102. Izmir i tunezyjska żona, co wycierała usta w obrus.


Z Bursy wyjechaliśmy w kierunku kolejnego dużego tureckiego miasta, jakim jest Izmir (Smyrna) na zachodzie kraju, ale trochę się rozczarowaliśmy, bo nie tylko nie ma tam wedlug mnie zbyt wiele do oglądania, ale spora część miasta jest niebezpieczna nocą, nawet wspomina się o tym w przewodnikach. Turyści powinni trzymać sie tylko znanych i głównych tras, a w dzielnice nieturystyczne w ogóle nie powinni się zagłębiać. Okazało się, że pierwszą noc mieliśmy spędzić w hotelu znajdującym się właśnie w takiej dzielnicy, o czym dowiedzieliśmy się w autobusie podmiejskim, którym jechaliśmy z dworca. No ale już było późno, zbyt późno na zmiany, więc zmiany noclegu zaplanowaliśmy na następny dzień. Nocą miasto tętni życiem tylko niedaleko pasażu nadmorskiego, tzw. Promenady Palmowej (Birince Kordon), gdzie otwarte są restauracje, sklepy, puby, kafejki, jest tam też sporo drogich hoteli. W częśći bogatej, turystyczno-hotelowej znajdują się szklane wieżowce, śliczne kamienice, znane hotele. Izmir przedstawiany jest jako kolebka Homera, perła tureckiej Riwiery, gdzie znajduje się największy po Stambule port. Miasto było uwielbiane przez Ataturka, stąd wiele jego pomników i monumentów. Trochę powyżej i dalej od promenady Izmir się bardzo zmienia, staje się zaniedbanym, trochę walącym się miastem, gdzie w nocy lepiej nie zapuszczać się w jakieś zaułki.

715bdcc81ad854414d557169a49e3153

DSCF3219

image022

Izmir Turkey Alsancak

W jednej restauracji poznaliśmy bardzo sympatycznego szefa, pracującego równocześnie jako kelner, starszego pana, niskiego, grubiutkiego i łysego. Dobrze mówił po angielsku i opowiadał nam o tym, jak to on i wielu Turków niecierpią obecnego konserwatywnego premiera Erdogana i jego żony ubranej w chusty, burki etc. Skarżył się bardzo na to, że za czasów wielkiego wodza narodu tureckiego, Ataturka, Turcja była nowoczesna, ateistyczna, cywilizowana, wykształcona itd a teraz, z powodu islamskich zapędów Erdogana i wpływu jego irackiej żony Turcja staje się islamskim zacofanym krajem. Uśmialiśmy się z tego, jak opowiadał o swoim małżeństwie, które trwało tylko kilka miesięcy, bo okazało się, że jego tunezyjska piękna żona nie umiała jeść sztućcami, jadła rękami i wycierała usta w obrus…A to wszystko stąd, że pochodziła z fundamentalistycznego środowiska islamskiego i on myślał, że po przybyciu do Turcji się zmieni, ucywilizuje… Nie chciał więc, by Turcja stała się właśnie takim zacofanym religijnym krajem. No i przyznałam mu rację, ja też nie chcę, by Turcja stała się krajem islamskim, religijnym i fundamentalistycznym. Na koniec swojego wywodu zaserwował nam pyszną kolację i na drugi dzień też jedliśmy u niego w barze.

DSC_0447

Po takim sobie Izmirze przyszedł czas na prawdziwą archeologiczną gratkę: Efez. Zapraszam do czytania następnego wpisu już wkrótce.

101. Cumalikizik.


Niedaleko pięknej Bursy znajduje się niezwykła, maleńka wioska otomańska z XIII (!) wieku, Cimalikizik. Dojedziecie tu zwykłym miejskim autobusem, który kursuje co ok. godzinę. Przejazd trwa ok.40 minut. Wycieczka do tego miejsca to absolutnie podróż do przeszłości, gdyż ludzie żyją w niej jak dawno, dawno temu… Drewniane-kamienne domy budowane są tutaj według starych, kilkusetletnich wzorów, malowane na wyraziste, mocne kolory, głównie na niebiesko. Z dachów domów unosi się dym, niektóre domostwa mają wyloty swoich kominów w ścianach, obok okien kuchennych. Domy są duże, w środku są ganki, podwórza, stajnie, warsztaty. W niektórych domach mieszkańcy zostawiają otwarte drzwi i bramy, można wejść do środka, obejrzeć a nawet zjeść tutejsze dania za niewielką opłatą. Mieszkańcy śa mili i uprzejmi jak w całej Turcji. Jedna starsza pani chciała podarować mi maleńkie szczeniaczki, nawet za darmo, haha, jak mówiła, ale cóż, nic z tego nie wyszło…wolę koty.

DSC_0366

DSC_0361

DSC_0355

DSCF3210

Ta starsza pani sprzedawala swoje wyroby przed domem, szczeniaki chciala dorzucić gratis.

DSC_0360

DSC_0367

DSCF3218

DSCF3216

W następnym poście Izmir. Zapraszam!