58. Śladami Chrystusa w Jerozolimie, cz.II.Syjon, Wzgórze Oliwne, Dolina Cedronu i Getsemani.


W Jerozolimie zaskakuje ilość kapliczek i kościołów postawionych w miejscu jakiegoś ważnego wydarzenia związanego z życiem Jezusa i Maryi w mieście. Nie odwiedzaliśmy oczywiście wszystkich, skupiliśmy się na tych najważniejszych co i tak zajęło nam 2 dni zwiedzania. Poza murami miasta, na Wzgórzu Syjon odwiedziliśmy duży kościół zbudowany przez niemieckich benedyktynów, pod wezwaniem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny. W jego wnętrzu znajduje się symboliczna kamienna postać Madonny śpiącej.

 

Niedaleko kościoła znajduje się Wieczernik, pięknie zachowana niewielka sala ozdobiona łukami, w której według tradycji odbyła się ostatnia wieczerza. Dodam, że w Starym Mieście w kilku kościołach różnych wyznań także znajdują się domniemane sale-wieczerniki. W  miejscu Wieczernika teraz znajduje się mały meczet ze ślicznym minaretem. Na zewątrz kompleksu budowli widzieliśmy z kolei pozostałości płyt żydowskich nagrobków, symbolicznych płyt Dekalogu ustawionych w miejscu grobu króla Dawida, wybudowanego w epoce krucjat, kiedy to żydzi nie mogli modlić się przy Ścianie Płaczu. Miejsce to wzbudziło we mnie mieszane uczucia, było zaniedbane, osmolone, w remoncie i jakoś nie wyglądało na miejsce pochówku żydowskiego króla. Do dzisiaj jest miejscem pielgrzymek i modlitw żydów z całego świata, którzy odmawiają tam wersety Tory, zapalają małe świeczki i kłaniają się.

Wieczernik, obecnie meczet

Grób króla Dawida

Nieco dalej odwiedziliśmy niewielkie muzeum holocaustu, gdzie wystawiono Święte Księgi uratowane z pogromu ludności żydowskiej, gdzie zgromadzono ubrania więzienne, pamiątki, nadpalone drewniane świeczniki Hanuka i wiele innych. Na położonym poniżej cmentarzu chrześcijańskim możecie odwiedzić grób Oskara Schindlera i chrześcijańskim zwyczajem zapalić świeczkę lub żydowskim zwyczajem zostawić kamyczek. W okolicy wzgórza syjońskiego warto zajrzeć do kościoła Piania Koguta (św. Piotra w Gallicantu) wzniesionego w miejscu, gdzie Piotr 3 razy wyparł się Jezusa. Ciekawostką jest, że przy każdym z kościołów czy „przystanków” chrześcijańskich znajdują się kamienne tablice wyjaśniające okoliczności powstania budowli oraz cytaty z pisma świętego. I tak np.: przy wejściu do kościoła Piania Koguta czytamy na kamiennej tablicy: „A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. A Piotr wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.” Łk 22,61 i 62

Obowiązkową wycieczką w Jerozolimie jest wycieczka na Wzgórze Oliwne i do Doliny Cedronu poniżej. Spacerując po murach Starego Miasta (co gorąco polecam!!!) podziwialiśmy widoki na Wzgórze, którego lwią część zajmuje ogromny i bardzo stary (jeden z najstarszych na świecie cmentarzysk) żydowski cmentarz. Żydzi zgodnie z tradycją są chowani twarzą na wschód, skąd ma przyjść Mesjasz i zmartwychwstanie, i jako że przyjdzie on do Jerozolimy właśnie ze Wzgórza Oliwnego, tam chcą być pochowani. Do Starego Miasta ma wejść triumfalnie przez Złotą Bramę, którą jednak najpierw trzeba będzie otworzyć, hehe, bo przezorni sąsiedzi muzułmanie zamurowali ją szmat czasu temu, tak na wszelki wypadek 😉

Dolina Cedronu to piękna i zielona dolina łez między Wzgórzem Świątynnym a Wzgórzem Oliwnym, przez którą kiedyś szedł płacząc Dawid wraz z towarzyszącym mu tłumem, po tym, jak wygnał go z miasta jego własny syn. Około 1000 lat później szedł tędy Jezus, opuszczony przez swych uczniów, w więzach, bity i pędzony na spotkanie z sędzią. Dzisiaj turyści odwiedzają w niej świątynię, w której znajduje się pusty grób Maryi. Jej wnętrze jest ciemne, zakopcone i oświetlone tylko świecami i prawosławnymi lampami, których dziesiątki wiszą w całym pomieszczeniu.

Przy grobie Maryi

Getsemani (Ogród Oliwny, Ogrójec) jest położony nieco wyżej, można dojechać do niego autobusem, taksówką lub wybrać się na dłuższy spacer, co też my zrobiliśmy i byliśmy bardzo zadowoleni, gdyż mogliśmy podziwiać jednocześnie przepiękny zachód słońca nad Jerozolimą. Na kamiennej płycie przed wejściem przeczytacie napis: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty”. W zamkniętym i ogrodzonym metalową siatką ogrodzie rosną drzewa oliwne, które być może faktycznie rosły w czasach Jezusa, bo ich pnie są baaaaardzo grube i rozrośnięte, a drzewa oliwne znane są z długowieczności. Nie mogłam ich objąć i ucałować jak prosiła moja Mama mówiąc, żebym pocałowała te drzewa, bo one widziały i słyszały Chrystusa. Siatka chroniąca ma tak małe oczka, że byłam w stanie tylko wcisnąć jeden palec, by dotknąć pnia, ale i to dobre! Wyobraźmy sobie, że nagle każdy odwiedzający chce objąć i ucałować drzewo…tak jak przeżyły 2000 lat, tak pewnie obumarłyby w ciągu kilkunastu… W obrębie ogrodu wybudowano kościół Narodów. Na szczycie wzgórza można także podziwiać inne zabytki chrześcijańskie, najbardziej widoczny z nich to cerkiew św. Marii Magdaleny.

Zachód słońca nad Jerozolimą, widok z Góry Oliwnej

Na wschodnim zboczu znajduje się osiedle arabskie, Al Azarija, zwane też Betanią, gdzie ukrywał się Jezus podczas prześladowań ze strony faryzeuszy. Mówił: „Tu zamieszkam, bo upodobałem je sobie” Ps 132,14 BW. W Betanii znajdował się dom Maryi, Marty i Łazarza. Tutaj znajduje się grób Łazarza.

Po powrocie do Starego Miasta zjedliśmy kolację w porządnej restauracji Amigo Emil na ulicy Al Khanqa, w dzielnicy chrześcijańskiej (Christian Quarter). Polecam ją, gdyż była czysta, serwowano nam duże porcje za niewygórowane ceny. Jako przykład pysznej izraelskiej kuchni podam: kuskus (maftool) z sosem sezamowym i kurczakiem z rodzynkami i cynamonem (mniaaaaaaam!), shawarma (kebab), hummus (zimna przekąska zrobiona z utartej ciecierzycy, pasty sezamowej tahini, czosnku i oliwy i soku z cytryny) jedzony z chlebem pita oraz matabal. Na każdym kroku w mieście można dostać świeżo wyciskany sok z granatów, którym opijałam się bez żadnego skrępowania;-)

Hummus

W następnym wpisie współczesna Jerozolima i słynny Yad Vashem.

cdn.

57. Śladami Chrystusa w Jerozolimie, cz.I. Bazylika Grobu Pańskiego i Via Dolorosa.


Jerozolima to święte miasto w Ziemi Świętej dla wyznawców wszystkich religii, dla chrześcijan jest symbolem i miejscem kazań i cierpienia Jezusa. Miejsc związanych z życiem Chrystusa jest w Jerozolimie bardzo dużo, znajdują się one w różnych dzielnicach Starego Miasta, najważniejsze z nich to Kościół Grobu Pańskiego w dzielnicy chrześcijańskiej, Via Dolorosa czyli Droga Krzyżowa w dzielnicy muzułmańskiej a także Wzgórze Oliwne poza bramami Starego Miasta. Chrześcijanin nigdy nie będzie się w Jerozolimie nudził, nigdy nie odczuje głodu wiary, natchnienia, miasto nigdy nie będzie mu obojętne. Na każdym kroku odnajdziemy jakiś kościół zbudowany na pamiątke jakiegoś biblijnego wydarzenia z udziałem Jezusa czy kapliczkę w miejscu gdzie bywał i gdzie nauczał. Lecąc do Izraela miałam nadzieję, że ta podróż będzie dla mnie nie tylko kolejną fascynującą wycieczką, ale będzie także podróżą w przeszłość, podróżą do korzeni mojej wiary, będzie podróżą do miejsca, gdzie właściwie wszystko się zaczęło. Nie zawiodłam się ani przez chwilę, pobyt w Izraelu był wyjazdem pełnym zadumy, w każdym z odwiedzonych biblijnych miast czułam, bo chciałam, żeby tak właśnie było, że to jakby „moja” ziemia, która jest częścią historii która kształtuje miliony ludzi przez wieki. To była podróż religijna w jakimś sensie, nie mogłam się nie wzruszać krocząc po tych samych ulicach, po których kiedyś chodził Chrystus, patrząc na te same drzewa oliwne, które ponad 2 tys. lat temu widziały i słyszały modlitwę Ojcze Nasz w przeddzień męki na krzyżu. Nie sposób przejść obojętnie przez Wieczernik nie mając przed oczami drewnianego prostego stołu, przy którym siedzą Jezus i jego uczniowie, nie sposób nie pochylić głowy ze wzruszenia idąc Drogą Krzyżową wśród hałaśliwych arabskich straganów i pamiętając, że kiedyś szedł tędy Jezus smagany biczem i wyśmiewany. Myślę, że nawet dla niewierzących miasto Jerozolima i inne biblijne miasta są momentem wyciszenia i szacunku dla religii chrześcijańskiej, dla modlących się w skupieniu pielgrzymów, dla kobiet płaczących ze wzruszenia przy miejscu wbicia krzyża na Golgocie…

Dzielnica chrześcijanska znajduje się w północno-zachodniej części Starego Miasta, w jej obrębie znajduje się Brama Nowa (New Gate) i brama Jaffa, która wyznacza granicę między dzielnicą chrześcijan i Ormian oraz brama Damasceńska wyznaczająca granicę z sąsiednią dzielnicą muzułmańską. W jej obrębie można zwiedzać dziesiątki kościołów wszystkich odłamów chrześcijaństwa, liczne kapliczki a także wiele sklepików z pamiątkami, restauracji i warsztatów.

W dzielnicy arabskiej możemy spacerować po Drodze Krzyżowej (Via Dolorosa), która dzisiaj może trochę rozczarować, bo jej trasa przechodzi między licznymi barami, straganami arabskimi, gdzie panuje wieczny hałas i tłok. W całej tej mieszaninie natkniemy się na liczne grupy pielgrzymów niosących krzyże na wzór Chrystusa i odmawiających modlitwy przy kolejnych stacjach. Ostatnie 5 stacji znajduje się w Bazylice Grobu Pańskiego.

Pielgrzymi z krzyżem

Najświętszym miejscem chrześcijaństwa jest Bazylika Grobu Pańskiego w dzielnicy chrześcijańskiej. Z zewnątrz niczym nie zachwyca. Otwiera się ją codziennie o 4.00 lub 5.00 w zależności od pory roku i jest ona otwarta dla zwiedzających nieprzerwanie do godziny 20.00 lub 21.00. Właścicielami kluczy do niej są członkowie tej samej, od wieków, rodziny muzułmańskiej. Została zbudowana na miejscu antycznej rzymskiej świątyni poświęconej boginii miłości Venus przez cesarza rzymskiego Adriana po podboju Jerozolimy przez Rzymian w roku 135. W roku 326 cesarzowa Helena, matka Konstantyna i biskup Jerozolimy kazali zburzyć świątynię pogańskiej Venus i odnaleźli nietknięty grobowiec i pozostałości krzyża. Kazali postawić właśnie kościół chrześcijański. Bazylika jeszcze wielokrotnie była burzona przez Persów, kalifę egipskiego Al Hakima, aż w końcu w roku 1048 cesarz bizantyjski zbudował nową świątynię na ruinach starej. Znów na przestrzeni wieków była burzona, palona i odbudowywana i wreszcie w roku 1868 wspólnymi siłami kilku krajów ukończono kopułę kapliczki i samą kapliczkę z grobem. Dzisiaj wnętrze kościoła jest podzielone na kilka sektorów, którym opiekują się przedstawiciele każdego z odłamów chrześcijaństwa. Zaraz przy wejściu znajduje się duża kamienna płyta, wokół której zobaczymy modlących się w skupieniu ludzi, pielgrzymów całujących i dotykających kamień, który według tradycji jest kamieniem, na którym balsamowano zwłoki Jezusa przed złożeniem go do grobu. Ludzie wokół robią też masowo zdjęcia, dotykają ten kamień chusteczkami, ubraniami na pamiątkę.

Bazylika Grobu Pańskiego

Idąc dalej, do wnętrza, zobaczymy okrągłą ciemną kaplicę, w kolejce do której ustawionych jest zawsze mnóstwo ludzi. Jest to właściwe grotto, czyli miejsce grobu pańskiego. W sezonie letnim trzeba stać w kolejce do wejścia po kilka godzin, my staliśmy (listopad) niecałe 2 h, wpuszczano po 10 osób, każda z nich choć przez chwilę mogła pomodlić się przy miejscu złożenia ciała. Zaraz przy wejściu do kaplicy znajduje się pierwsze pomieszczenie z małym kwadratowym ołtarzykiem zrobionym z fragmentu kamienia, który zakrywał grób Chrystusa. Kolejne wewnętrzne i maleńkie pomieszczenie to właściwy grobowiec, gdzie dzisiaj, pod pokrywą marmurową udekorowaną świecami, znajduje się właściwe miejsce złożenia ciała. Jest ono zasłoniętę z obawy przed wynoszeniem oryginalnych kamieni przez wiernych. Był to najbardziej wzruszający dla mnie moment, w którym rozłączyłam się na krótką chwilę z otaczającą mnie rzeczywistością i oddałam modlitwie. Nie mogłam uwierzyć, że oto jestem w najświętszym miejscu, gdzie kończy się żywot ludzki a zaczyna żywot wieczny.

Przy grobie

W tej samej bazylice, jakby „na piętrze” znajduje się Golgota, czyli miejsce ukrzyżowania, gdzie także możemy dotknąć miejsca, w którym został wbity krzyż Jezusa. Warto zobaczyć też przeróżne kapliczki poświęcone m.in. św. Helenie, Adamowi, Najświętszemu Sakramentowi, także sektory ormiańskie i prawosławne.

W następnym wpisie kolejne miejsca związane z Chrystusem.

cdn.

56. Islamska Jerozolima.


Islamska dzielnica Jerozolimy rozciąga się w północno-wschodniej części miasta, jest najwiekszą dzielnicą starego miasta i swoim charakterem bardzo przypomina typowe arabskie miasta w innych częściach świata. Spacer po dzielnicy to atrakcja dla wszystkich zmysłów. Spacerować spokojnie właściwie jest trudno ze względu na wieczny zgiełk i tumult ludzki, na przepychanki kupujących i sprzedających na niezliczonych targowiskach i w sklepikach. W obrębie starego miasta, głównie w tej dzielnicy właśnie znajdują się restauracje, kawiarenki, herbaciarnie, bary z kebabami, zwane tu shawarma, falafelami no i oczywiście liczne sklepiki ze słodyczami i przyprawami. Nie mogłam się oprzeć pokusie i już pierwszego dnia pobytu w Świętym Mieście obżarłam się baklawą, kunafą i lukum. Na wąskich, zakrytych uliczkach panuje hałas, krzyki. Niektórzy sprzedawcy zachwalają swój towar krzycząc w niebogłosy i używając megafonów, mikrofonów! Wygląda to naprawdę komicznie i ciężko momentami wytrzymać, kiedy zaczynają się kłócić, czyj towar lepszy, oczywiście przez te megafony…Wspomnę, że tutejsi sprzedawcy nie są tak uperdliwi jak np. w Egipcie czy Maroku. W dzielnicy tej mieszkają też i mają swoje bazary żydzi i chrześcijanie (ortodoksyjni), uważani przez muzułmanów za „osadników” czyli niechcianych przybyszów. Do dzisiaj muzułmanie mają nadzieję, że wschodnia część Jerozolimy będzie kiedyś stolicą ich nowego niepodległego państwa palestyńskiego.

Dzielnica arabska jest mniej zadbana niż np. żydowska czy chrześcijanska, jest to zwiazane na pewno z większą biedą mieszkańców, przyzwyczajeniami i stylem życia, prawie cały czas na zewnątrz. Ludzie starsi gromadzą się przed domami paląc fajki wodne (shisha) i grając w karty. Przechodzącymi turystami w ogóle się nie przejmują. Czasami zdarzało nam się wejść przez przypadek do czyjegoś ogrodu lub domu myśląc, że to wejście do licznych małych meczetów i muzeów między domami i nie dostało nam się, nikt nas nie obrzucił kamieniami, nawet jeśli przez przypadek zobaczyliśmy arabskie „niezakryte” kobiety 😉 Wielu staruszków siedzących na ganku pozdrawia przechodzących tradycyjnym „salam alejkum” . W dobrym tonie jest odpowiedzieć tym samym pozdrowieniem, alejkum salam, co sprawiało nam osobiście dużo radochy.

W obrębie dzielnicy islamskiej znajdują się 3 główne bramy do starego miasta, w tym najbardziej znana i najbardziej spektakularna Brama Damasceńska, po której obu stronach znajduje się arabskie targowisko. Została wzniesiona w 1537 roku przez Sulejmana Wielkiego.

Brama Damasceńska

Jerozolima jest świętym miejscem pielgrzymek i modlitw muzułmanów i jest trzecim po Mekce i Medinie najważniejszym miejscem kultu.  A wszystko to za sprawą Kopuły na Skale, przepięknego obiektu sakralnego zbudowanego na Wzgórzu Świątynnym (Moriah), tuż powyżej żydowskiej Ściany Płaczu. Kopuła jest też nazywana meczetem Omara, chociaż meczetem nie jest; ten znajduje się kilkanaście metrów obok i nazywa się Al Aqsa. Sama Kopuła na Skale (Złota Kopuła) jest świętym miejscem dla wyznawców Islamu, gdyż przykrywa święty kamień, na którym według tradycji żydowskiej Abraham miał złożyć w ofierze swojego syna Izaaka, Ismaela według muzułmanów, a dodatkowo z tej skały miał wstąpić do nieba Mahomet i przynieść ludziom Koran. Podobno Abraham ukrył tu także Arkę Przymierza. Historia wspomina też o tym, że sama Wielka Świątynia Jerozolimska za czasów króla Dawida, Salomona i Heroda skrywała właśnie Arkę, stąd Wzgórze Świątynne jest tak ważne dla wszystkich wierzących. Muzułmanie modlą się 5 razy dziennie w meczetach w całym mieście, a w czasie ważnych świąt gromadzą się na zbiorowych modłach w dużym i bardzo starym meczecie Al Aqsa.

Wzgórze Swiątynne ze Ścianą Płaczu i Kopułą na Skale

Kopuła Skały

W tle Meczet Al Aqsa

W następnej części Jerozolima jako Święte Miasto chrześcijan. Zapraszam!

 

55. „Jerozolimo, nie zapomnę ciebie…”cz.II. Żydowska Jerozolima.


Dzielnica żydowska Starego Miasta Jerozolimy to dzielnica, w której rzucają się w oczy porządek, zadbane ulice, gustowne i mniej i bardziej bogate kamienice. Panuje tu spokój. W jej obrębie znajdują się liczne synagogi, place, skwery i sklepiki. Granice dzielnicy wyznaczają Wzgórze Świątyni i od zachodu dzielnica ormiańska. Spacerując po jej ulicach czuliśmy się bezpiecznie. W dni powszednie pełna jest spacerujących rodzin żydowskich głównie tych ortodoksyjnych. Matki z wózkami i dziećmi razem, w grupach obok spacerują mężczyźni. Ortodoksyjne zamężne żydówki ubierają się bardzo skromnie, powiedziałabym wręcz smutnie, w tonacjach biało-szaro-czarnych, golą głowy na łyso i noszą peruki lub chustki (właściwie elastyczne „skarpetki”), nie malują się, nie chodzą w butach na obcasach. Młode niezamężne dziewczęta ubierają się równie skromnie, tylko że nie golą głów i nie zakrywają włosów. Ortodoksyjni żydzi ubierają się we wszystkim znane stroje składające się z białej koszuli, czarnych spodni i czarnej marynarki lub kaftanu (szlafroka) i jarmułki lub ogromnego czarnego kapelusza. Oczywistym dodatkiem do tego stroju są długie brody, u młodych i starszych mężczyzn, oraz obfite pejsy. To opis części ortodoksyjnej żydowskiej społeczności; w Jerozolimie jak i w całym Izraelu większość mieszkańców kraju to ludzie ubrani i zachowujący się jak w każdym innym mieście. Jerozolima jest miejscem szczególnym dla żydów, stąd właśnie tu można spotkać wręcz na każdym kroku tylu ortodoksów. Turyści są w tej dzielnicy mile widziani, niezależnie od wyznania, o które przecież nikt nie pyta, czasem tylko może je zdradzać strój. Częstym widokiem są grupki młodych mężczyzn skupionych wokół starszego rabina. Mężczyźni chodzą szybko, mają wzrok skierowany ku ziemi, nie patrzą na twarze przechodniów, turystów, a już na pewno nie na kobiety. Miałam wrażenie, że wręcz bali się spoglądać na innych, zwłaszcza na kobiety, by nie grzeszyć…

Cardo

Zachodni Mur i Kopuła Skały

W dni szabatu, tzn. od zachodu słońca w piątek do zachodu słońca w sobotę dzielnica żydowska wyludnia się, ludzie skupiają się w synagogach na modlitwie lub tłumnie idą w kierunku Muru Zachodniego by tam wspólnie całą społecznością modlić się w najświętszym dla żydów miejscu kultu. Zamknięte są w ten czas sklepy, restauracje, warsztaty żydowskie. Mężczyźni zakładają na czas szabatu swoje najlepsze stroje, czyli czarne płaszcze (kapoty), białe chusty modlitewne z frędzlami (talit, tałes) narzucone na kapoty. Na głowie noszą małe czarne skrzyneczki z fragmentami Tory (tefilin, filakterie). Żydzi ze środowiska chasydzkiego na czas szabatu ubierają połyskujące czarne kapoty (wyglądają jak szlafroki), czarne spodnie sięgające za kolana, białe pończochy i wielkie lisie lub sobole czapy (sztrajmi). Tłumy modlących się w drodze wiernych spieszą na wielki plac przy Murze Zachodnim, zwanym też Ścianą Płaczu, gdyż tutaj właśnie żydzi oddają się modłom, śpiewom, głośnemu zawodzeniu, recytowaniu Księgi. Popadają przy tym w trans, pewnego rodzaju hipnozę, wykonują szybkie i rytmiczne, być może nieświadome nawet ruchy w tył i w przód, co sprawia na obserwatorach tego rytuału niesamowite wrażenie. Każdy modli się z osobna lub w mniejszych grupach. Widziałam ojców, którzy modlili się razem z synami , oboje przykryci chustą modlitewną. Kobiety modlą się w oddzielonym dla nich miejscu przy murze, w podobny sposób jak mężczyźni.

Zachodni Mur (Ściana Płaczu, Hakotel Hama’ aravi) jest jedynym zachowanym fragmentem Wielkiej Świątyni, który przetrwał najazdy Rzymian (70r n.e.) i całkowitą destrukcję miasta. Żydzi uwarzają, że Mur jest miejscem wiecznej obecności Boga. Jest najświętszym miejscem judaizmu. Jego kamienie są pozostałością i świadkiem wielkości i świetności ludu Króla Dawida i jego syna Salomona. Na długo wcześniej, zanim na Wzgórzu Świątynnym zbudowano świątynię, Abraham wybrał to miejsce na ofiarę ze swojego syna Izaaka. Tam też przechowywano Arkę Przymierza. Wtedy wzgórze to nazywano  Wzgórzem Moria. Później Salomon zbudował kolejną, większą świątynię na miejscu tej zbudowanej za czasów jego ojca, Dawida. Swiątynia została zburzona przez Nabuchodonozora Babilończyka w roku 586 p.n.e i zrekonstruowana 70 lat poźniej. Herod Wielki nadał jej splendor i uświetnił ponad 2 tysiące lat temu. Jej piękno było wszystkim znane, mówiło się: „Kto nie widział Świątynii Heroda, nie widział prawdziwego piekna”. Jak już wspomniałam, w roku 70 n.e. świątynię zburzyli Rzymianie, a ostała się tylko zachodnia część muru, dziś będąca obiektem kultu. Prorok Izajasz nazwał to miejsce „jednym domem dla wszystkich narodów”. Pomimo upływu tysięcy lat, po dziś dzień jest to miejsce pielgrzynek, modlitw i dziękczynień żydów z całego świata. Przy murze wszyscy są sobie równi. Ludzie nie tylko się modlą, ale zostawiają swoje prośby, intencje w postaci małych zwitków papieru wciskanych między kamienie muru. Kiedy jest ich już bardzo dużo, kapłani wybierają je i zakopują w specjalnie przeznaczonym do tego miejscu. My także zostawiliśmy swoje papierki w Ścianie Płaczu. Przed murem znajduje się duży plac, kiedyś zabudowany, dziś jest miejscem zbiorowych modlitw, przysięg żołnierzy, atrakcją turystyczną oraz miejscem odprawiania uroczystości religijnych i rodzinnych, jak np. Bar Mitzva. W czasie szabatu nie można robić zdjęć modlącym się żydom na placu ani w pobliżu Muru. Każdy mężczyzna podchodzący do Muru musi obowiązkowo założyć jarmułkę, którą otrzymać można tuż przy wejściu na plac.  Kobiety powinny zakryć ramiona i nie wchodzić na plac w krótkich spódniczkach czy szortach. Jeszcze 700 lat temu żydom nie wolno było modlić się przy murze, muzułmanie i mamelukowie utrudniali dostęp budując labirynty i zabudowując plac islamskimi osiedlami. W 1948 roku Jordańczycy okupujący Jerozolimę zabronili żydom dostępu do Ściany Płaczu. Odzyskali oni dostęp do niego po zjednoczeniu miasta w 1967 roku i odtąd jest on symbolem jedności narodu żydowskiego.

Polecam zwiedzić także starożytne miasto Dawida, którego ruiny znajdują się w pobliżu Bramy Syjonu, poza dzielnicą żydowską, na wzgórzu Syjonu. Można tam zobaczyć pozostałości komnat , mieszkań, systemu nawadniającego i magazynów. Spacerując po dzielnicy żydowskiej nie sposób przejść obojętnie obok przepięknej odrestaurowanej ulicy Cardo (okres rzymski i bizantyjski), która w czasach świetności miasta była szeroką i popularną ulicą spacerową miasta. Dzisiaj jej ruiny i wielki obraz przedstawiający ulicę znajdują się 6 m poniżej obecnego poziomu miasta.

Ruiny miasta Dawida

Warto także wybrać się do synagogi, przy odrobinie szczęścia mozna trafić na obecnego tam rabina, jego pomocnika czy po prostu na grupę modlących się i posłuchać i pooglądać zwyczaje.  Do najważniejszych synagog należą: synagoga Hurva na głównym placu Hurva, najstarsza synagoga w mieście-Ramban, Beit-El, która jest centrum rozważań kabalistcznych w mieście.

Poza dzielnicą żydowską bardzo gorąco polecam odwiedzić bramę Jaffa, gdzie zaczyna się „szlak” po starych murach miasta, który pozwala na obejście całego Starego Miasta właśnie po murze. Jednym z jego elementów jest śliczna wieża Dawida, tuż obok bramy Jaffa. Wychodząc poza obręb Starego Miasta przez bramę Syjonu dochodzi się do Wzgórza Syjonu, gdzie warto odwiedzić grób Króla Dawida, miejsce pielgrzymek, a także Instytut Holocaustu (Shoah) i na położonym niedaleko cmentarzu chrześcijańskim- grób Oskara Schindlera. Jest on pokryty kamyczkami na znak pamięci. Na Wzgórzu Oliwnym poza bramami miasta znajduje się wielki cmentarz żydowski. Żydzi wierzą, że Mesjasz, którego wyczekują, przyjdzie do Jerozolimy właśnie z Góry Oliwnej i powoła do zmartwychwstania wszystkich zmarłych, stąd ich groby „na drodze” Mesjasza. Zapobiegliwi muzułmanie zamurowali jednak bramę Złotą, by jednak tenże Mesjasz nie mógł się dostać do Starego Miasta, nie ma to jak sąsiedzi! 😉

Grób Króla Dawida

Muzeum Holocaustu

Grób Oskara Schindlera

„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”

Wzgórze Oliwne z cmentarzem żydowskim i grobowcem Zachariasza, Malakiasza i Hageusza

W kolejnym wpisie: Jerozolima islamska.

cdn.

54. ” Jerozolimo, nie zapomnę ciebie…” cz.I


Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Nad rzekami Babilonu siedzieliśmy i płakali
na wspomnienie Syjonu.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.

Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Bo ci, którzy nas uprowadzili,
żądali od nas pieśni,
nasi gnębiciele żądali pieśni radosnej:
„Zaśpiewajcie nam którąś z pieśni syjońskich”.

Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Jakże możemy śpiewać pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica.

Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Niech mi język przyschnie do gardła,
jeśli o tobie nie będę pamiętał,
jeśli nie wyniosę Jeruzalem
ponad wszelką swą radość.

Jerozolimo, nie zapomnę ciebie.

Ps 137,1-2.3.4-5.6

Niech ten psalm będzie początkiem i końcem mojego wpisu dotyczącego świętego miasta Jerozolimy. Tygodniowy pobyt  w Mieście Miast to była dla mnie delicja, a dla historyków, wierzących, amantów sztuki, archeologów, religioznawców  to prawdziwa gratka. W tym starym biblijnym mieście odnalazłam wszystko co sprawia, że jest to miejsce niezwykłe: mieszankę kultur, religii, strojów, zwyczajów, języków, różnych smaków, zapachów i kolorów. Jerozolima jest otwartym muzeum, gdzie przeszłość jest ściśle związana z teraźniejszością. Spacer po uliczkach i zakamarkach miasta, które liczy sobie ponad 3 tyś. lat przyprawia o zawrót głowy. Od czasów, kiedy żydowski król Dawid ustanowił w Jerozolimie stolicę swojego królestwa a jego syn Salomon zbudował pierwszą świątynię upłynęło 3 tysiące lat a miasto to jest wciąż synonimem piękna, świętości i odzwierciedleniem nierozerwalnego związku między historią a teraźniejszością każdego z nas. Od wieków jest miejscem niezliczonych pielgrzymek ludzi wszystkich wyznań.

Jerozolima jest świętym miejscem dla wyznawców 3 głównych religii: dla żydów jest faktyczną stolicą Izraela, gdzie znajdują się ruiny autentycznego muru Wielkiej Świątyni, tzw. Ściana Płaczu (Zachodni Mur), dla muzułmanów miejscem świętym jest Wzgórze Świątyni i Kopuła Skały, która skrywa kamień, z którego Mahomet wstąpił do nieba by przynieść ludziom Koran i wreszcie dla chrześcijan jest miejscem nauczania i męki Jezusa Chrystusa.

Mury Starego Miasta

Brama Jaffa

Brama Damasceńska i targowisko arabskie

Jerozolima ((hebr. ירושלים , Yerushalayim, Jeruszalajim; arab. القدس Al-Quds, Al-Kuds oraz اورشليم ŪrshalīmUrszalim, łac. Hierosolyma, Aelia Capitolina, Miasto Pokoju) to największe miasto Izraela, według żydowskiego prawa jest stolicą Izraela, siedzibą parlamentu (Knesset), prezydenta i sądu najwyższego. Paradoksem jest, że ONZ i większość państw jako stolicę Izraela uznaje Tel Aviv, tam też znajdują się siedziby ambasad. Jerozolima jest punktem zapalnym w konflikcie między żydami a muzułmanami z Autonomii Palestyńskiej, którzy dążą do utworzenia ze wschodniej Jerozolimy stolicy Autonomii. Znajduje się na wschodzie kraju, niedaleko Morza Martwego, Betlejem i Jerycha (Autonomia Palestyńska). Stare miasto jest podzielone na 4 dzielnice (quarters) : największa z nich to dzielnica arabska, potem chrześcijańska, żydowska i ormiańska. Stare miasto znajduje się wewnątrz starożytnych murów, wielokrotnie odbudowywanych po kolejnych wojnach na przestrzeni wieków. Obecnie otwartych jest 7 bram do Starówki: brama Jaffa, Damasceńska, Syjonu (Gnojna), Nowa, Heroda, Dawida, Lwów. Brama Złota skierowana w stronę Wzgórza Oliwnego pozostaje zamknięta (zamurowana przez muzułmanów, by żydowski Mesjasz schodząc z Góry Oliwnej nie mógł trafić do miasta). Poza murami starego miasta znajduje się współczesna Jerozolima a w niej muzea sztuki nowoczesnej, galerie, centra handlowe, osiedla, czyli stałe elementy krajobrazu każdego miasta.

Starożytna mapa Jerozolimy

 

źródło: Wikipedia

Ulica starego miasta

W Jerozolimie zatrzymaliśmy się w Domu Polskim prowadzonym przez siostry Elżbietanki w pobliżu Bramy Damasceńskiej w Starym Mieście. Bardzo polecam ten dom wszystkim pielgrzymującym do Jerozolimy, odnajdziecie tam spokój, wspaniałą i obfitą kuchnię polską, bardzo miłe i serdeczne siostry opiekujące się podróżnymi. Odnajdziecie tam małą Polskę:-) Siostry zamykają swój mały konwent o godzinie 22.00, stąd ważne jest, by wracać z wycieczek zawsze przed tą godziną. Z balkonu słychać piekne śpiewy muezinów wzywających do modlitwy oraz dzwony kościelne. Pewnego popołudnia o zachodzie słońca oglądaliśmy panoramę miasta właśnie z tarasu Domu Polskiego i o godz. 18.00 zaczęły bić dzwony na wieczorne msze a zaraz po nich rozległy się śpiewy muzeinów na wieczorną, ostatnią modlitwę muzułmanów. To było bardzo wzruszające, słyszeć nawoływania do modlitwy w różnych językach, do modlitwy różnych wyznań, wszystko to w jednym mieście, w Jerozolimie. Stałam tak przez chwilę zauroczona tymi dźwiękami i przez moment wydawało mi się, że jestem w miejscu, gdzie panuje tylko pokój, braterska miłość i wzajemne poszanowanie dla wyznania i kultury każdego z mieszkańców. Rzeczywistośc, jak pokazuje historia i starożytna, i ta współczesna, jest niestety już mniej kolorowa.

W Starym Domu Polskim

http://www.elzbietankijerozolima.com/stary_dom_polski

Stare Miasto jest zbudowane z kamieni i jasnych cegieł, nawet domy mieszkalne i ulice sa wyłożone jasnym kamieniem, co dodatkowo nadaje charakter starożytny. Uliczki są wąskie, niektóre są wręcz jak labirynty. Każda z dzielnic ma swój niepowtarzalny charakter. W następnym poście: dzielnica żydowska, jej atrakcje i święte miejsca kultu żydowskiego.

Panorama miasta ze Wzgórza Oliwnego

cdn.

53. Galilea, czyli gdzie woda zamienia się w wino. Kibuc.


Piękny region Galilea znajduje się w północno-wschodniej części Izraela i dawniej był on ważnym ośrodkiem handlu między starożytnymi cywilizacjami, teraz jest jednym z najpopularniejszych regionów Izraela do zwiedzania, wypoczynku, uprawiania sportu i poznawania kultury żydowskiej w licznych kibbutzach.

Z Nazaretu pojechaliśmy autobusem do Tiberias, stolicy regionu. Przystanek w Nazarecie w kierunku Tiberias znajduje się niedaleko bazyliki, na przeciw Fontanny Maryi. Na tym przystanku spotkaliśmy starszego pana, Araba, który grzecznie przedstawił nam się słowami: „My name is Ali, everybody loves me! ” czyli” Mam na imię Ali i wszyscy mnie kochają! 🙂 haha, był raczej przy niezdrowych zmysłach, ale i tak zabawny. W Tiberias wysiedliśmy na dużej stacji autobusowej, wypełnionej po brzegi dziesiątkami podróżujących izraelskich żołnierzy.

Miasto Tiberias to typowo turystyczne miejsce, pełne sklepów z pamiątkami, restauracji i kawiarni, znajdujące się nad brzegiem Morza Galilejskiego, zwanego tez po prostu jeziorem. Tuż przy niewielkiem kamienistej plaży można spacerować po długim deptaku i podziwiać spokojną taflę krystalicznie czystej wody a w tle okupowane przez Izrael wgórza Golan, które kiedyś należały do Syrii, stąd między Izraelem i Syrią stosunki dyplomatyczne są bardzo złe, oba kraje są praktycznie w stanie wojny. Bardzo polecanym sposobem na zwiedzanie całego regionu Galilei oraz brzegu Morza Galilejskiego jest wycieczka rowerowa, która pozwala na obejrzenie rozległych winnic, starych wiosek, żydowskich komun czyli kibbutzów rozsianych po okolicy. Popularnymi przystankami na trasie są Kinneret, Degania, Tiberias, Ein Gev, Vered Hagalil. Niedaleko znajduje się śliczne miasteczko Safed, a na północ od jeziora (morza) znajduje się Mount Hermon, masowo uczęszczany zimą przez narciarzy.

ruiny fortecy w Tiberias

Po spacerze po mieście i krótkiej kąpieli w Morzu Galilejskim pojechaliśmy kilkanaście km na południe miejscowym sherutem (busem) w kierunku najstarszego w Izraelu kibbutzu, Deganyi. Deganya została założona w 1910 roku przez pionierską grupę żydowskich osadników-imigrantów, co dało początek społecznemu ruchowi powstawania kibuców w celu realizowania misji zasiedlania ziemi obiecanej przez lud żydowski. Kibuc to żydowska komuna, spółdzielcze gospodarstwo rolno-przemysłowe, skupiające w swoim obrębie kilkaset osób, z których każda pracuje na rzecz społeczności, wyrzekając się swojej własności i majątku na rzecz właśnie tej komuny. Realizowane w kibucach postulaty syjonizmu, socjalizmu połączonych z feminizmem i równouprawnieniem członków zakładają, że wszyscy w takiej społeczności są równi, mają takie same prawa, obowiązki, dzieci wychowuje się wspólnie, decyzje dotyczące dzieci i społeczności także podejmuje się wspólnie. Kibuc jest zamkniętą społecznością rządzącą się swoimi prawami, ale wybiera swoich przedstawicieli na zewnątrz, także swoją radę i członków odpowiedzialnych za poszczególne prace w kibucu. W obrębie kibucu, w zależności od jego wielkości, zobaczymy domy mieszkalne, plac główny, restauracje, warsztaty, sklepy, parki, obory, pola uprawne itp, jak w każdej małej mieścinie czy wiosce. W wielu z nich można wynająć czasem bardzo luksusowe apartamenty i cieszyć się ciszą, spokojem prawie wiejskiego życia z dala od zagonionej cywilizacji. Po kibucu Deganya oprowadził nas chętnie młody chłopak, opowiedział o swoim życiu, o tradycjach, o wartościach. Mieszkańcy takiej komuny są odpowiedzialni za bezpieczeństwo każdego z nich, stąd w przypadku konfliktu zbrojnego chwytają za broń i bronią rodzin za wszelką cenę. Na placu głównym w Deganyi można zobaczyć stare wozy, zaprzęgi, narzędzia do uprawiania roli, stare tradycyjne żydowskie stroje i przedmioty sakralne.

Na placu głównym w kibucu Deganya

Po obfitym i pysznym obiedzie w kibucu udaliśmy się w drogę powrotną do Tiberias, ale przedtem jeszcze dotarliśmy do brzegu rzeki Jordan, w której został ochrzczony Jezus Chrystus. Rzeka ta wpada do Morza Galilejskiego (Tyberiadzkiego) i  w lini prostej wypływa z niego na południe, w kierunku Morza Martwego. Jest jedno miejsce, w którym tradycyjnie od wielu wieków odbywają się symboliczne chrzty wiernych na podobieństwo chrztu Jezusa. Tym miejscem jest położony niedaleko Deganyi Yordanit. Jest to obecnie prawdziwie turystyczny, oblegany przez setki wiernych kompleks, w któym można zakupić pamiątki, jedzenie a także białe szaty niezbędne do przystąpienia do symbolicznego chrztu wiernych. Widzieliśmy kilka takich chrztów, w czasie któych dochodziło do prawdziwej ekstazy rozmodlonych i rozśpiewanych wiernych, którzy po kolei zanurzani byli przez swoich kapłanów w ciepłych i spokojnych wodach Jordanu. Według niektórych historyków Jezus był chrzczony w zupełnie innym miejscu na rzecze Jordan, ale jakie to ma znaczenie, czy 2 czy 3 km dalej… Dla tych wiernych taki chrzest był ogromnym przeżyciem duchowym, dla niektórych pewnie odnową duchową, być może powrotem do korzeni…

rzeka Jordan

Yordanit, miejsce chrztów

Ten dzień spędziliśmy pieknie, ciekawie. Czekał na s powrót do krzykliwego i pachnącego falafelami Nazaretu, gdzie…paliliśmy fajkę wodną i gdzie kupiłam pączki z dżemem owocowym i cukrem pudrem!!!! To była prawdziwa frajda móc opychać się moimi ulubionymi słodyczami…w Nazarecie 🙂

Następnego dnia czekała nas prawdziwa gratka- podróż do miasta miast, Jerozolimy.

cdn.

52. Tam, gdzie wszystko się zaczęło. Nazaret.


Po rozczarowaniu pobytem w Hajfie bardzo miło zaskoczyło nas kolejne miasto-przystanek na naszej trasie: Nazareth, czyli miasto, w którym według chrześcijan wszystko się zaczęło:-)

Nazaret jest największym miastem regionu Galilea i obok Tyberias najważniejszym punktem wycieczki po tym pięknym regionie. Nad miastem króluje Bazylika Zwiastowania z ogromną ośmiokątną kopułą i grotą w środku kościoła, w której to grucie nawiedził Maryję anioł zwiastując jej dobrą nowinę. Można podejść do niej z bliska, jest to naprawdę wzruszające miejsce, baaaardzo stare, to właściwie ruiny jakiejś starożytnej budowli nad którymi zbudowano ogromny kompleks kościelny. Wnętrze groty jest pięknie oświetlone świeczkami, ozdobione kwiatami. Pierwszego wieczoru po naszym przyjeździe poszliśmy na procesję ze świecami właśnie do bazyliki, na której spora grupa pielgrzymów z różnych krajów modliła się do Maryi. Ta modlitwa wywarła na mnie ogromne wrażenie, szczególnie cząstki różańca odprawione po arabsku i hebrajsku; to dziwne słyszeć chrześcijańską modlitwę w tych językach. Spotkaliśmy także dużą grupę pielgrzymów z Polski, z którymi razem modliłam się w ojczystym języku. Było wzruszająco móc odmawiać różaniec po polsku, ze świecami, ciemną nocą i to w Nazarecie!

Na procesji w bazylice

Grotto

Warto dodać, że wspomniana bazylika jest największą na Środkowym Wschodzie. Wewnętrzny plac kościelny jest ozdobiony kilkunastoma mozaikami przedstawiającymi Matkę Boską, tym najciekawszym zrobiłam zdjęcia. Jest oczywiście mozaika z Polski i kilka z Hiszpanii.

Mieszkańcy miasta to w większości Żydzi, aczkolwiek stara dzielnica miasta jest arabska, stąd nieodłączną częścią życia tutaj są stragany, targowiska (souk), uliczne stoiska z żywnością, sklepy z kebabami, falafelami itp. Miasto noca ożywa, słychać wszędzie przekrzykujących się arabskich handlarzy, muzykę puszczaną na cały głos z głośników wystawionych na ulicy oraz nawoływania muzeinów do modlitwy. Nasz hotel, Fauzi Azar Inn, który zarezerwowaliśmy przed wyjazdem (to nasza pierwsza podróż z rezerwacją noclegu!!!!) okazał się strzałem w dziesiątkę i chociaż spaliśmy w wieloosobowym pokoju na piętrowych łóżkach, to bardzo nam się podobało, spotkaliśmy wielu ciekawych ludzi, każdy opowiadał co widział i co zamierza jeszcze zobaczyć, wymieniliśmy się doświadczeniami i było naprawdę sympatycznie. Obsługa hostelu bardzo uprzejma, miła i można było częstować się herbatą, kawą, wodą mineralną a nawet ciastem, które pieką codziennie dziewczyny z recepcji. Dla bardziej wymagających w hoteliku znajdują się też pojedyncze ale już drogie pokoje, które stały puste myślę że nie tylko ze względu na cenę , ale też że względu na to, że nie ma w nich tego klimatu tworzonego przez obieżyświatów, pielgrzymów. Przepiękny pałacyk-ryad Fauzi Azar znajduje się w centrum starego miasta, 5 min. od bazyliki, w sercu arabskiego targowiska i stąd czasem w nocy budziły nas hałasy dobiegające z zewnatrz, ale to też część uroku mieszkać właśnie w centrum miasta, które nigdy nie śpi, Nazaretu.

Fauzi Azar Inn

Miasto jest drugim najbardziej uczęszczanym przez pielgrzymów miejscem, zaraz po Jerozolimie. Oprócz bazyliki nie ma w Nazarecie jakichś szczególnych obiektów do zwiedzania; w przewodniku polecono Fontannę Maryi, ale obiekt ten okazał się kompletną klapą w postaci brzydkiego betonowego bloku z kranem bez wody, na dodatek oszpeconym przez graficiarzy. Warto natomiast spacerować po mieście, posłuchać jego zgiełku, sprobować kuchni arabskiej, oczywiście słodyczy i podyskutować z handlarzami. Można wejść do meczetów, także do pięknego i polecanego w przewodnikach Białego Meczetu, ale tylko na krótko i w przerwach między kolejnymi modlitwami.

W kolejnym wpisie Galilea, czyli gdzie woda zamieniła się w wino:-)

cdn.