11. Podróż do przeszłości. Fes.


Jadwi.com ¨Dzienniki z podróży¨

Fes.

Kto ma ochotę zobaczyć i poczuć na własnej skórze jak to jest żyć w średniowieczu, niech wybierze się do marokańskiego miasta Fez i odwiedzi jego medinę, czyli starą, zabytkową dzielnicę miasta. Odgrodzona od nowszej części miasta medina jest otoczona wysokim murem i ma kilka pięknych, ozdobnych bram wejściowych. My weszliśmy jedną z nich, która od strony zewnętrznej jest pomalowana na niebiesko (kolor niebieski to kolor miasta Fez) a od wewnątrz na zielono (kolor Islamu). W obrębie mediny żyje kilkaset tysięcy osób, co wydaje się dziś być czymś niewiarygodnym, zważywszy na sposób życia i warunki w medinie. I można tam zobaczyć dosłownie WSZYSTKO. Począwszy od malutkich domków-lepianek  na wytwornych pałacykach bogaczy skończywszy. Zobaczyć tam można tysiące sklepików, straganów, meczetów, minaretów, ulicznych barów, szkół koranicznych, placów zgromadzeń, warsztatów, małych fabryk …i kilometry wąziutkich niskich uliczek, po których oprócz rozpychającego się tłumu mogą przemieszczać się tylko osły, będące tam jedynym środkiem transportu…

View original post 792 słowa więcej

13. Zakręcony Marrakesz.


Jadwi.com ¨Dzienniki z podróży¨

Marrrrrrrrakesz!!!!! Co za miasto, dzikie, spontaniczne i pełne życia. Kto nie był w Marakeszu ten nie wie nic o Maroku i jego mieszkańcach. Można powiedzieć, że to kwintesencja kultury i tradycji tego kraju zmieszana z zachodnimi atrakcjami dla turystów. Na pierwszy rzut oka może wydawać się zapuszczonym miastem w ruinie, z całą masą starych odrapanych domków, ale to tylko złudzenie, dlatego że te stare domki to tak naprawdę zabytkowa część miasta, czyli medina. Tutejsza medina różni się znacznie od tej w Fez, jest otwarta, stanowi po prostu jedną z dzielnic. Otoczona wysokim różowym murem z kilkoma bramami- wejściami w postaci łuków. W środku można spokojnie jeździć na rowerze, co my oczywiście musieliśmy sprawdzić i pożyczyliśmy sobie rowery na przejażdżkę po mieście pewnego dnia i było, jak to zwykle na rowerze, bardzo zabawnie i po raz kolejny musieliśmy przyznać, że rower to wynalazek wszechczasów. Nie jakiś tam zamek błyskawiczny czy broń…

View original post 1 424 słowa więcej

123. W ruinach katedry Dunkeld.

123. W ruinach katedry Dunkeld.

W drodze powrotnej z regionu Inverness i znad jeziora Ness zatrzymaliśmy się w niewielkim miasteczku Dunkeld. Ja byłam już zmęczona moimi kompanami w podróży, więc zwiedzałam Dunkeld sama i dzięki Bogu na to wpadłam, bo miejsce oglądane w ciszy i spokoju było jeszcze ładniejsze. Było ciepłe i słoneczne wrześniowe popołudnie, słońce powoli szło spać a drzewa roztaczały wokół aurę w kolorach zieleni i złota. Prawdę mówiąc zgubiłam się gdzieś w tym okolicznym parku, ale dzięki temu pobawiłam się z miejscowym kotem i pogadałam chwilę ze spacerującym dziadkiem palącym fajkę. Parkowa dróżka zaprowadziła mnie do serca miasteczka Dunkeld-ruin przepięknej katedry. Continue reading „123. W ruinach katedry Dunkeld.”

122. Szukając Nessie.

122. Szukając Nessie.

Wycieczka na północ w poszukiwaniu potwora z Loch Ness miała swój finał w małym miasteczku Fort Augustus, tuż przy obrzeżach jeziora. Mieścina liczy około 650 mieszkańców i utrzymuje się z turystów odwiedzających to miejsce w drodze do jeziora Loch Ness, a właściwie powinnam napisać do jeziora Ness, bo słowo Loch znaczy w języku gaelickim jezioro właśnie. Chyba każde dziecko wie, że w tym pięknym dużym jeziorze mieszka potwór, który tam podobno jest, ale go nie ma… mieszkańcy jeziora i miejscowi badacze zjawiska oczywiście utrzymują, że tam mieszka, bo z czegoś muszą żyć. Continue reading „122. Szukając Nessie.”


HIGHLANDS

zamek custler

Na ten moment mojej podróży czekałam najbardziej. Szkockie krajobrazy, kolory, zamki, ruiny i doliny znane z filmów wreszcie miałam zobaczyć na własne oczy. Highlands to nazwa północno-zachodniego regionu Szkocji, włącznie z okolicznymi wyspami. Stolicą regionu jest piękne miasto Inverness nad jeziorem Loch Ness. Jechałam autokarem z Edynburga około 2h, zatrzymaliśmy się w kilku miejscach by podziwiać krajobrazy i małe wioski. W jednej z nich widzieliśmy krówki Hamish, typowe dla tego szkockiego regionu. Wielkie i włochate, przyzwyczajone do turystów pozowały bez tremy hehehe.

Continue reading „121.¨Highlands…what else?¨”

120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!

120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!

Najlepsza whisky to szkocka whisky. Nie ma podróży do Szkocji bez napicia się szklaneczki szkockiej. Wszyscy w Szkocji piją whisky. A co z tymi, którzy mocnych trunków nie piją? Te frazesy są prawdziwe tylko w połowie, albowiem tak naprawdę to Szkoci piją swoją whisky tylko sporadycznie, a uwielbiają za to niezliczone gatunki swojego piwa. Kto więc zapija się słynną szkocką? Turyści 🙂

Continue reading „120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!”

119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.

119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.

Jednym z najcudniejszych miejsc, jakie w Edynburgu widziałam, jest zabytkowy cmentarz Greyfriars, który znajduje się tuż obok ulicy i placu Grassmarket, w samym centrum miasta. Cmentarz ten w niczym nie przypomina naszych polskich cmentarzy obładowanych zniczami, wielkimi grobowcami z lastryka i bukietami sztucznego kwiecia. Tutaj jest to zielony, zadbany i przepiękny park, z uliczkami, ławkami postawionymi między starymi, ciemnymi płytami nagrobkowymi. Właściwie to nie ma grobów jako takich, tylko wystające z ziemi lub wbudowane w mur cmentarza tablice pamiątkowe. Continue reading „119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.”