58. Śladami Chrystusa w Jerozolimie, cz.II.Syjon, Wzgórze Oliwne, Dolina Cedronu i Getsemani.


Jadwi.com ¨Dzienniki z podróży¨

W Jerozolimie zaskakuje ilość kapliczek i kościołów postawionych w miejscu jakiegoś ważnego wydarzenia związanego z życiem Jezusa i Maryi w mieście. Nie odwiedzaliśmy oczywiście wszystkich, skupiliśmy się na tych najważniejszych co i tak zajęło nam 2 dni zwiedzania. Poza murami miasta, na Wzgórzu Syjon odwiedziliśmy duży kościół zbudowany przez niemieckich benedyktynów, pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. W jego wnętrzu znajduje się symboliczna kamienna postać Madonny śpiącej.

Niedaleko kościoła znajduje się Wieczernik, pięknie zachowana niewielka sala ozdobiona łukami, w której według tradycji odbyła się ostatnia wieczerza. Dodam, że w Starym Mieście w kilku kościołach różnych wyznań także znajdują się domniemane sale-wieczerniki. W  miejscu Wieczernika teraz znajduje się mały meczet ze ślicznym minaretem. Na zewątrz kompleksu budowli widzieliśmy z kolei pozostałości płyt żydowskich nagrobków, symbolicznych płyt Dekalogu ustawionych w miejscu grobu króla Dawida, wybudowanego w epoce krucjat, kiedy to żydzi nie mogli modlić się przy Ścianie Płaczu. Miejsce to wzbudziło we…

View original post 704 słowa więcej

57. Śladami Chrystusa w Jerozolimie, cz.I. Bazylika Grobu Pańskiego i Via Dolorosa.


Jadwi.com ¨Dzienniki z podróży¨

Jerozolima to święte miasto w Ziemi Świętej dla wyznawców wszystkich religii, dla chrześcijan jest symbolem i miejscem kazań i cierpienia Jezusa. Miejsc związanych z życiem Chrystusa jest w Jerozolimie bardzo dużo, znajdują się one w różnych dzielnicach Starego Miasta, najważniejsze z nich to Kościół Grobu Pańskiego w dzielnicy chrześcijańskiej, Via Dolorosa czyli Droga Krzyżowa w dzielnicy muzułmańskiej a także Wzgórze Oliwne poza bramami Starego Miasta. Chrześcijanin nigdy nie będzie się w Jerozolimie nudził, nigdy nie odczuje głodu wiary, natchnienia, miasto nigdy nie będzie mu obojętne. Na każdym kroku odnajdziemy jakiś kościół zbudowany na pamiątke jakiegoś biblijnego wydarzenia z udziałem Jezusa czy kapliczkę w miejscu gdzie bywał i gdzie nauczał. Lecąc do Izraela miałam nadzieję, że ta podróż będzie dla mnie nie tylko kolejną fascynującą wycieczką, ale będzie także podróżą w przeszłość, podróżą do korzeni mojej wiary, będzie podróżą do miejsca, gdzie właściwie wszystko się zaczęło. Nie zawiodłam się ani przez…

View original post 709 słów więcej

66. W Tel Avivie.


Tel Aviv to administarcyjna stolica Izraela, tutaj mają swoje siedziby zagraniczne placówki dyplomatyczne i wielkie międzynarodowe koncerny, jednak według żydowskiego prawa to Jerozolima jest duchową i kulturową stolicą kraju i w niej mieści się np. Knesset, izraelski parlament i budynek Sądu Najwyższego.

Miasto jest nowoczesne, chociaż trochę zapuszczone, tzn. w wielu miejscach w samym centrum sklepy mają brudne witryny i odrapane ściany. Ulice przypominają zwyczajne większe polskie miasta, a metropolię przypominają jedynie pasaże nadmorskie i plaże z rozbudowaną siecią hoteli, restauracji , klubów nocnych i pól golfowych. Nie na darmo żydowskie przysłowie mówi, że „ Haifa pracuje, Jerozolima się modli, a Tel Aviv imprezuje” . Hotele i tańsze hostale oferują raczej marne pokoje za wysoką cenę, nie ma co porównywać np. hotelu 3*w Izraelu z takim np. w Madrycie. Warto obejrzec zabudowania w modernistycznym stylu bauhaus w centrum.

Plaże są czyste i zadbane, woda w morzu czysta i ciepła, jak to w Morzu Śródziemnym. Plaże publiczne są bezpłatne, ale w wielu miejscach trzeba płacić danemu hotelowi za wejście na jego kawałek plaży lub wcale nie ma do niego dostępu, kiedy plaża jest prywatna. Na plaży kobiety opalają się w skąpych strojach, a izraelskie stroje kąpielowe są jednymi z najbardziej pożądanych w świecie mody (właściwie to nie wiem dlaczego, przyglądałam się właśnie, by odkryć ich tajemnicę, ale wciąż nie wiem, o co chodzi z tym „top fashion”…) Spotkamy tu wielu „biegaczy” i rowerzystów.

Tam gdzie plaża tam i port. Port w Tel Avivie jest nieduży, raczej stary, ale za to „glamour” 😉 Dzielnica portowa to jedna z najpopularniejszych w soboty i niedziele wieczór, gdzie spacerują całe rodziny, turyści i gdzie można zjeść świeże ryby i inne przysmaki. My podziwialiśmy przecudny zachód słońca i małe, stare łódeczki skąpane w złotej poświacie.

Najpiękniejszą dzielnicą Tel Avivu jest Yafo, kiedyś osobne miasto z portem, dziś ekskluzywna, bogata dzielnica artystów, malarzy. Tutaj znajdują się dziesiątki galerii, sklepików z rękodziełami . Niektóre z galerii prezentują swoje prace na ulicach, wieszają obrazy czy rzeźby na murach domów, stąd nawet nie trzeba wchodzić i płacić za wystawy, wystarczy po prostu spacerować między ślicznymi domkami z kamienia.

Kolejną interesującą dzielnicą miasta jest Tzedek, gdzie „jadają i bywają” pisarze, intelektualiści i rodzime gwiazdy ekranu. Przypomina trochę krakowski Kazimierz, tylko że synagogi nie są tak widoczne i emblematyczne jak w Krakowie. Polecam kawę w jednej z licznych kawiarenek i wizytę w oryginalnych miejscowych sklepach z różnościami.

Tel Aviv to miasto nowoczesne, można chodzić ubranym jak się chce. Można stołować się w lokalnych restauracjach serwujących tradycyjną kuchnię żydowską czy arabską  lub w licznych sieciówkach typu Mc Donald’s czy Burger King, Pizza Hut. W czasie szabatu nawet w tych fastfoodach serwuje się tylko koszerne dania i w ogóle nie sprzedaje się w żadnym ze sklepów czy barów mięsa wieprzowego, gdyż nie jest ono spożywane ani przez żydów, ani przez muzułmanów, stąd nie kupimy tu np. wieprzowego burger kinga czy mac wiesniaka;)))) Szczerze nie polecam żadnych fastfoodów w Izraelu, za to zachęcam do jadania w małych restauracjach, gdzie podaje się obfite przepyszne dania orientalne i tradycyjne, mieszankę kuchni arabskiej i żydowskiej z naleciałościami grecko-włoskimi.

Pobyt w Tel Avivie zakończył nasz pobyt w Izraelu. Na lotnisko przed lotem powrotnym musieliśmy się udać kilka godzin wcześniej ze względu na wzmożone kontrole wszystkich bagaży wszystkich podróżnych, dokładne sprawdzanie dokumentów i zadawane pytania typu: gdzie byliśmy, co zwiedziliśmy, dlaczego, jakie prezenty wywozimy z kraju, czy jesteśmy małżeństwem, jakie imiona nosili nasi dziadkowie itp… Żeby nie przedłużać tej dokładnej kontroli nie wspominaliśmy już o naszym pobycie w Autonomii Palestyńskiej, zwłaszcza w zapalnym Hebronie, bo pewnie musielibyśmy odpowiadać na dziesiątki pytań „po co”, „dlaczego” etc. Najlepiej w ogóle nie wspominać o wycieczkach do Autonomii. Zapytano nas w czasie kontroli bagaży czy wieziemy jakąś książkę. My na to, że tak, że 2 przewodniki, które mieliśmy w ręce. Oni na to, że chyba wieziemy jeszcze coś i musimy pokazać, co. Kiedy wywaliliśmy połowę naszych rzeczy z plecaka, przypomnieliśmy sobie, że wieziemy także hebrajską wersję „Małego Księcia” do naszej kolekcji…Ochrona musiała sprawdzić jaka to książka, czy aby nie jakieś antyżydowskie opracowania przygotowane przez Hamas, hehe.

Wylatując do domu obiecałam sobie, że do Izraela wrócę  jak tylko będę mogła, bo o Jerozolimie i jej magii nie zapomnę do końca życia. Dużo już zwiedziłam, ale jak narazie tylko dwie rzeczy zaparły mi dech w piersiach: Machu Picchu i…Jerozolima!

Yafo

W następnym poście- Jordania.

65. Woleli samobójstwo od niewoli. Historia Masady.


Masada położona w sercu pustyni judejskiej, niedaleko od brzegu Morza Martwego, między Ein Gedi i Sodomą, od roku 2001 jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jej ruiny są ostatnią żydowską fortecą rozbudowaną przez króla Heroda w latach 37-31 p.n.e, która była w czasach starożytnych i jest do dzisiaj symbolem umiłowania wolności, oporu wobec najeźdzcy i solidarności. Upadek Masady w 73 roku n.e przed naporem Rzymian był początkiem tragicznego końca królestwa Judei i okresu Drugiej Świątyni.

Historia Masady została spisana przez Józefa Flawiusza, dowódcę Galilei w czasie Wielkiego Powstania. Do dziś nie wiadomo, czy jego relacja jest całkowicie zgodna z rzeczywistością, ale póki co jest ona jedyną odnalezioną do tej pory i tak szczegółową historią. Twierdza Masada znajduje się na górze na poziomie ponad 450m i została wzniesiona na jej płaskowyżu na powierzchni o długości 650m i szerokości 300m. Z jej ruin rozciąga się fantastyczny widok na pustynię judejską i brzeg Morza Martwego. Wzniesiono ją za panowania Aleksandra Jonathana z dynastii hasmonejskiej a dokończono za panowania Heroda.  Znajdowały się w niej pałac, synagogi, domostwa, liczne zbiorniki na wodę i żywność, wieże wartownicze, mury obronne i rytualne łaźnie (mykwy).

W roku 73 n.e. Masada była jednym z ostatnich ośrodków oporu przeciw Rzymianom. Oblężeniem twierdzy dowodził Flawiusz Silva. Dowódcą żydów z twierdzy był w tym czasie Eleazar Ben Yair. Rzymianie, w liczbie ok. 8000 żołnierzy zbudowali 8 obozowisk i usypali poteżną skarpę z ziemi i drewna wokół twierdzy i za jej pomocą chcieli się dostać do środka. W obliczu zbliżającej się klęski, Eleazar podjął decyzję o rezygnacji z dalszej obrony fortecy. Nie chciał jednak poddać się Rzymianom, stąd wybrał tragiczną i honorową drogę zakończenia walki. Rozkazał wybrać spośród meżczyzn 10, którzy mieli zająć się zabiciem pozostałych mieszkańców, w tym wszystkich kobiet i dzieci. Wśród tych dziesięciu miał znalezć się 1, który zabije tych dziewięciu pozostałych i sam, na końcu masakry, popełni samobójstwo. Rzeź rozpoczął sam dowódca, zabijając swoją żonę i dzieci. Pozostawiono nietknięte zapasy żywności, wody i broni, by pokazać Rzymianom, ze ich decyzja nie była podyktowana desperackim głodem lecz świadomym wyborem śmierci nad życiem w niewoli. Cudem ocalały 2 kobiety z pięciorgiem dzieci ukryte w kanale. Po zdobyciu Masady Rzymianie ostatecznie podbili Juedee. Przez kilka wieków od masakry Masada nie była zamieszkana. W 5-tym wieku n.e. fortecę zamieszkali mnisi, wycofując się z niej w wieku 7-ym po najeździe muzułmanów. Od tamtej pory pozostała niezamieszkała.

W okolicy Masady znajduje się Park Narodowy Masada, można pojeździć dżipem po pustyni. Do fortecy można dostać się kolejka linowa i podziwiać dzięki niej wspaniałe widoki lub pieszo, po scieżce ¨węża¨, zajmuje ona około 1h. Na dole znajduje się centrum informacji turystycznej, bary, sklep, toaleta.

Dzisiaj Masada i jej historia są symbolem jedności i bohaterstwa narodu żydowskiego a żołnierze w Izraelu składają przysiegę wierności swojemu krajowi w jej ruinach.

64. Nad fantastycznym morzem, w którym się nie utopisz:)


Pobyt nad Morzem Martwym należał do jednego z najzabawniejszych i najciekawszych w czasie podróży po Izraelu. Morze Martwe jest jednym z 4 mórz znajdujących się na terytorium Izraela( Morze Śródziemne, Galilejskie, Czerwone i Martwe) i znajduje się w najniższym punkcie na Ziemi (-416m ppm). Swoje ujście w nim ma rzeka Jordan i w tym właśnie miejscu został ochrzczony Jezus Chrystus. Z Jerozolimy można tu dotrzeć w ciągu jednego dnia piechotą, autobusem w ciągu ok. 1,5h i zatrzymać się w jednym z kilku ośrodków turystycznych nad brzegiem morza, jak np.: Ein Gedi czy Ein Bokek, które wyrosły nad brzegiem morza zupełnie odcięte od reszty instalacji turystycznych, w środku pustyni judejskiej. W Ein Gedi nie ma właściwie nic do zobaczenia, jest tylko niewielka plaża stacja benzynowa i mały sklepik, a kilkanaście metrów dalej przystanek autobusowy. Hotele, restauracje i salony spa znajdują się głównie w Ein Bokek, niedaleko Ein Gedi. W każdym z tych miejsc zatrzymują się autobusy regulanie kursujące w kierunku Jerozolimy i Eilatu. W tych kompleksach można wynająć pokoje hotelowe, bungalowy. Można wykupić wycieczki po regionie, który obfituje w parki narodowe, niesamowite widoki, pustynno-morski klimat.  Polecam pobyt w ośrodku spa z bijącymi źródłami, mocno soloną wodą, naturalnymi jacuzzi i relaksującymi fontannami. W regionie Morza Martwego można wybrać się na małe safari po pustyni, zwiedzić górę Sodomę, solne groty, jaskinie i wielkości dorosłego człowieka słup solny, który zapewne w czasach biblijnych był żoną Lota. W pobliżu znajdują się rezerwaty przyrody Nahal David i Nahal Arugot i oczywiście najbardziej z nich znany, Park Narodowy Masada z ogromnym kompleksem archeologicznym Masada, ostatnią żydowską fortecą obronną.

Sama plaża nad Morzem Martwym i jego woda są unikalne. Woda jest gęsta, oleista, żrąca dla skóry i błon śluzowych oczu i ust. W całym regionie morza unosi się charakterystyczny zapach oparów siarki i całego koktajlu Mendelejewa znajdującego się w wodzie i solnych skałach. Plaża jest wiecznie mokra, nigdy nie wysycha, bo jest pokryta „oleistą wodą” i ogromnymi ilościami soli. Kamienie są obłożone solą, nie ma żadnych roślin ani zwierząt morskich. W wodzie pod stopami kruszy się sól, dno morskie jest pokryte grubą warstwą pokładów soli. Na wodzie nie ma fal, woda jest ciężka, ma metaliczno-srebrzysty połysk. Opary unoszące się nad taflą wody dają ciągłą mgłę w okolicy, która zapobiega poparzeniom słonecznym. Nie ma tu komarów ani innych uciążliwych insektów. Krajobraz jest jak z innej planety, przepiękny, cichy, wyjątkowy.
Pierwsza kąpiel nie powinna trwać dłużej niż 15 minut, gdyż może ona zaowocować lekkim „szokiem” dla skóry i organizmu z powodu nadmiaru pierwiastków. Przestrzegam przed depilacją i goleniem się na dzień lub krótszy czas przed kąpielą w morzu…szczypie potem jak cholera, szczypią najmniejsze ranki i zadrapania a jak nie daj Boże woda dostanie się do oczu, trzeba natychmiast przemyć je wodą…oczywiście nie z morza;-)  Jak wszystkim wiadomo, kąpiele w źródłach, maseczki z błotkiem z minerałami z morza są jednymi z najbardziej znanych i dobroczynnych dla skóry kosmetyków. Nie trzeba wybierać się do spa, by móc posmarować się błotkiem, można je „wygrzebać” z dziury na plaży i taplać się w nim do woli. Przy wejściu na plażę stoją prysznice z normalną wodą, gdzie można i nawet trzeba porządnie się opłukać i z błotka i z wody z morza. Umoczone w wodzie z morza ubrania i ręczniki trzeba od razu  wyprać , bo i tak nie schną, a na dodatek stają się lepkie. Jak dla mnie-pobyt nad Morzem Martwym to rewelacyjna sprawa, absolutny hit, zwłaszcza dlatego, że nie mogłam się w tym morzu… utopić!!!!! haha, gdyż gęsta woda morska ma sporą wyporność i „wyrzuca” wszystko na powierzchnię. Ciężko jest w niej pływać, ciężko nawet stanąć na nogi w wodzie, bo od razu  przekręca ciało pupą w dół lub w górę. Ubawiliśmy się po pachy, jak spróbowałam wody, to język jeszcze przez parę dobrych minut bardzo szczypał. Co ciekawe, nie szczypie nic w okolicach intymnych, a przecież tam też są błony śluzowe;-) Woda jest w ponad 30% nasycona solą i minerałami, co uniemożliwia życie w niej normalnym morskim zwierzętom i roślinom. Źródła bijące z głębi morza wyrzucają na powierzchnię ciepłą wodę, co wykorzystuje się w ośrodkach spa w Mazor i Zohar koło Sodomy. Mieszkańcy regionu zapewniają, że już po 10 dniach pobytu i korzystaniu z dobrodziejstw Morza Martwego skóra odmładza się w sposób widoczny i efekty terapeutyczne utrzymują się przez długi czas.

W całum Izraelu można kupić kosmetyki z Morza Martwego z minerałami w postaci kremów, maseczek do twarzy i ciała, szamponów, żeli do kąpieli i maści na bolące stawy. Odkryto nawet w regionie starożytną fabrykę kosmetyków z czasów Kleopatry. Może to właśnie tym kosmetykom Kleopatra zawdzięczała swą niezwykłą urodę?  Dzisiaj znane są właściwości lecznicze wody i błota z Morza Martwego w chorobach skóry jak np. egzema czy łuszczyca, w chorobach stawów, reumatyźmie, kontuzjach, artretyźmie.

W regionie Morza Martwego znajduje się także znalezisko archeologiczne Qumram, gdzie odkryto manuskrypty z Morza Martwego opisujące życie Jezusa Chrystusa. Składały się na nie liczne dokumenty spisane w kilku językach (hebrajskim, aramejskim i greckim). Na ich ślad natrafiono w 1947 r., w jaskiniach na Zachodnim Brzegu Jordanu. Odnalezione teksty zostały spisane na zwojach pergaminu oraz papirusu i składały się na 900 różnych manuskryptów pochodzących z czasów Jezusa. Wśród nich znajdowała się jedna z najwcześniejszych znanych kopii 10 przykazań.
W następnym wpisie Masada i jej historia. Zapraszam!

60. W sercu Autonomii Palestyńskiej. Betlejem i Hebron.


Miasta Autonomii Palestyńskiej (dokł. nazwa brzmi:Palestyńskich Władz Narodowych) nie różnią się niczym od typowych miast w krajach arabskich. Są tak samo w większości biedne, trochę zaniedbane, w większości przypadków zaśmiecone i panuje na nich wieczny zgiełk. Pierwszy kontakt z izraelskimi arabami mieliśmy zaraz po przylocie do Izraela, gdzie w każdym mieście znajdują się osiedla i całe dzielnice arabskie obok żydowskich. Wycieczki do Autonomii położonej na terenie państwa Izrael to jakby chwilowe podróże do innego kraju. Dzieki nim można lepiej zrozumieć istotę konfliktu między ludnością muzułmańską i żydowską. Można też wysłuchać i starać się zrozumieć obie strony konfliktu. Turyści w Beltejem czy Hebronie, Ramallah są mile widziani, gdyż dla ich mieszkańców jest to szansa na opowiedzenie własnej wersji konfliktu.

Strefa Gazy i Zachodni Brzeg (West Bank)

Pod stosowaną szeroko nazwą Autonomia Palestyńska kryje się tymczasowa struktura administracyjna zarządzająca Strefą Gazy i częścią Zachodniego Brzegu Jordanu ze stolicą w Ramallah (źródło: wikipedia), co nazywa się też potocznie Palestyną. Nazwa Palestyna jest też nazwą starożytną, stosowaną od wieków dla określenia ziem filistyńskich. Autonomia powstała w 1993 roku na mocy porozumienia zawartego w Oslo na pięć lat, do czasu ostatecznego porozumienia pokojowego, które jednak nigdy nie nadeszło. Władze Autonomii zarządzają obszarami A (tereny pod kontrolą palestyńską: Strefa Gazy, kilka większych miast na Zachodnim Brzegu) i B (tereny pod kontrolą mieszaną: Palestyńczycy sprawują tam władzę, ale kontrolę wojskową sprawuje armia izraelska). Obszar C znajduje się pod kontrolą Izraela i są to kolonie żydowskie, drogi dojazdowe do nich oraz punkty strategiczne (np. wzgórza, źródła wody). Żydzi na siłę mieszkający na terenach Autonomii są nazywani osadnikami (settlers) i są traktowani jako intruzi, którzy zakładają kolonie na terenach należących do ludności muzułmańskiej. Są oni chronieni przez liczne zastępy wojsk, a uzbrojeni żołnierze izraelscy stoją na warcie przy każdym żydowskim domu w takich koloniach. Izraelskie domy osadników są oddzielone od muzułmańskiej reszty miasta zasiekami z drutów kolczastych i metalowymi siatkami. Na drogach dojazdowych do kolonii stoją żołnierze i kontrolują wszystkich wjeżdżających na teren kolonii z arabskiej części miasta. Takie same kontrole (check-point) czekają wszystkich, włącznie z turystami, przy wyjeździe z Autonomii i powrocie do izraelskich miast. Są sprawdzane paszporty, bagaże, a podróżni arabscy, także kobiety, są prowadzeni na kontrole osobiste. Podkreślam tu ” też kobiety”, bo wszyscy wiedzą, jak zakrywają się arabskie kobiety przed resztą świata chustami, workowymi długimi wdziankami a czasami też burkami. Sama widziałam na takich kontrolach, jak tym kobietom kazano ściągać chusty, odkrywać twarze, ściągać buty, co z jednej strony jest zrozumiałe bo chodzi o bezpieczeństwo, ale z drugiej jest pogwałceniem praw do intymności tych kobiet. Bagaże arabów są dokładnie przeszukiwane, sprawdza się pilnie ich dokumentację. Taki proceder jest zmorą dla np. pracujących poza Autonomią, którzy codziennie muszą odstać w kolejkach swoje, by móc spokojnie jechać do pracy. Jest to codziennością i wszyscy się na to skarżą, że te kontrole utrudniają życie i są poniżające. Trudno tu wypowiadać się nam, ludziom spoza tej codzienności i kręgu tych problemów, jak zwykle to bywa każda ze stron ma swoje racje.

mur

check-point

Betlejem znajduje się niedaleko Jerozolimy (ok.8km), można dojechać tam normalnymi autobusami i sherutami spod Bramy Damasceńskiej. Jest to dosyć spore miasto, zawsze zobaczymy tam mnóstwo turystów przyjeżdżających do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Na jedny z głównych placów stoi duży meczet z podobizną Jasera Arafata. Pan pracujący w biurze informacji turystycznej przy placy jest bardzo wesoły i fajnie opowiada;-) o mieście. Sama bazylika znajduje się w centrum, wiadomo jak do niej dojść, bo są znaki i trzeba iść tam, gdzie inni turyści. Mijamy po drodze ulicę JPII. Sama Bazylika Narodzenia jest najstarszą świątynią chrześcijańską w Izraelu, pochodzi z 326 roku i zbudował ją cesarz rzymski, chrześcijanin Konstantyn Wielki. W obrębie kościoła znajduje się Grota Narodzenia Jezusa, czyli kolejne grotto (po nazareńskim i tym z Jerozolimy). Tam też widać słynną „gwiazdę”, czyli miejsce, gdzie można dotknąć podłoża, gdzie podobno była grota. Wnętrze kościoła jest raczej ponure, oświetlone jak w przypadkach innych kościołów na tych terenach, setkami kopcących lampek. Do bazyliki przyjeżdżają wycieczki także arabskie, są to arabscy chrześcijanie z terenów izraelskich lub palestyńskich oraz muzułmanie, dla których to miejsce jest jedną z wielu atrakcji turystycznych i historycznych w regionie. Obok znajduje się Grota Mleczna, w której podobno Maryja karmiła Jezusa i na ziemię spadły krople jej mleka (no cóż, każdy powód dobry…turyści są, więc jest OK).  Spacer po mieście jest przyjemny, można nawet porozmawiać po polsku z lokalnymi sprzedawcami pamiątek, hehe. Polecam wyroby z drzewa oliwnego, jak szopki, gwiazdy betlejemskie, typowe ale śliczne no i kto ma (oprócz mnie, hehe) w domu prawdziwą szopkę z Betlejem? 😉

Meczet

Bazylika Narodzenia Pańskiego

Miejsce narodzenia Jezusa

Polacy mile widziani w Betlejem.

Z Betlejem pojechaliśmy sherutem do Hebronu, dosyć konflitkowego miasta i siedziby palestyńskiego Hamasu, o czym przekonaliśmy się zaraz po przyjeździe widząc zasieki z drutu kolczastego, metalowe ogrodzenia i uzbrojonych po zęby izraelskich żołnierzy w kamizelkach kuloodpornych. W Betlejem i Hebronie ulice miast i nazwy są napisane tylko w języku arabskim i angielskim. Na ulicach pracują palsetyńscy policjanci. W Hebronie osiedlają się żydowscy osadnicy (ok. 500 osób obecnie), ortodoksyjni żydzi, i robią to chyba na złość arabskim sąsiadom, bo z nimi przybywają izraelscy żółnierze, którzy mają zapewnić im ochronę i już jest powód do starć, protestów, pojawiają się kolejne zasieki, powstają kolejne żydowskie osiedla a kolejne miasta palestyńskie odgradza się wysokim na 6m betonowym murem od reszty kraju. Betlejem własnie jest odgrodzone od reszty takim betonowym, smutnym murem. Dla mnie to jakiś absurd, konflitk stwarzany na siłę… Po co żydzi osiedlają się właśnie na terenach Autonomii??

Jednym z powodów jest monument zwany Grobem Patryjarchów, gdzie według tradycji znajduje się grobowiec ze szczątkami Abrahama. Abraham jest czczony także przez muzułmanów jako jeden z proroków. Kompleks ten jest podzielony od 1994 roku na dwie części, żydowską, gdzie znajduje się synagoga i muzułmańską, gdzie znajduje się meczet Ibrahima. Do jednego budynku wchodzi się dwoma różnymi wejściami, jedno jest dla arabów, drugie, po drugiej stronie, dla żydów. Oba są strzeżone przez żołnierzy i każdy wchodzący ma się zdeklarować kim jest i wchodzi swoim wejściem. Turystom i chrześcijanom nie robi się problemów, mogą wejść po obu stronach. Wnętrze budynku podzielone jest tak, że arabowie nie mają kontaktu z żydami, ale wszyscy mają możliwość dojścia do grobu Abrahama i modlitwy przy nim.  Ten podzial jak wspomniałam istnieje od 1994 roku, kiedy to żydowski fanatyk wtargnął do meczetu Ibrahima z bronią i zabil ok. 50 osób i ranił kilkadziesiąt innych. Do dzisiaj żydzi świętują rocznicę tej masakry, dnia 25-go lutego.

Hebron

Grobowiec Abrahama

W meczecie Ibrahima

„Po sąsiedzku”

W Hebronie ludzie są bardzo życzliwi, chcieli nam sprzedać wszystkie swoje wyroby, widać było, że nie zaglądają tam tłumy przyjezdnych jak w do sąsiedniego Betlejem. Członkowie jednej z rodzin pokazali nam swój ostrzelany przez izraelskich żołnierzy dom, wybite szyby w oknach, zasieki z drutu kolczastego wiszące nad głową a obok…domostwo ich żydowskich „sąsiadów” i żołnierza z karabinem patrzącego na nas z wieżyczki wartowniczej. Nie odważyłam się wyciągnąć aparatu, by zrobić zdjęcie, może i kazaliby mi potem oddac karte z pamięcią i wszystkimi zdjęciami albo jeszcze zabraliby cały aparat…tam niczego nie da sie przewidzieć. Jedno jest pewne, jeśli chce się w miarę spokojnie spacerować po Hebronie, trzeba kupić od wałęsających się dzieciaków jakieś małe pierdółki, typu branzoletki z flagą palestyńską i za nic w świecie nie dać po sobie poznać, że jest się sympatykiem izraelskiej strony w konflikcie. Ja nie jestem po żadnej stronie, ale czułam jakąś sympatię dla mieszkańców Hebronu, może też było mi ich żal, że w końcu żyją na dużo niższym poziomie niż żydzi, żyją w biedzie, brudzie. Może to ich wina, może im się nie chce i wszystko zwalają z lenistwa na okupację izraelską, może nie mają możliwości więcej się rozwinąć, nie wiem, jednak w kontaktach z nimi czuje się normalną ludzką życzliwość. Raz tylko przydarzył nam się niemiły incydent, kiedy to kupiliśmy już kilka branzoletek i innych pamiątek od handlującej młodzieży, wypiliśmy herbatę u jednego kupca i jedni drugim mówili, że jesteśmy dobrymi ludźmi. Nagle pojawił się kolejny uliczny młody sprzedawca i zaczął oferować nam swoje wyroby. Nie chcieliśmy już kupować kolejnych branzoletek, więc grzecznie odmówiliśmy. Chłopak zaczął na nas strasznie krzyczeć, zaczął nas wyganiać z ulicy, prawie nas popychał, zbiegli się inni zobaczyć co się dzieje a ten zaczął krzyczeć do nas, że jak się w tej chwili nie wyniesiemy, to nas zabije…Nie wiedzieliśmy jak zareagować, inni też stali w osłupieniu, przyspieszyliśmy kroku ku stacji autobusowej, ale jakoś nie puściły nam nerwy, bo zdaliśmy sobie sprawę, że chłopak krzyczał do nas po angielsku, gdyby naprawdę chciał nam zrobić krzywdę, krzyczałby w swoim języku nie dając szans na reakcję a jego towarzysze mieliby pretekst do ewentualnego ataku. Skończyło się na moim przyspieszonym biciu serca i przyspieszonym kroku do autobusu powrotnego do Jerozolimy. W uszach wciąz mam jego dziki wrzask, że jestesmy na pewno żydowskimi szpiegami i nas zabije, jeśli natychmiast nie wyniesiemy się z jego miasta…Ufff

Następny post – bardzo lajtowy: megasuperowy pobyt nad Morzem Martwym!!! Zapraszam.

59. Współczesna Jerozolima. Ultraortodoksyjne Mea Shearim i Instytut Yad Vashem.


Współczesna Jerozolima to druga twarz  miasta, ukazująca miasto jak każde inne, pełne autobusów, samochodów, blokowisk, dzielnic z pięknymi willami, budynkami administracji i rządu. Stare Miasto chowa się za murami i bramami na powierzchni 1km2, a cała reszta to już zwyczajne miasto. Ulice są bezpieczne, czyste i centrum miasta jest pełne sklepów, galerii, restauracji. Dzielnice arabskie są mniej bezpieczne i mniej zadbane. W Jerozolimie znajduje się izraelski parlament, Knesset, siedziba Sądu Najwyższego i całe mnóstwo muzeów i wystaw. Według żydowskiego prawa i tradycji to wlaśnie Jerozolima a nie Tel Aviv jest stolicą kraju. Głównymi ulicami spacerowymi miasta są: Ben Yehuda, Str, Nahalat Shiv’a, Yafo Str. a także City Center, czyli centrum towarzysko- rekreacyjne.

Jedna z ulic Jerozolimy

Na szczególną uwagę zasługuje dzielnica Mea Shearim, w której mieszkają ultraortodoksyjni żydzi. Bardzo polecam wycieczkę do niej, ale ostrzegam, że niedostosowanie się do zaleceń jej mieszkanców może skończyć się obrzuceniem kamieniami, smieciami i wyzwiskami!!!! Przy głównych ulicach dzielnicy wiszą ogromne tablice witające gości, na których jest napisane, że bardzo prosi się odwiedzające dzielnicę kobiety i dziewczęta o skromny i niewyzywający ubiór i wszystkich o zachowanie adekwatne do miejsca. Ja miałam na sobie dżinsy i t-shirt, w plecaku długą do kostek spódnice i chustkę na głowę, na wszelki wypadek. Gdy tak spacerowaliśmy wieczorem po Mea Shearim, zatrzymała nas grupa mężczyzn, którzy nakazali mi zakryć włosy i ¨zrobić coś z tymi spodniami¨,  jak się wyrazili. W przeciwnym wypadku narażam się na wygonienie i deszcz kamieni. No cóż, wydawało mi się dotąd, że zwykłe dżinsy i rozciągnięty t-shirt to nie jest żaden wyzywający strój, ale w tym miejscu widać, za taki był uważany. Wyciągnęłam więc spódnice z plecaka, poszłam za róg, tam w ciemnym kącie założyłam na dżinsy spódnicę, obwiązałam głowę i ramiona  chustką i dopiero teraz naprawdę zaczęłam się rzucać w oczy, hehe, ale przynajmniej już kamieni nie musiałam się obawiać.

Na pierwszy rzut oka-po wcześniejszej wizycie w Starym Mieście pełnym kolorów, krzyków, zapachów- Mea Shearim wydawało się smutne, monotonne. Kobiety ubierają się jak na ortodoksyjne żydówki przystało w czarne i szare stroje, zakrywają włosy (panny) szarymi lub czarnymi chustko-skarpetkami, a mężatki na łyse glowy zakładaja peruki. Mężczyźni noszą czarne kapoty, białe koszule i czarne kapelusze lub futrzane czapy. Wystawy sklepowe prezentują się baaaaardzo monotonnie, w kolorach szaro-czarno-białych, w jednym ze sklepów dla mężczyzn widzieliśmy kilka rzędów takich samych czarnych spodni, obok kilka rzędów takich samych białych koszul a na półkach dziesiątki takich samych czarnych kapeluszy. Sklepy dla kobiet sa równie porywające: rzędy takich samych szarych lub czarnych spódnic, płaskie buty typu ortopedycznego, białe lub czarne koszule zapinane pod samą szyją i plastikowe łyse  główki manekinów ubrane w czarne lub szare chustko-skarpetki. Po prostu szał! Już było dla mnie jasne, dlaczego mój niebieski t-shirt stał się taką sensacją! Jakoś nie umiem sobie wyobrazić przecen w tych sklepach:-)

Dzielnica jest pełna warsztatów, sklepików z antykami, Torami, świecznikami Hanuka i innymi rekwizytami obrzędowymi. Jest też dużo sklepów spożywczych i cukierni. Nie widzieliśmy tam turystów, dzielnica jest raczej znana a turyści są tolerowani, nie można jednak za bardzo robić zdjęć, zwłaszcza osobom i to w sposób ostentacyjny. Zjedliśmy pączki z marmoladą posypane cukrem pudrem. Pytając o drogę powrotną do Starego Miasta gdzie nocowaliśmy (Dom Polski) musieliśmy się bardzo starać, by ktoś w ogóle nam odpowiedział. Ja nie mialam żadnych szans, na kobietę nie-żydówkę tam w ogóle się nie patrzy, mężczyzni przechodząc obok kierowali wzrok w ziemię i przechodzili obok nas prawie biegiem. No więc pytał Jose o drogę i też parę razy nam powiedziano, że nie wiedzą, jak dojść do Bramy Damasceńskiej, hehe, co było ewidentnym wykrętem od odpowiedzi, bo przecież niemożliwe jest, by nie wiedzieli jak tam dojść, gdzie mają przecież swoją Ścianę Płaczu. Wyszliśmy o własnych siłach, bo jak się okazało, Mea Shearim jest bardzo blisko Starego Miasta:))))

Mea Shearim, National Geographic

Będąc w Izraelu nie można pominąć największego i najsłynniejszego na świecie muzeum Holocaustu, Instytutu Yad Vashem. Jest to ogromny instytut pamięci i  muzeum położone na powierzchni 100 hektarów i powstało w 1953 roku decyzją parlamentu (Knesset) w celu upamiętnienia ofiar i bohaterów Shoah (holocaust żydow). Jest to miejsce, w którym zebrano największą ilość publikacji, zdjęć, pamiątek po ofiarach Shoah, po całych społecznościach żydowskich z różnych stron świata zgładzonych w czasie II wojny światowej. Instytut dysponuje największą na świecie biblioteką z materiałami dotyczącymi tego tragicznego w historii narodu żydowskiego okresu. Yad Vashem położony w Dolinie Pamięci w Jerozolimie składa się z kilkunastu różnych tematycznie części, w każdej z nich za pomocą różnych multimediów przedstawia się historię żydów z całego świata. Najciekawsze dla mnie części instytutu to : Muzeum Holocaustu złożone z dziewięciu naw opisujących za pomocą zdjęć, filmów, świadectw mówionych i pisanych oraz  audycji historię żydów i zagładę. W Sali Imion przez cały czas recytuje się imiona i nazwiska milionów ofiar Shoah, a zdjęcia niektórych z nich są wydrukowane na symbolicznych tablicach wysciełających ściany sali, zbiegające się ku górze w postaci klosza. W muzeum sztuki obozowej zobaczymy dzieła sztuki, rękodzieła wykonywane w czasie zagłady, głównie w gettach i obozach koncentracyjnych. Bardzo przejmująca jest wizyta w sali zwanej Pomnikiem Dzieci Ofiar Zagłady, gdzie w zupełnych ciemnościach czytane są nazwiska zamordowanych dzieci z różnych krajów. Słychać tam mnóstwo imion polskich. Jest też plac poświęcony pamięci Janusza Korczaka i inny, poświęcony bohaterom i ofiarom warszawskiego getta i wreszcie najbardziej znana aleja Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata i ogród z tysiącami drzewek posadzonych ku ich pamięci. W ogrodzie tym, spora większość drzewek jest posadzona ku czci Polaków (6195 osób), którzy narażając życie swoje lub bliskich ratowali żydów od śmierci.

Zainteresowanych statystykami, odsyłam do strony www Instytutu YV, gdzie można zobaczyć ilu Sprawiedliwych z jakich krajów uczczono w YV:

http://www1.yadvashem.org/yv/es/righteous/statistics.asp?CSRT=13159739835788603053

¨I dam im w moim domu honorowe  miejsce czci i pamięci (Yad Vashem)…które nigdy nie będzie zapomniane¨

Izajasz, 56:5

W kolejnych wpisach wycieczki do miast Autonomii Palestynskiej: Betlejem, Hebron i Jerycho.

cdn.