60. W sercu Autonomii Palestyńskiej. Betlejem i Hebron.


Miasta Autonomii Palestyńskiej (dokł. nazwa brzmi:Palestyńskich Władz Narodowych) nie różnią się niczym od typowych miast w krajach arabskich. Są tak samo w większości biedne, trochę zaniedbane, w większości przypadków zaśmiecone i panuje na nich wieczny zgiełk. Pierwszy kontakt z izraelskimi arabami mieliśmy zaraz po przylocie do Izraela, gdzie w każdym mieście znajdują się osiedla i całe dzielnice arabskie obok żydowskich. Wycieczki do Autonomii położonej na terenie państwa Izrael to jakby chwilowe podróże do innego kraju. Dzieki nim można lepiej zrozumieć istotę konfliktu między ludnością muzułmańską i żydowską. Można też wysłuchać i starać się zrozumieć obie strony konfliktu. Turyści w Beltejem czy Hebronie, Ramallah są mile widziani, gdyż dla ich mieszkańców jest to szansa na opowiedzenie własnej wersji konfliktu.

Strefa Gazy i Zachodni Brzeg (West Bank)

Pod stosowaną szeroko nazwą Autonomia Palestyńska kryje się tymczasowa struktura administracyjna zarządzająca Strefą Gazy i częścią Zachodniego Brzegu Jordanu ze stolicą w Ramallah (źródło: wikipedia), co nazywa się też potocznie Palestyną. Nazwa Palestyna jest też nazwą starożytną, stosowaną od wieków dla określenia ziem filistyńskich. Autonomia powstała w 1993 roku na mocy porozumienia zawartego w Oslo na pięć lat, do czasu ostatecznego porozumienia pokojowego, które jednak nigdy nie nadeszło. Władze Autonomii zarządzają obszarami A (tereny pod kontrolą palestyńską: Strefa Gazy, kilka większych miast na Zachodnim Brzegu) i B (tereny pod kontrolą mieszaną: Palestyńczycy sprawują tam władzę, ale kontrolę wojskową sprawuje armia izraelska). Obszar C znajduje się pod kontrolą Izraela i są to kolonie żydowskie, drogi dojazdowe do nich oraz punkty strategiczne (np. wzgórza, źródła wody). Żydzi na siłę mieszkający na terenach Autonomii są nazywani osadnikami (settlers) i są traktowani jako intruzi, którzy zakładają kolonie na terenach należących do ludności muzułmańskiej. Są oni chronieni przez liczne zastępy wojsk, a uzbrojeni żołnierze izraelscy stoją na warcie przy każdym żydowskim domu w takich koloniach. Izraelskie domy osadników są oddzielone od muzułmańskiej reszty miasta zasiekami z drutów kolczastych i metalowymi siatkami. Na drogach dojazdowych do kolonii stoją żołnierze i kontrolują wszystkich wjeżdżających na teren kolonii z arabskiej części miasta. Takie same kontrole (check-point) czekają wszystkich, włącznie z turystami, przy wyjeździe z Autonomii i powrocie do izraelskich miast. Są sprawdzane paszporty, bagaże, a podróżni arabscy, także kobiety, są prowadzeni na kontrole osobiste. Podkreślam tu ” też kobiety”, bo wszyscy wiedzą, jak zakrywają się arabskie kobiety przed resztą świata chustami, workowymi długimi wdziankami a czasami też burkami. Sama widziałam na takich kontrolach, jak tym kobietom kazano ściągać chusty, odkrywać twarze, ściągać buty, co z jednej strony jest zrozumiałe bo chodzi o bezpieczeństwo, ale z drugiej jest pogwałceniem praw do intymności tych kobiet. Bagaże arabów są dokładnie przeszukiwane, sprawdza się pilnie ich dokumentację. Taki proceder jest zmorą dla np. pracujących poza Autonomią, którzy codziennie muszą odstać w kolejkach swoje, by móc spokojnie jechać do pracy. Jest to codziennością i wszyscy się na to skarżą, że te kontrole utrudniają życie i są poniżające. Trudno tu wypowiadać się nam, ludziom spoza tej codzienności i kręgu tych problemów, jak zwykle to bywa każda ze stron ma swoje racje.

mur

check-point

Betlejem znajduje się niedaleko Jerozolimy (ok.8km), można dojechać tam normalnymi autobusami i sherutami spod Bramy Damasceńskiej. Jest to dosyć spore miasto, zawsze zobaczymy tam mnóstwo turystów przyjeżdżających do Bazyliki Narodzenia Pańskiego. Na jedny z głównych placów stoi duży meczet z podobizną Jasera Arafata. Pan pracujący w biurze informacji turystycznej przy placy jest bardzo wesoły i fajnie opowiada;-) o mieście. Sama bazylika znajduje się w centrum, wiadomo jak do niej dojść, bo są znaki i trzeba iść tam, gdzie inni turyści. Mijamy po drodze ulicę JPII. Sama Bazylika Narodzenia jest najstarszą świątynią chrześcijańską w Izraelu, pochodzi z 326 roku i zbudował ją cesarz rzymski, chrześcijanin Konstantyn Wielki. W obrębie kościoła znajduje się Grota Narodzenia Jezusa, czyli kolejne grotto (po nazareńskim i tym z Jerozolimy). Tam też widać słynną „gwiazdę”, czyli miejsce, gdzie można dotknąć podłoża, gdzie podobno była grota. Wnętrze kościoła jest raczej ponure, oświetlone jak w przypadkach innych kościołów na tych terenach, setkami kopcących lampek. Do bazyliki przyjeżdżają wycieczki także arabskie, są to arabscy chrześcijanie z terenów izraelskich lub palestyńskich oraz muzułmanie, dla których to miejsce jest jedną z wielu atrakcji turystycznych i historycznych w regionie. Obok znajduje się Grota Mleczna, w której podobno Maryja karmiła Jezusa i na ziemię spadły krople jej mleka (no cóż, każdy powód dobry…turyści są, więc jest OK).  Spacer po mieście jest przyjemny, można nawet porozmawiać po polsku z lokalnymi sprzedawcami pamiątek, hehe. Polecam wyroby z drzewa oliwnego, jak szopki, gwiazdy betlejemskie, typowe ale śliczne no i kto ma (oprócz mnie, hehe) w domu prawdziwą szopkę z Betlejem? 😉

Meczet

Bazylika Narodzenia Pańskiego

Miejsce narodzenia Jezusa

Polacy mile widziani w Betlejem.

Z Betlejem pojechaliśmy sherutem do Hebronu, dosyć konflitkowego miasta i siedziby palestyńskiego Hamasu, o czym przekonaliśmy się zaraz po przyjeździe widząc zasieki z drutu kolczastego, metalowe ogrodzenia i uzbrojonych po zęby izraelskich żołnierzy w kamizelkach kuloodpornych. W Betlejem i Hebronie ulice miast i nazwy są napisane tylko w języku arabskim i angielskim. Na ulicach pracują palsetyńscy policjanci. W Hebronie osiedlają się żydowscy osadnicy (ok. 500 osób obecnie), ortodoksyjni żydzi, i robią to chyba na złość arabskim sąsiadom, bo z nimi przybywają izraelscy żółnierze, którzy mają zapewnić im ochronę i już jest powód do starć, protestów, pojawiają się kolejne zasieki, powstają kolejne żydowskie osiedla a kolejne miasta palestyńskie odgradza się wysokim na 6m betonowym murem od reszty kraju. Betlejem własnie jest odgrodzone od reszty takim betonowym, smutnym murem. Dla mnie to jakiś absurd, konflitk stwarzany na siłę… Po co żydzi osiedlają się właśnie na terenach Autonomii??

Jednym z powodów jest monument zwany Grobem Patryjarchów, gdzie według tradycji znajduje się grobowiec ze szczątkami Abrahama. Abraham jest czczony także przez muzułmanów jako jeden z proroków. Kompleks ten jest podzielony od 1994 roku na dwie części, żydowską, gdzie znajduje się synagoga i muzułmańską, gdzie znajduje się meczet Ibrahima. Do jednego budynku wchodzi się dwoma różnymi wejściami, jedno jest dla arabów, drugie, po drugiej stronie, dla żydów. Oba są strzeżone przez żołnierzy i każdy wchodzący ma się zdeklarować kim jest i wchodzi swoim wejściem. Turystom i chrześcijanom nie robi się problemów, mogą wejść po obu stronach. Wnętrze budynku podzielone jest tak, że arabowie nie mają kontaktu z żydami, ale wszyscy mają możliwość dojścia do grobu Abrahama i modlitwy przy nim.  Ten podzial jak wspomniałam istnieje od 1994 roku, kiedy to żydowski fanatyk wtargnął do meczetu Ibrahima z bronią i zabil ok. 50 osób i ranił kilkadziesiąt innych. Do dzisiaj żydzi świętują rocznicę tej masakry, dnia 25-go lutego.

Hebron

Grobowiec Abrahama

W meczecie Ibrahima

„Po sąsiedzku”

W Hebronie ludzie są bardzo życzliwi, chcieli nam sprzedać wszystkie swoje wyroby, widać było, że nie zaglądają tam tłumy przyjezdnych jak w do sąsiedniego Betlejem. Członkowie jednej z rodzin pokazali nam swój ostrzelany przez izraelskich żołnierzy dom, wybite szyby w oknach, zasieki z drutu kolczastego wiszące nad głową a obok…domostwo ich żydowskich „sąsiadów” i żołnierza z karabinem patrzącego na nas z wieżyczki wartowniczej. Nie odważyłam się wyciągnąć aparatu, by zrobić zdjęcie, może i kazaliby mi potem oddac karte z pamięcią i wszystkimi zdjęciami albo jeszcze zabraliby cały aparat…tam niczego nie da sie przewidzieć. Jedno jest pewne, jeśli chce się w miarę spokojnie spacerować po Hebronie, trzeba kupić od wałęsających się dzieciaków jakieś małe pierdółki, typu branzoletki z flagą palestyńską i za nic w świecie nie dać po sobie poznać, że jest się sympatykiem izraelskiej strony w konflikcie. Ja nie jestem po żadnej stronie, ale czułam jakąś sympatię dla mieszkańców Hebronu, może też było mi ich żal, że w końcu żyją na dużo niższym poziomie niż żydzi, żyją w biedzie, brudzie. Może to ich wina, może im się nie chce i wszystko zwalają z lenistwa na okupację izraelską, może nie mają możliwości więcej się rozwinąć, nie wiem, jednak w kontaktach z nimi czuje się normalną ludzką życzliwość. Raz tylko przydarzył nam się niemiły incydent, kiedy to kupiliśmy już kilka branzoletek i innych pamiątek od handlującej młodzieży, wypiliśmy herbatę u jednego kupca i jedni drugim mówili, że jesteśmy dobrymi ludźmi. Nagle pojawił się kolejny uliczny młody sprzedawca i zaczął oferować nam swoje wyroby. Nie chcieliśmy już kupować kolejnych branzoletek, więc grzecznie odmówiliśmy. Chłopak zaczął na nas strasznie krzyczeć, zaczął nas wyganiać z ulicy, prawie nas popychał, zbiegli się inni zobaczyć co się dzieje a ten zaczął krzyczeć do nas, że jak się w tej chwili nie wyniesiemy, to nas zabije…Nie wiedzieliśmy jak zareagować, inni też stali w osłupieniu, przyspieszyliśmy kroku ku stacji autobusowej, ale jakoś nie puściły nam nerwy, bo zdaliśmy sobie sprawę, że chłopak krzyczał do nas po angielsku, gdyby naprawdę chciał nam zrobić krzywdę, krzyczałby w swoim języku nie dając szans na reakcję a jego towarzysze mieliby pretekst do ewentualnego ataku. Skończyło się na moim przyspieszonym biciu serca i przyspieszonym kroku do autobusu powrotnego do Jerozolimy. W uszach wciąz mam jego dziki wrzask, że jestesmy na pewno żydowskimi szpiegami i nas zabije, jeśli natychmiast nie wyniesiemy się z jego miasta…Ufff

Następny post – bardzo lajtowy: megasuperowy pobyt nad Morzem Martwym!!! Zapraszam.

50. Jeden kraj, 4 morza! Izrael. Koszty pierwszej części wycieczki (północny Izrael i Palestyna).


Ufff, co to byla za podróż! 3 tygodnie w Ziemi Świętej i Jordanii…ale wszystko po kolei:)

Do Izraela przylecieliśmy w listopadzie, to ponoć najlepsza pora na zwiedzanie kraju, gdyż temperatura wynosi, w zależności od miejsca, od 25 do 30 stopni w dzień i kilkanaście stopni w nocy, więc nie ma męczących upałów. Masowe przyjazdy turystów z całego świata rozpoczynają się późną wiosną, trwają całe lato a także w czasie świąt chrzescijanskich jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Izrael (Yisra’el, إسرائيل) to małe państwo, ma ok. 22tyś. km2 i trochę ponad 7 mln mieszkańców (nie licząc mieszkańcow terytoriów palestyńskich-Cisjordania). Języki oficjalne to hebrajski, arabski i angielski, chociaż z tym ostatnim, zwłaszcza u arabskiej części populacji może byc kłopot. W tym kraju o klimacie śródziemnomorskim znajdują się aż 4 morza! Morze Śródziemne na zachodzie, Morze Galilejskie (Jezioro Galilejskie) na pólnocy, gdzie Tyberias, Morze Martwe na wschodzie i na poludniu cieplutkie Morze Czerwone. Na poludniowym wschodzie znajduje sie Strefa Gazy, z której wojsko izraelskie wycofało się w 2005 roku. Na terytorium Izraela znajdują się terytoria palestyńskie, tzw. Cisjordania, Zachodni Brzeg, zamieszkały prawie w 100% przez ludność arabską. Te kilka procent to także Żydzi oraz wyznawcy innych religii. W obrębie Autonomii Palestyńskiej znajdują się tak ważne miasta jak Betlejem i Jerycho, stąd turyści masowo wjeżdzają do Palestyny, bez żadnych problemów czy specjalnych kontroli. Kontrola paszportów i ewentualnie wybranych bagaży ma miejsce w czasie powrotu, przy wyjeździe z Autonomii.

Herb Izraela

Podpisanie deklaracji niepodleglosci.

Tel Aviv nocą.

Historia Izraela jest bardzo skomplikowana, o samym państwie, niepodległym i oficjalnie uznanym przez większość społeczności na świecie możemy mówić od roku 1948, kiedy to ręką pierwszego szefa rządu, Bena Guriona, została podpisana deklaracja niepodległości. Pierwszym prezydentem został wówczas Jain Weizmann. Nie będę się rozpisywać o historii, bo od tego są lepsi niż ja, wspomnę tylko krótko co nastąpiło później. Ościenne kraje arabskie oczywiście nie zgodziły się z tą deklaracją i nie uznały niepodległego państwa żydowskiego, rozpoczynając tym samym wojnę. Sekretarz generalny Ligi Arabskiej, Asma Pasha powiedział wtedy, że ta wojna będzie „…eksterminacją i rzezią, o której się będzie mówić jak o rzeziach urządzonych przez Mongołów i krzyżowców”. Cel ościennych państw arabskich (Egipt, Irak, Liban, Syria, Arabia Saudyjska i Jordania) był jasny: „zepchnąć Żydów do morza”. Tych konfliktów zbrojnych było wiele, kończyły się one kolejnymi okupacjami tych czy tamtych terytoriów, na to wszystko patrzył świat, ONZ, raz za wybuch nowego konflitku obwiniano Izrael, raz Arabów i tak jest do dziś, chociaż póki co panuje tam względny spokój. Strefa Gazy jest zamknięta dla turystów, przynajmniej nam tak powiedziano. Była ona okupowana przez Izrael od 1967 do 2005 roku,  kiedy ewakuowano ze Strefy wszystkie żydowskie osiedla z ich mieszkańcami, jako część planu jednostronnego wycofania się. Izrael kontroluje przestrzeń powietrzną i granicę morską Gazy. Izraelskiej kontroli podlegają także przejścia graniczne i przepływ towarów, natomiast odpowiedzialność za sytuację wewnętrzną spoczywa na Hamasie. Efektem wieloletnich sporów i działań wojennych jest powstanie licznych organizacji terrorystycznych w Palestynie, zwanych przez Arabów „wyzwoleńczymi”, kult bohaterów narodowych jak Jaser Arafat i pełna gotowość bojowa Izraela, gdzie służba wojskowa jest obowiązkowa dla wszystkich, trwa 3 lata dla mężczyzn i o jeden rok mniej dla kobiet. Do wojska idą wszyscy od 18-go do 40-go roku życia, po odbyciu służby zasadniczej, każdy Izraelczyk (wyłączeni są z niej ultraortodoksyjni Żydzi-ci w czarnych kaftanach i kapeluszach i ich rodziny, także chrześcijanie i druzowie) ma obowiązek odbycia corocznego przeszkolenia w czasie jednego miesiąca, aż do ukonczenia 40 lat. Stąd normalnym i powszechnym widokiem na izraelskich ulicach są grupy młodzieży w służbie wojskowej, uzbrojonej po zęby w karabiny maszynowe i broń krótką, z którymi nie rozstają się nawet na moment, np. kiedy dziewczęta idą do toalety. Sama widziałam, jak wchodzą z tymi ogromnymi karabinami do ubikacji, jak z nimi przewieszonymi przez ramię poprawiają makijaż, czy jedzą posiłek… Dla nas, ludzi z zewnątrz to szokujące, dla nich to chleb powszedni. Żólnierze i tajna policja mieszają się z tłumem zwłaszcza w takich miastach jak Jerozolima, gdzie przepływ ludności wszelkiej maści jest ogromny i nieustanny. W autobusach i pociągach komunikacji miejskiej widać żołnierzy beztrosko trzymających swoje wielke karabiny (chyba to były uzi)  a cywile siedzący obok modlą się, by taki karabin przypadkowo nie wystrzelił…

Warto wspomniec o roznorodnej ludnosci w Izraelu, bo jest to mieszanka iscie wybuchowa, kolorowa i pelna smaczkow:-) Oczywiscie dominujaca grupa sa Izraelczycy pochodzenia zydowskiego (ok. 75%), Izraelczycy pochodzenia arabskiego i w mniejszosci chrzescijanie i wyznawcy innych religii. Ludnosc zydowska dzieli sie ze wzgledu na pochodzenie na:

zydow askenazyjskich (ktorzy wywodza sie z Europy, w szczegolnosci zas z panstw jak: Polska, Rosja, Niemcy i Francja, czasem tez z Ameryki) mowiacych odmiana yiddish,

zydow sefradyjskich (generalnie mozna powiedziec tych, ktorzy w 1492 roku zostali wygnani z Hiszpanii i Portugalii, ale obecnie uzywa sie tej nazwy takze dla tych, ktorzy wywodza sie z Maroka, Indii czy Grecji) oraz

zydow etiopskich (ktorzy dotarli do Izraela w czasie masowych akcji zasiedlania kraju ludnoscia z Sudanu i Etiopii, jak: Operacja Salomon w 1991 roku czy wczesniejszych, jak Operacja Mojzesz w 1984 roku i Operacja Joshua w 1985 roku). Dzisiaj licza ok. 120 tysiecy glow.

Istnieje tez podzial religijny, bardzo wazny w kraju tak roznorodnym i posiadajacym tak skomplikowana historie. W Izraelu wsrod zydow mozna wyodrebnic tych zwyklych lub laikow, ktorzy niespecjalnie sie przejmuja prawami religijnymi, ida do wojska i sa wiekszoscia w kraju, zydow ortodoksyjnych i ultraortodoksyjnych. Z odroznieniem tych 2 ostatnich grup mozna miec niemaly problem, wszyscy oni sa bardzo religijni, ubieraja sie tak samo (czarne kaftany, kapelusze, pejsy, jarmulki a kobiety bardzo skromnie ubrane w dlugie czarne spodnice i nakrycie glowy) ale wytlumaczono mi, ze mniej wiecej mozna ich odroznic po wielkosci…kapelusza! 🙂 tzn. im wiekszy kapelusz tym taki pan jest bardziej religijny, hehe. Obie te grupy religijnych zydow nie odbywaja sluzby wojskowej, za co sa szczerze nielubiani i wysmiewani przez swoich laickich pobratymcow, bo to w koncu oni sa zazewiem konfliktow. Inna grupa etniczna sa muzulmanie palestynscy mieszkajacy glownie na terytoriach Autonomii, beduini zamieszkujacy region Neguev, w koncu ok. 170 tys. chrzescijan zyjacych glownie w Betlejem i Jerozolimie oraz druzowie, czerkiesi i samarytanie; tych ostatnich na calym swiecie jest tylko ok. 600 i wszyscy zyja w Izraelu w regionie Nablusu.

Izrael jest państwem drogim, niestety wysokie ceny w hotelach i hostelach nie idą w parze z jakością. Za 60-70 euro za noc w Izraelu dostaniemy byle jaki obskurny pokoik, czasem nawet bez łazienki, lub po prostu łóżko w wieloosobowej sali. Za taką samą cenę np. w Hiszpanii możemy liczyć na skromny ale czysty i normalny pokój dwuosobowy z łazienką. Oczywiście można wyszukać także takie perełki jak hostel Fauzi Azar w Nazarecie za 15 euro/osoba/noc czy Dom Polski w Jerozolimie, ale generalnie to słabo są przygotowani na obsługę turystów. Pod tym względem powiedziałabym, że są ponad Arabami i wciąż trochę poniżej poziomu europejskiego. Jedzenie natomiast jest pyszne, świeże, dania są obfite, typowe dla regionu i kuchni żydowsko-arabsko-armeńsko-europejskiej. Wodę z kranu można spokojnie używać do picia, do mycia zębów czy owoców. Ja jednak dla świętego spokoju nie jadłam jedzenia sprzedawanego na ulicznych arabskich stoiskach.

Bardzo ważne jest, by pamiętać o święcie szabat, które zaczyna się w piątki po zachodzie słońca i kończy w soboty po zachodzie słońca. W czasie szabatu sklepy, informacje turystyczne, restauracje i inne miejsca publiczne są zamknięte, nie kursują też pociągi, autobusy, cała komunikacja miejska jest sparaliżowana. Jako że jest to święto wyłącznie żydowskie, miejsca publiczne prowadzone przez Arabow czy chrzescijan są otwarte, kursują minibusy arabskie (sherut), otwarte są targowiska, restauracje i sklepy. Taksówki kursują zawsze. Informacje turystyczne są zawsze izraelskie, stąd w czasie szabatu są zawsze zamknięte. W wielu przypadkach szabat przedłuża się do niedzieli wieczorem, kiedy to zamykają się też sklepy i restauracje chrześcijan, a kiedy w piątki zamyka się wszystko co arabskie, weekend w Izraelu jest raczej nieciekawy i trzeba tak planować podróże po tym kraju, by zawsze o utrudnieniach w tych dniach świątecznych pamiętać.

Żołnierki przy Ścianie Płaczu na przysiędze.

Wielu turystów podróżując do Izraela zamierza zwiedzać także Jordanię i inne kraje arabskie sąsiadujące z Izraelem. Należy pamiętać, że mając w paszporcie raz wbitą pieczątkę wjazdu do Izraela nie można później wjechać na terytorium Syrii, Libanu, Arabii Saudyjskiej, Iraku, Libii czy Jemenu. Można obejść taki zakaz prosząc już przy wjeździe do Izraela, by pieczątkę wjazdu przybito nie w samym paszporcie, ale na osobnej karcie, na co zazwyczaj zgadzają się strażnicy graniczni. Należy pamiętać też, że jeśli tę kartę zgubimy, to nie mając pieczątki wjazdu, nie będziemy mogli opuścić kraju. Nie ma tego problemu przy wjeździe do Jordanii, z którą Izrael jest w miarę pokojowych stosunkach. Paszport musi posiadać ważność conajmniej na 6 miesięcy do przodu i jeśli ktoś przed wycieczka do Izraela przebywał w krajach arabskich (jak np. my) to musi przygotować się na pytania dotyczące tych podróży na granicy przy wjeździe do Izraela. Nam tez zadawano takie dziwne pytania na lotnisku w Tel Avivie, bo widzieli w naszych paszportach pieczęcie krajów takich jak Egipt, Tunezja, Maroko, ale była to kontrola rutynowa, po co, kiedy, na jak długo, czy nam sie podobało i czy zamierzamy tam wrócić. Trzeba odpowiedzieć że byliśmy tam jako turyści żeby zobaczyc piramidy, czy plaże czy wymyslić inne głupstwo, ze raczej nie zamierzamy wracać itp., a znudzony urzędas da nam spokój. Przy wyjezdzie z Izraela tez pytaja o miejsca pobytu, zadaja pytania tak absurdalne jak imie dziadka ze strony matki, jak sie wymawia dany wyraz w ojczystym jezyku i inne podobne… Warto przemilczec, ze sie bylo na terytoriach palestynskich, bo jakis nawiedzony moze sie tym za bardzo przejac i zaczac wypytywac gdzie dokladnie i po co i dlaczego…Nam np. zadano pytanie w czasie jednej z wielu kontroli bagazu przy wylocie, czy wieziemy ksiazke, na co odpowiedzielismy, ze tylko przewodnik, nie pamietajac o naszym nowym nabytku do kolekcji, Malym Ksieciu w jezyku hebrajskim no i musielismy wyladowac caly bagaz, bo oni musieli zobaczyc czy rzeczywisicie jest to ksiazka i jaka to ksiazka…

Mnie kilka razy spotkały bardzo ciepłe słowa jak mówiłam, że jestem Polką, w kilku punktach kontrolnych przywitano mnie słowami: ¨z Polski? Polacy to dobrzy ludzie, witamy w Izraelu!¨ Razu jednego nawet nie musiałam pokazywać bagażu jak wszyscy, bo w paszporcie napisane jest: Polish:)) Ogólnie odnosi się wrażenie, że turyści są tu mile widziani, a sami Izraelczycy, zarówno żydzi jak i muzułmanie czy chrześcijanie są już przyzwyczajeni do ciągłych najazdów całych mas pielgrzymów i turystów. Jak mówię o pielgrzymach, to mam na myśli oczywiście wyznawców wszystkich 3 wielkich religii: do Jerozolimy, Nazaretu, Betlejem pielgrzymują chrześcijanie, do Jerozolimy i znajdującej się w niej Ściany Płaczu pielgrzymują żydzi z całego świata, a do świątyni zwanej Złotą Kopułą (Kopuła Skały) pielgrzymują muzułmanie. Szczegółowo o każdym ze świętych miejsc opowiem we wpisie o Jerozolimie, bo jest naprawdę o czym pisać! 🙂

Na lotnisku Ben Gurion w Tel Avivie kontrola paszportowa i ¨pytania¨czasem nawet w ojczystym języku podróżnego (do mnie mówiono po polsku a do Josego po hiszp.!) kończą się szybko i sprawnie i pociągiem można dostać się bezpośrednio do miasta lub jechać w inne miejsce. My pojechaliśmy bezpośrednio z lotniska do Haify, na północ od Tel Aviv, gdyż zaciekawił mnie przydomek miasta: izraelskie Beverly Hills 😉

Listę i mapę przygotował Jose.

cdn.