Pytaliśmy wcześniej w biurze informacji turystycznej w Kuching jak dostać się do Parku Narodowego Bako (Taman Negara Bako), kiedy odjeżdżają autobusy, łodzie etc. Wcześniej (przynajmniej kilka dni) trzeba też w tym samym biurze informacji zarezerwować sobie nocleg, gdyż w Bako ilość miejsc do spania jest ograniczona. Do wyboru mamy domki drewniane o różnym standardzie (lodge, hostel, chalet) ale tak naprawdę to są to po prostu zwykłe kampingi-bungalowy, bardzo proste, skromne, bez żadnych wygód. Dla nas zarezerwowano taki mały 3-osobowy domek, na 3 dni, z łazienką i ubikacją na zewnątrz, z moskitierami w oknach, na szczęście! Gratisem były stada małp makaków, bardzo upierdliwych, które kradną z kampingów co popadnie.

Autobus publiczny nr 1 do Bako odjeżdża ze stacji głównej autobusowej koło meczetu Głównego (straszliwa różowa, wielka budowla w centrum miasta Kuching) i chociaż istnieje oficjalny rozkład jazdy, polecam dzień wcześniej lub tego samego dnia rano podejść i zapytać o której godzinie odjadą najbliższe autobusy do Bako, bo jeżdżą kiedy chcą albo kiedy zapełni się autobus. Podróż trwa ok. 1h, zależy czy autobus to rzęch czy bardzo rzęch. Można też wynająć taksówkę lub minivana i wtedy przejażdżka trwa o połowę krócej.  Autobus dojeżdża do Bako Market, gdzie trzeba kontynuować podróż łodzią motorową do samego parku. Przejażdżka łodzią trwa około 30 minut, łódka zabiera max. 5 osób na pokład, każdy z pasażerów zakłada obowiązkowo kamizelkę ratunkową. Warto zaczekać na innych pasażerów, by skompletować „załogę”, w przeciwnym razie przewoźnik zażąda większej sumy od obecnych np. dwóch osób, by zapłacili za całość, czyli za 5 osób. Innymi słowy płaci się za łódkę, więc im więcej osób (max.5) tym taniej. Przed wypłynięciem należy uiścić opłatę wstępu do Parku Narodowego Bako  (10 RM, ringits, listopad 2011) i zapłacić za nocleg. Wyżywienie teoretycznie pozostaje we własnym zakresie, w Bako oczywiście nie ma sklepów ani barów, ale jest jedna kantyna, gdzie pracownicy parku gotują śniadania, obiady i kolację, wszystko to za osobną opłatą już na miejscu. Stołówka sprzedaje też słodycze, owoce, wodę mineralną etc. ale wszystko to jest drogie. Niestety bez ogromnych ilości wody mineralnej dziennie nie można się obejść, bo temperatura i wilgotność na Borneo są tak wysokie, że człowiek poci się dosłownie cały dzień i noc…

Nasza drewniana chatka stała trochę w głębi lasu, na uboczu, stąd obecność makaków była właściwie całodobowa. Jak nie złaziły na werandę, to siedziały na drzewach wokół domku i obserwowały czy czegoś przypadkiem nie zostawiamy bez opieki na poręczy lub przed wejściem. Chodzą grupami, zawsze z przewodnikiem na czele, który „czyści” teren, co w praktyce znaczy, że pokrzykuje i turyści schodzą na bok, by stadko mogło swobodnie przejść. Makaki są przyzwyczajone do ludzi a miejscowi do nich, nie są groźne, ale kiedy pojawiają się matki z małymi, trzeba uważać i nie zapominać, że to dzikie zwierzaki. Nie należy ich karmić, rzucać jedzenia, bo wtedy pojawiają się wielkimi stadami i naprawdę przeszkadzają, a w dużej grupie mogą być agresywne. Codziennie rano słyszeliśmy ciężkie stąpanie po metalowym dachu naszego domku, skoki, hałas, to stadko schodziło z drzew na zwiady. Raz chcieliśmy wyjść do kantyny na śniadanie i po otwarciu drzwi struchleliśmy, bo na werandzie spokojnie siedziało sobie i machało ogonami chyba z 15 osobników 🙂 Wtedy użyliśmy grubego drewnianego kija pozostawionego przez poprzedników i zaczęliśmy uderzać w ściany i w drzwi, aż sobie poszły. Innym razem ukradły nam banany, które na parę sekund zostawiłam na małym stoliczku przed wejściem. W ten sposób zostaliśmy bez podwieczorku, haha. Złodziej nawet nie pofatygował się, by uciekać ze zdobyczą, tylko siedział sobie spokojnie na poręczy przed wejściem i wcinał banana. Po obozie chodzą też swobodnie wielkie dzikie świnie, często z małymi w stadku, więc też trzeba pozwolić im spokojnie przejść obok i wtedy są niegroźne.

W Bako nie ma wielu komarów, co jest prawdziwym błogosławieństwem, bo w ten sposób pobyt nie jest uciążliwy, maleje ryzyko malarii i jakoś lżej znieść piekielny skwar i całodobowe pocenie się. Nie narzekaliśmy pamietając dobrze naszą wycieczkę do dżungli amazońskiej w Peru i całe chmary komarów widliszków przenoszących malarię, 40 stopni w nocy, ponad 30 bąbli na pupie etc… Ubrania płukaliśmy w zimnej wodzie co parę godzin, by je odświeżyć, ale rezultat był taki, że nie wysychały, hehe, więc tak czy siak byliśmy mokrzy.

W Bako warto zatrzymać się na kilka dni, bo jest co zwiedzać, niesamowita roślinność, rzadkie gatunki zwierząt. Jest tutaj też kilka przepięknych szlaków turystycznych do łazikowania, wodospady, maleńkie plaże. Można po parku poruszać się samodzielnie albo z przewodnikiem (za opłatą oczywiście); w tym pierwszym przypadku tylko i wyłącznie po wyznaczonych szlakach i wcześniej należy wpisać się do książki w recepcji, czas wyjścia na szlak, ile osób, jaki szlak etc. Po powrocie też trzeba się zameldować. Wspomniano nam o zagubionych turystach parę lat temu, którzy poszli sobie bez zameldowania się w recepcji, zgubili się w dżungli na kilka dni, zanim ktoś się zorientował, że wyszli też upłynęło trochę czasu, odnaleźli ich wycieńczonych, bez kropli wody i straszliwie pogryzionych przez insekty… Głupota ludzka nie zna granic. To dżungla, nie park rozrywki.

W następnym poście będzie o śmiesznych małpach długonosych, owadożernych roślinach dzwonkach i dzikich plażach…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s