13. Zakręcony Marrakesz.


Jadwi.com ¨Dzienniki z podróży¨

Marrrrrrrrakesz!!!!! Co za miasto, dzikie, spontaniczne i pełne życia. Kto nie był w Marakeszu ten nie wie nic o Maroku i jego mieszkańcach. Można powiedzieć, że to kwintesencja kultury i tradycji tego kraju zmieszana z zachodnimi atrakcjami dla turystów. Na pierwszy rzut oka może wydawać się zapuszczonym miastem w ruinie, z całą masą starych odrapanych domków, ale to tylko złudzenie, dlatego że te stare domki to tak naprawdę zabytkowa część miasta, czyli medina. Tutejsza medina różni się znacznie od tej w Fez, jest otwarta, stanowi po prostu jedną z dzielnic. Otoczona wysokim różowym murem z kilkoma bramami- wejściami w postaci łuków. W środku można spokojnie jeździć na rowerze, co my oczywiście musieliśmy sprawdzić i pożyczyliśmy sobie rowery na przejażdżkę po mieście pewnego dnia i było, jak to zwykle na rowerze, bardzo zabawnie i po raz kolejny musieliśmy przyznać, że rower to wynalazek wszechczasów. Nie jakiś tam zamek błyskawiczny czy broń…

View original post 1 424 słowa więcej

123. W ruinach katedry Dunkeld.

123. W ruinach katedry Dunkeld.

W drodze powrotnej z regionu Inverness i znad jeziora Ness zatrzymaliśmy się w niewielkim miasteczku Dunkeld. Ja byłam już zmęczona moimi kompanami w podróży, więc zwiedzałam Dunkeld sama i dzięki Bogu na to wpadłam, bo miejsce oglądane w ciszy i spokoju było jeszcze ładniejsze. Było ciepłe i słoneczne wrześniowe popołudnie, słońce powoli szło spać a drzewa roztaczały wokół aurę w kolorach zieleni i złota. Prawdę mówiąc zgubiłam się gdzieś w tym okolicznym parku, ale dzięki temu pobawiłam się z miejscowym kotem i pogadałam chwilę ze spacerującym dziadkiem palącym fajkę. Parkowa dróżka zaprowadziła mnie do serca miasteczka Dunkeld-ruin przepięknej katedry. Continue reading „123. W ruinach katedry Dunkeld.”

122. Szukając Nessie.

122. Szukając Nessie.

Wycieczka na północ w poszukiwaniu potwora z Loch Ness miała swój finał w małym miasteczku Fort Augustus, tuż przy obrzeżach jeziora. Mieścina liczy około 650 mieszkańców i utrzymuje się z turystów odwiedzających to miejsce w drodze do jeziora Loch Ness, a właściwie powinnam napisać do jeziora Ness, bo słowo Loch znaczy w języku gaelickim jezioro właśnie. Chyba każde dziecko wie, że w tym pięknym dużym jeziorze mieszka potwór, który tam podobno jest, ale go nie ma… mieszkańcy jeziora i miejscowi badacze zjawiska oczywiście utrzymują, że tam mieszka, bo z czegoś muszą żyć. Continue reading „122. Szukając Nessie.”


HIGHLANDS

zamek custler

Na ten moment mojej podróży czekałam najbardziej. Szkockie krajobrazy, kolory, zamki, ruiny i doliny znane z filmów wreszcie miałam zobaczyć na własne oczy. Highlands to nazwa północno-zachodniego regionu Szkocji, włącznie z okolicznymi wyspami. Stolicą regionu jest piękne miasto Inverness nad jeziorem Loch Ness. Jechałam autokarem z Edynburga około 2h, zatrzymaliśmy się w kilku miejscach by podziwiać krajobrazy i małe wioski. W jednej z nich widzieliśmy krówki Hamish, typowe dla tego szkockiego regionu. Wielkie i włochate, przyzwyczajone do turystów pozowały bez tremy hehehe.

Continue reading „121.¨Highlands…what else?¨”

120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!

120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!

Najlepsza whisky to szkocka whisky. Nie ma podróży do Szkocji bez napicia się szklaneczki szkockiej. Wszyscy w Szkocji piją whisky. A co z tymi, którzy mocnych trunków nie piją? Te frazesy są prawdziwe tylko w połowie, albowiem tak naprawdę to Szkoci piją swoją whisky tylko sporadycznie, a uwielbiają za to niezliczone gatunki swojego piwa. Kto więc zapija się słynną szkocką? Turyści 🙂

Continue reading „120. W Szkocji po szkocku, czyli ze szklaneczką whisky śpiewając „God save the Queen…and Scotland!!”

119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.

119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.

Jednym z najcudniejszych miejsc, jakie w Edynburgu widziałam, jest zabytkowy cmentarz Greyfriars, który znajduje się tuż obok ulicy i placu Grassmarket, w samym centrum miasta. Cmentarz ten w niczym nie przypomina naszych polskich cmentarzy obładowanych zniczami, wielkimi grobowcami z lastryka i bukietami sztucznego kwiecia. Tutaj jest to zielony, zadbany i przepiękny park, z uliczkami, ławkami postawionymi między starymi, ciemnymi płytami nagrobkowymi. Właściwie to nie ma grobów jako takich, tylko wystające z ziemi lub wbudowane w mur cmentarza tablice pamiątkowe. Continue reading „119. Duchy, Bobby i Voldemort. Cmentarz Greyfriars.”