Jednego dnia wybraliśmy się do 2 największych miast na wyspie, czyli do Los Llanos de Aridane i do Santa Cruz de la Palma. Pierwsze , Los Llanos, to 20-tysięczne miasteczko, które tutaj na wyspie jest uznawane za miejscowych za centrum rozrywkowo-klubowe i to tutaj ¨wypada się¨na piwo w weekendowe noce. W centrum zobaczymy śliczne niskie domki, na dużej spacerowej ulicy kupimy pamiątki, dobrze zjemy w licznych restauracjach i barach. Ja szukalam czegoś wyjątkowego dla mnie, jakichś wystrzałowych kolczyków z Pięknej Wyspy, czegoś oryginalnego do pochwalenia się w domu, ale nic takiego nie znalazłam. Biżuteria i pamiątki wszędzie takie same, tzn. zrobione z czarnej lawy i koralików, ja szukałam czegoś innego. W sobotę w ciągu dnia w Llanos odbywały się koncerty lokalnych gwiazd, jednym z nich była Batucada, czyli koncert na setki tamborów i bębnów.

W Santa Cruz de la Palma jest jedna bardzo długa brukowana ulica spacerowa, Ulica Królewska, la Calle Real, która skupia na całej swojej długości ponad 500 lat historii wyspy i kontynentu a po jej obu stronach znajdują się sklepy, bary, hostele. Niskie 2-piętrowe przepiękne kamienice są jej ozdobą. Możecie odwiedzić też liczne muzea i śliczne małe placyki. Obowiązkowym spacerem jest spacer po długim i pięknym deptaku tuż przy plaży, skąd możecie podziwiać kamienice z charakterystycznymi dla miasta zdobionymi balkonami.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

DSC_0073DSC_0075DSC_0081

Ostatnim przystankiem był obiad w poleconej nam przez miejscowych restauracji, ¨Parilla Los Braseros¨, gdzie się obżarlismy jak nigdy, za niewiele zjedliśmy tyle i tak dobrych rzeczy, ze wyszliśmy stamtąd turlając się z górki. Przy okazji spotkaliśmy grupę   mysliwych z pięknymi tutejszymi psami, które wyglądają jak białe i beżowe wilki.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Na deser… pojawił się ni stąd ni zowąd starszy elegancki pan, który okazał się bzć włoskim artystą malarzem… Pojawił się po obiedzie, na którym był z rodziną w tym samym miejscu gdzie ja i zagadał do nas, ze chciałby, żebym została jego … muzą… Przez ponad 2h opowiadał nam o swoim malarstwie, pokazywał zdjęcia obrazów, napstrykał mi mnóstwo zdjęć i w końcu poprosił o email, na który obiecał posłać zdjęcie namalowanego obrazu. Wciąż czekam, hahaha. W końcu jego wnuczki zawołały dziadka i my poszliśmy swoją drogą.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s