100. Bursa, której nie ma w przewodnikach.


Wracając z pokazu tańca derwiszów zatrzymaliśmy się by obejrzeć dziedziniec jednego z prywatnych uniwersytetów w mieście, kiedy podeszli do nas starsi panowie i zaprosili na herbatę (czaj). Byli stróżami nocnymi pracującymi właśnie na tej uczelni i widać bardzo się nudzili tamtej nocy. Poszlismy za nimi i w kantorku przy wejściu na uczelnię zaczęli parzyć czaj. Byliśmy właściwie zaskoczeni, że tak z nienacka gdzieś w środku nocy ktoś zaprasza nas na herbetę, haha, ale przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy w Turcji i wszystko stało się oczywiste, Turcy, czaj i turecka gościnność 🙂 Okazało się, że nie mówili prawie nic po angielsku, my oczywiście ani słowa po turecku, stąd na początku było trochę sztywno, ale widać turecka herbata działa jak polska wódka, więc bariery językowe zniknęły dosyć szybko i jakoś się dogadaliśmy. Cała sytuacja była dosyć zabawna, ja momentami nie mogłam przestać sie śmiać i w końcu wszyscy skończyliśmy nasze herbatki śmiejąc się do rozpuku. W pewnym momencie dołączyli o nas nawet policjanci z pobliskiego patrolu i jeden mieszkaniec miasta, Ahmed, nauczyciel z tegoż uniwersytetu, którego hobby jest oprowadzanie za darmo turystów po mieście i opowiadanie o tureckich zwyczajach i muzyce. Stróże , policjanci i samozwańczy przewodnik znali się i jestem pewna, że w ten sposób spędzali większość nudnych „nocek” w pracy. Tym razem Ahmed przyszedł w towarzystwie dwójki turystów z Indii, których od razu nam wszystkich przedstawił, nalał herbaty i sądząc po ich minach, byli tak samo zdziwieni jak my całym tym herbacianym towarzystwem w środku nocy.

DSC_0326

DSC_0333            DSC_0335

DSC_0342            DSC_0346

Po wypiciu kilku szklaneczek czarnej słodkiej herbatki pożegnalismy wesołe towarzystwo i ruszyliśmy w stronę hotelu. Jednak Ahmed ze swoimi Hindusami zaproponował, byśmy następnego dnia o 18.00 spotkali się przed hotelem i pokaże nam miasto i różne ciekawostki, których nie ma w przewodniku, jak to pięknie wytłumaczył, hehehe. Nazajutrz wciąż jeszcze zastanawialiśmy się, jaki interes ma ten cały Ahmed, że traci swój czas na oprowadzanie turystów po mieście, za darmo. Okazało się później, że Ahmed nie ma w tym żadnego interesu, robi to po prostu z przyjemności! Że też tacy ludzie jeszcze istnieją!!! 🙂

DSC_0392

DSC_0393

DSC_0394

DSC_0399

DSC_0400

DSC_0401

DSC_0404

Ahmed po prawej, pod krawatem 🙂

DSC_0406

Ahmed pojawił się pod hotelem punktualnie o 18.00 i zaczęliśmy wycieczkę po mieście. Nie pokazywał nam zabytków, meczetów, mauzoleów, któe juz wcześniej widzieliśmy, tylko zabrał do centrum wielkiego targowiska i między sklepikami z warzywami zaprowadził do małego baru-herbaciarni, gdzie poznaliśmy miejscowych muzyków i artystów, i gdzie znów poczęstowano nas herbatą i ciastkami. Byli znami także indyjscy turyści. Tym razem szybko zapłacliśmy sami za herbatki dla wszystkich, by znów nie płacono za nas, bo oczywiście nie chcieli od nas ani grosza. Później jeszcze odwiedziliśmy warsztaty, gdzie znajomy Ahmeda produkuje ręcznie instrumenty strunowe, sklepiki, gdzie znajomi Ahmeda sprzedają wyroby szydełkowe. W geście podziękowania dla Ahmeda, skoro już nie chciał pieniędzy ani nawet nie dał się zaprosić na kolację, kupiłam parę drobiazgów w sklepikach jego znajomych i wszyscy byli bardzo zadowoleni. Było nam naprawdę bardzo miło, że tak pięknie nas przyjęto, ugoszczono, zupełnie bezinteresownie, życzliwie. Bursa nie bez powodu jest moim ulubionym odwiedzonym miastem w Turcji. Obym mogła tu jeszcze wrócić, Insh’Allah!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s