97. Harem i pałac Topkapi.


Topkapi Sarayi jest przepięknym, dużym kompleksem pałacowym zajmującym powierzchnię ok.700 tyś. km2 w Stambule. Był on siedzibą imperium tureckiego w latach 1465-1839. Ostatnim sułtanem używającym pałac jako swojej rezydencji był Mahmud II. Ciekawostką w jego konstrukcji jest czeterodziedzińcowy układ. Bilet do muzeum-pałacu (25 TL) nie jest ważny na zwiedzanie królewskiego Haremu, czyli prywatnych pomieszczeń rodziny sułtana i jego konkubin. Ten drugi bilet kosztuje 15 TL i radzę go zakupić na początku zwiedzania , gdyż wstęp do Haremu jest limitowany i można wejść do niego w godzinach dopołudniowych, później jest zamykany. Najlepiej jest rozpocząć zwiedzanie całego kompleksu właśnie od Haremu. Do pałacu prowadzi Brama Imperialna, przez nią wchodzi się na pierwszy dziedziniec (Dziedziniec Janczarów), dostępny dla wszystkich przybywających, tutaj dostojnicy mogli wjechać konno. Tutaj znajdowały się stajnie, łaźnie, pomieszczenia dla wojska, kupców, magazyny, arsenał, mennica. Na drugim dziedzińcu znajdują się pałacowe kuchnie, kiedyś także powozy. Prowadzi do niego Brama Środkowa. Trzeci dziedziniec Topkapı był prywatnym podwórcem sułtana. Aby do niego wejść, trzeba było przejść przez Bab-ı-Saadet, czyli tak zwaną Bramę Szczęśliwości. Nikt nie mógł przejść przez te drzwi bez specjalnego zezwolenia. Tutaj znajdują się komnaty z kolekcją broni, zegarów, kaligrafii, strojów sułtana, skarbiec oraz relikwie Islamu. Na terenie trzeciego dziedzińca jest Sala Tronowa, w której władca spotykał się z głowami innych państw, gdzie odbywały się koronacje i inne uroczystości państwowe. Na szczególną uwagę zasługuje kolekcja islamskich relikwii, pieczołowicie przechowywana w szklanych gablotach i stanowiąca dla gorliwych wyznawców Islamu obiekty pilegrzymowania. Do najcenniejszych relikwii należą płaszcz proroka Mahometa, jego ułamany ząb, włosy z brody, odciski stopy Proroka, jego pieczęć i list skierowany do przywódcy Koptów w Egipcie i nawołujący do nawrócenia na Islam. Obejrzymy tu także elementy konstrukcyjne z Mekki, które „miały kontakt” ze świętą Kaabą. W sali z relikwiami znajdują się strażnicy porządku i dobrze jest nie wchodzić w skąpych strojach (piszę głównie o kobietach).
Sam pałac jest bardzo zdobny, bogaty, dekorowany w stylu typowym dla sułtańskiej Turcji z islamskimi motywami, misternymi, szczegółowymi zdobieniami, reliewami, malowidłami, rzeźbami. Wnętrza sułtana i jego rodziny porażają wręcz dokładnością wykonania, drewniane mozaiki przeplatające się z elementami z masy perłowej na drzwiach wejściowych i drzwiach do szaf wręcz zapierają dech w piersiach. W oknach zamiast szyb znajdują się „witraże”. Zresztą, sami popatrzcie! 🙂

DSC_0163

DSC_0174

DSC_0178

DSC_0175

DSC_0186

DSC_0184

DSC_0193

DSC_0180

DSC_0189

Widok na Bosfor z pałacu Topkapi

cdn.

96. Tureckie delicje, czipsy z makiem, 10kg jogurty, ayran i inne specjały w Stambule.


Stambuł to oprócz metropolii  z bardzo znanymi zabytkami i atrakcjami turystycznymi jak Hagia Sofia czy Błękitny meczet to także normalne, wiecznie żywe miasto miasto z brudnymi i zaśmieconymi dzielnicami z dala od historycznego centrum. Spacerowaliśmy po Stambule chcąc zobaczyć jego wszystkie oblicza. Kupowaliśmy owoce i słodycze w zwyczajniutkich sklepikach z dala od turystycznych wypucowanych salonów dla turystów. Robiliśmy zakupy w miejscowych supermarketach, gdzie najbardziej podobały nam się 3 i 10kg pojemniki z jogurtem 🙂 Polubiłam ayran, mieszkankę jogurtu z owczego mleka i wody. Pije się go do głownych dań, kebabów etcPierwszą potrawą, której spróbowałam po przylocie był… kebap, oczywiście.

Cechą wspólną wszystkich zakątków miasta byli jego przemili mieszkańcy i wszechobecne koty. Przepięknym i ogromnym meczetem jest obok słynnego Sułtanahmet Camii meczet Sulejmana, polecam zobaczyć go także w środku! Niesamowite jest to, jak na każde wezwanie na modlitwę, 5 razy dziennie, ruszają tłumy wiernych do meczetów, młodzi, starzy, w garniturach, trampkach, dresach, co kto ma na sobie nie ma znaczenia, nawet widzieliśmy mężczyzn w białych fartuchach spieszących na modlitwę. Zwiedzjaący meczety powinni poczekać spokojnie aż modlący się wyjdą i świątynia opustoszeje. Obok meczetu Sulejmana (Suleymaniye Mosque) przypadkiem natknęliśmy się na bardzo starą restaurację, w której jadały i pijały herbatę największe „persony” tureckie, włącznie w członkami rodziny sułtana. Restauracja-herbaciarnia nazywa się Daruzziyafe i została zbudowana w szesnastym wieku, za czasów Sulejmana Wielkiego!!!! Zaprojektował ją sam Sinan, naczelny architekt dworu.

DSC_0135

Ulice Stambułu z dala od turystycznego centrum

DSC_0132

DSC_0210

Meczet Sulejmana (Suleymaniye Mosque)

DSC_0221

Widok miasta po drugiej stronie Złotego Rogu, w tle wieża Galata

DSC_0230

Na herbatce.

DSC_0232

w takiej szklaneczce herbata smakuje lepiej;-)

Warto wybrać się także do portu i pospacerować po promenadzie nad brzegiem Bosforu, gdzie rybacy sprzedają świeżo złowione ryby i owoce morza, które można zjeść upieczone na przenośnych grillach. Tutaj właściciele restauracji kupują produkty do swoich kuchni. Turcy zabawiają się w wolne popołudnia strzelając z prawdziwej broni do balonów.

DSC_0137          a la turca

Jednym z obowiązkowych punktów każdego dnia była wizyta w sklepie ze słodyczami, gdzie obżerałam się baklawą, chałwą i innymi turecki specjałami, tzw. „Turkish Delights”. Bardzo smaczną niespodzianką okazały się chipsy z… makiem marki Fritolay, „A la turca” 🙂

DSC_0142

aaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Turkish Delights!!!

Ogromne targowisko zwane Krytym Bazarem (Kapali Carsi) jest kolejną atrakcją turystyczną Stambułu, jest to bazar podobny do tego w Kairze, gdzie można kupić wszystko, ceny jednak są dość wysokie, jak ceny ogólnie w Turcji. Miłe jest to, że sprzedawcy są bardzo uprzejmi, serdeczni, profesjonalni, nie są upierdliwi, nie męczą jeśli nie chcesz nic kupić, zapraszają na herbatkę a nawet na fajkę wodną po udanej transakcji. Kupiłam tam liczne pamiątki i właśnie fajkę wodną (narguile), zestaw posrebrzany do picia kawy z cukierniczką, niebieskie szklane „oka” , które odpędzają zle duchy etc. Ceramika i mozaika, którą się tu sprzedaje jest przepiękna, jej barwy są soczyste, mocne, dobrze dobrane. Chciałam kupić wszystko! Alabastrowe fajki, wyroby skórzane, biżuteria, papierowe i metalowe lampy bogato zdobione no i te dywany, narzuty, obrusy, serwety, kilimy…ach!!! Po targowisku przechadza się pan Sułtan, czyli brodaty gruby staruszek przebrany w kolorowe łaszki i szukający chętnych do zdjęcia z „Sulejmanem”, oczywiście za odpowiednią opłatą. My nie zapłaciliśmy za zdjęcie, natomiast poprosiliśmy go o pomoc w znalezieniu tureckiego wydania „Małego Księcia” i wróciliśmy z wycieczki z kolejną sztuką do kolekcji.

DSC_0152

DSC_0151

Kryty Bazar

Nocą wybraliśmy się tramwajem na drugą stronę cieśniny Złotego Rogu i spacerowaliśmy po placu Taksim, dzielnicy Beyoglu i ulicy Istiklal, gdzie znajdują się liczne sklepy, restauracje, nocne kluby, dyskoteki. Ta ulica jest wiecznie „żywa”, pełna ludzi i muzyki. Tutaj bawią się młodzi Turcy w weekendowe noce. Warto wejść na wieżę Galata właśnie po tej stronie miasta, z kórej pięknie widać Stambuł i jego ciekawe położenie geograficzne. Uzbrojcie się w cierpliwość, bo do wieży ustawia się zawsze dłuuuuga kolejka i czekanie na wejście a później na windę i wjazd może trwać nawet godzinę.

Po Bosforze nieustannie pływają małe turystyczne promy; wycieczka trwa ok. 1,5 i z pokładu widać azjatycką część miasta oraz liczne nadbrzeżne zabytki po europejskiej stronie.

DSC_0270

Widok na miasto z wieży Galata

DSC_0240

Moda konserwatywnych Turczynek.

W następnym wpisie-wizyta w pałacu i haremie sułtanów!