110. Ciutadella de Menorca i perły.


Do Ciutadelli na drugim końcu wyspy pędziłyśmy samochodem wcześnie rano, bo Aurora wstała z chorym i bolącym okiem i okazało się, że jedyny szpital, gdzie mogą ją przyjąć bez czekania i bez problemów znajduje się w Ciutadelli. Oko okiem, szpital szpitalem, okazało się też, że miasto warte było zobaczenia, jest niewielkie ale śliczne. Ma prawie 30 tyś. mieszkańców. Do połowy 18-go wieku było stolicą wyspy, teraz umowną stolicą jest Mahon (Maó). Dziś jest to zabytkowe miasto portowe, w którym znajdują się zabytki takie jak katedra, liczne muzea  i wystawy. Nie mogłyśmy nie przejrzeć miejscowych butików vintage w centrum, gdzie kupiło się parę kiecek na wyprzedażach, hehe. Katedrę można obejrzeć kupując bilet zbiorczy także na klasztor znajdujący się niedaleko katedry, cichy, przepiękny, z mnóstwem rzeźb i obrazów. W jednej z kaplic bocznych miał miejsce remont, wszystko było pokryte zieloną siatką, a gdzieś z tyłu dochodził nas dzwięk fortepianu i okazało się, że to jeden z pracujących w muzeum panów zaczął grać i miałyśmy szczęście słyszeć ten zaimprowizowany koncert.

DSC_0069

DSC_0070

DSC_0071

DSC_0074

DSC_0077

DSC_0083

DSC_0090

DSC_0094

DSC_0096

Popołudnie spędziłyśmy na przepysznym obiedzie w porcie, którego obowiązkową częścią były sardynki z rusztu… Przed wyjazdem spacerowałyśmy jeszcze po centrum i zakamarkach szukając sandałków dla siostrzenic Aurory, zwanych tutaj menorkinas, czyli typowych skórzanych sandałków sprzedawanych na Wyspach Balearach.

Ach no i zapomniałam wspomnieć o tym, że właśnie w Ciutadelli kupiłam sobie naszyjnik i branzoletkę z prawdziwych pereł, Majorica, to znana na Balearach marka wyrobów z pereł. Do tej pory zawsze myślałam, że perły są dla starszych pań, ale założyłam w sklepie ten naszyjnik, skromny, krótki, elegancki, potem branzoletkę i obie z Aurorą stwierdziłyśmy, że na perły nigdy nie jest za wcześnie. A może po prostu jesteśmy już zacnymi paniami ?

DSC_0108

 DSC_0117

DSC_0121

DSC_0112

images images1 mm perlas-majorica perly

109. Menorka. Baleary.


Menorka jest mniejszą i mniej znaną siostrą z grupy wysp Balearów, ale nie ma powodów do wstydu, bo jest przepiękną dziewiczą wysepką, która oferuje odwiedzającym ją turystom plaże, zatoczki, skaliste wybrzeża, wyśmienitą kuchnię i przemiłych mieszkańców. Na Menorkę poleciałam w drugiej połowie września tego roku. Pogoda dopisała średnio, w dzień świeciło słońce, momentami niebo było zachmurzone, nawet popadało trochę, a w nocy było już chłodno i wilgotno. Ceny biletów lotniczych i ceny noclegów nie były specjalnie atrakcyjne mimo iż sezon letni skończył się już jakiś czas temu. Niektóre portale turystyczne dotyczące wyspy informują wręcz o szczycie sezonu turystycznego we wrześniu. Nie jest to prawdą tak do końca, bo chociaż owszem, apartamenty i hotele były przynajmniej w połowie pełne, ale ani w sklepach, ani w restauracjach czy nawet na plażach nie było widać tłumów. Na szczęście poleciałam w towarzystwie przyjaciółki i dzięki temu ani przez minutę sie nie nudziłam. Na lotnisku w stolicy wyspy, Mahon, wypożyczyłyśmy ślicznego czarnego Seata Leon i ruszyłyśmy do naszego apartamentu a potem zwiedzać wyspę.

750px-Bandera_de_Menorca.svg

DSC_0026

DSC_0022

La Turqueta

 Pierwszym przystankiem była śliczna plaża la Turqueta, jedna z najpiękniejszych na Menorce. Znajduje się na południu w okolicy Galdana, obok innych dwóch znanych plaż, Macarella i Macarelleta.  Jest niewielka, otoczona skałami, ma jaśniutki drobny piasek i przezroczystą wodę. Wieczorem wybrałyśmy się w okolice miasteczka Sant Climent, by zobaczyć jedną z atrakcji wyspy, przepiękne miejsce widokowe zwane Cova d’en Xoroi, gdzie można obejrzeć niesamowity zachód słońca, w barze-dyskotece napić się drinka. Pierwsze dni zaliczone, nawet bez żadnej stłuczki, hehehe.

cova

DSC_0034

Cova d’en Xoroi

DSC_0041

DSC_0066

DSC_0057

Jutro kolejny dzień i kolejne atrakcje Menorki.