96. Tureckie delicje, czipsy z makiem, 10kg jogurty, ayran i inne specjały w Stambule.


Stambuł to oprócz metropolii  z bardzo znanymi zabytkami i atrakcjami turystycznymi jak Hagia Sofia czy Błękitny meczet to także normalne, wiecznie żywe miasto miasto z brudnymi i zaśmieconymi dzielnicami z dala od historycznego centrum. Spacerowaliśmy po Stambule chcąc zobaczyć jego wszystkie oblicza. Kupowaliśmy owoce i słodycze w zwyczajniutkich sklepikach z dala od turystycznych wypucowanych salonów dla turystów. Robiliśmy zakupy w miejscowych supermarketach, gdzie najbardziej podobały nam się 3 i 10kg pojemniki z jogurtem 🙂 Polubiłam ayran, mieszkankę jogurtu z owczego mleka i wody. Pije się go do głownych dań, kebabów etcPierwszą potrawą, której spróbowałam po przylocie był… kebap, oczywiście.

Cechą wspólną wszystkich zakątków miasta byli jego przemili mieszkańcy i wszechobecne koty. Przepięknym i ogromnym meczetem jest obok słynnego Sułtanahmet Camii meczet Sulejmana, polecam zobaczyć go także w środku! Niesamowite jest to, jak na każde wezwanie na modlitwę, 5 razy dziennie, ruszają tłumy wiernych do meczetów, młodzi, starzy, w garniturach, trampkach, dresach, co kto ma na sobie nie ma znaczenia, nawet widzieliśmy mężczyzn w białych fartuchach spieszących na modlitwę. Zwiedzjaący meczety powinni poczekać spokojnie aż modlący się wyjdą i świątynia opustoszeje. Obok meczetu Sulejmana (Suleymaniye Mosque) przypadkiem natknęliśmy się na bardzo starą restaurację, w której jadały i pijały herbatę największe „persony” tureckie, włącznie w członkami rodziny sułtana. Restauracja-herbaciarnia nazywa się Daruzziyafe i została zbudowana w szesnastym wieku, za czasów Sulejmana Wielkiego!!!! Zaprojektował ją sam Sinan, naczelny architekt dworu.

DSC_0135

Ulice Stambułu z dala od turystycznego centrum

DSC_0132

DSC_0210

Meczet Sulejmana (Suleymaniye Mosque)

DSC_0221

Widok miasta po drugiej stronie Złotego Rogu, w tle wieża Galata

DSC_0230

Na herbatce.

DSC_0232

w takiej szklaneczce herbata smakuje lepiej;-)

Warto wybrać się także do portu i pospacerować po promenadzie nad brzegiem Bosforu, gdzie rybacy sprzedają świeżo złowione ryby i owoce morza, które można zjeść upieczone na przenośnych grillach. Tutaj właściciele restauracji kupują produkty do swoich kuchni. Turcy zabawiają się w wolne popołudnia strzelając z prawdziwej broni do balonów.

DSC_0137          a la turca

Jednym z obowiązkowych punktów każdego dnia była wizyta w sklepie ze słodyczami, gdzie obżerałam się baklawą, chałwą i innymi turecki specjałami, tzw. „Turkish Delights”. Bardzo smaczną niespodzianką okazały się chipsy z… makiem marki Fritolay, „A la turca” 🙂

DSC_0142

aaaaaaaaaaaaaaaa!!!! Turkish Delights!!!

Ogromne targowisko zwane Krytym Bazarem (Kapali Carsi) jest kolejną atrakcją turystyczną Stambułu, jest to bazar podobny do tego w Kairze, gdzie można kupić wszystko, ceny jednak są dość wysokie, jak ceny ogólnie w Turcji. Miłe jest to, że sprzedawcy są bardzo uprzejmi, serdeczni, profesjonalni, nie są upierdliwi, nie męczą jeśli nie chcesz nic kupić, zapraszają na herbatkę a nawet na fajkę wodną po udanej transakcji. Kupiłam tam liczne pamiątki i właśnie fajkę wodną (narguile), zestaw posrebrzany do picia kawy z cukierniczką, niebieskie szklane „oka” , które odpędzają zle duchy etc. Ceramika i mozaika, którą się tu sprzedaje jest przepiękna, jej barwy są soczyste, mocne, dobrze dobrane. Chciałam kupić wszystko! Alabastrowe fajki, wyroby skórzane, biżuteria, papierowe i metalowe lampy bogato zdobione no i te dywany, narzuty, obrusy, serwety, kilimy…ach!!! Po targowisku przechadza się pan Sułtan, czyli brodaty gruby staruszek przebrany w kolorowe łaszki i szukający chętnych do zdjęcia z „Sulejmanem”, oczywiście za odpowiednią opłatą. My nie zapłaciliśmy za zdjęcie, natomiast poprosiliśmy go o pomoc w znalezieniu tureckiego wydania „Małego Księcia” i wróciliśmy z wycieczki z kolejną sztuką do kolekcji.

DSC_0152

DSC_0151

Kryty Bazar

Nocą wybraliśmy się tramwajem na drugą stronę cieśniny Złotego Rogu i spacerowaliśmy po placu Taksim, dzielnicy Beyoglu i ulicy Istiklal, gdzie znajdują się liczne sklepy, restauracje, nocne kluby, dyskoteki. Ta ulica jest wiecznie „żywa”, pełna ludzi i muzyki. Tutaj bawią się młodzi Turcy w weekendowe noce. Warto wejść na wieżę Galata właśnie po tej stronie miasta, z kórej pięknie widać Stambuł i jego ciekawe położenie geograficzne. Uzbrojcie się w cierpliwość, bo do wieży ustawia się zawsze dłuuuuga kolejka i czekanie na wejście a później na windę i wjazd może trwać nawet godzinę.

Po Bosforze nieustannie pływają małe turystyczne promy; wycieczka trwa ok. 1,5 i z pokładu widać azjatycką część miasta oraz liczne nadbrzeżne zabytki po europejskiej stronie.

DSC_0270

Widok na miasto z wieży Galata

DSC_0240

Moda konserwatywnych Turczynek.

W następnym wpisie-wizyta w pałacu i haremie sułtanów!

94. Turcja always on my mind…


Czekając na lot powrotny na lotnisku w Stambule pomyślałam sobie: ” Kurcze, naprawdę szkoda mi wracać…” W Turcji podobało mi się wszystko. Krajobrazy, jedzenie, zabytki, odwiedzone miasta i wsie, ale najmilej będę wspominać jej mieszkańców. Z odwiedzonych 33 krajów 3 zasługują dla mnie na szczególną wzmiankę. Wycieczka do Peru była spełnienie moich dziecięcych marzeń, wakacje w Izraelu i Palestynie to z kolei duchowa podróż do „korzeni” a wyjazd do Turcji będę wspominać jako nieprzerwane „spotykanie” drugiego człowieka. Przed wyjazdem znajomi, którzy odwiedzili Turcję opowiadali o niezwykłej gościnności jej mieszkańców, o sympatii dla turystów, opowiadali o grzecznych i kulturalnych sprzedających a ja miałam w głowie wyjazdy do krajów północnej Afryki i jakoś nie chciało mi się w to wszystko wierzyć. Sprawdziło się co do joty. Byłam zachwycona otwartością i życzliwością Turków, tym, jak nam pomagali zupełnie bezinteresownie na każdym kroku, jak nas pozdrawiali na ulicach. Wielokrotnie zostaliśmy zaproszeni na herbatę gdzieś do taksówkarzy, w sklepach, do kanciapy strażników na nocnym dyżurze w jednym z uniwersytetów. O wszystkim napiszę szczegółowo, bo zasługuje bez wątpienia na wzmiankę.

Widok na miasto sprzed meczetu Sulejmana

kręcenie lizaków

tureckie słodkości z miodu, sezamu, orzechów, karmelu…

Ulica Istiklal w nowej części miasta

Kraj jest nowoczesny, gdyby nie jego położenie w 90% kilku procentach w Azji, można by go spokojnie nazwać krajem europejskim. Miasta są czyste, zadbane, drogi i autostrady świetne, pociągi i autobusy też z pierwszej półki, nawet lepsze niż w Polandii. W Turcji czułam się bezpiecznie i komfortowo w przeciwieństwie do innych krajów muzułmańskich, które miałam okazję zobaczyć. Kobiety w większości ubierają sie po europejsku, niektóre noszą stroje tradycyjne tureckie, w tym chustki na głowie.

Lecieliśmy liniami Turkish, które drugi raz rzędu zdobyły tytuł najlepszych lini lotniczych w Europie. Pierwszym przystankiem był Stambuł. Miasto jest ogromne, położone na dwóch kontynentach (w Europie i Azji), z lotu ptaka wygląda jak niekończąca się masa domów, meczetów i wieżowców…Wikipedia podaje, że jest zamieszkane przez ponad 11mln ludzi, co już jest liczbą bardzo dużą, ale jego mieszkańcy przekonują, że w środku sezonu wakacyjnego w mieście przebywa ok. 18 mln osób! W Stambule nie nudziliśmy się ani chwili, wstawaliśmy wcześnie, zwiedzaliśmy co się dało, zajadaliśmy się kebabami i znów zwiedzaliśmy zabytki i zakamarki miasta. Miasto jest usytuowane po obu stronach cieśniny Bosfor, która dzieli je na część europejską (region Tracji) i azjatycką (Anatolia, region obejmujący prawie całą Turcję). Dodatkowo część europejska podzielona jest na 2 części przez cieśninę (rzekę) zwaną Złotym Rogiem. Część azjatycka miasta jest przede wszystkim „sypialnią” dla mieszkańców, a w części europejskiej po obu stronach Złotego Rogu znajdują się wszystkie najważniejsze zabytki, hotele, sklepy, restauracje, wieżowce, biurowce,  etc, czyli wszystko to, co oczekuje zobaczyć i odwiedzić turysta. W przerwie bawiliśmy się z niezliczonymi kotami zamieszkującymi miejscowe parki, cmentarze, skwery, piwnice etc. Niby są to koty uliczne, bezdomne a jednak właściwie wszystkie wyglądały na zadbane, dobrze odżywione, zdrowe, całkowicie oswojone, przyjazne, podbiegały by się bawić 😉  A ja oczywiście byłam wniebowzięta, hehe.

Rybacy na moście Galata

Widok na starą część miasta z wieży Galata

Przed Błękitnym Meczetem.

Najbardziej obleganymi dzielnicami europejskiego Stambułu są Sułtanahmet i Galata/Taksim. W tej pierwszej znajdują się najpiękniejsze atrakcje turystyczne i tutaj szukaliśmy noclegu. Ta druga dzielnica jest bardzo nowoczesna, głośna, pełna ekskluzywnych wieżowców, biurowców, hoteli, barów, dyskotek i sklepów najdroższych marek. Kiedy zapytaliśmy miejscowych, za co najbardziej kochają swoje miasto, odpowiadali z oczywistą „oczywistością” : bo nie ma drugiego takiego miasta na świecie, w którym wymieszało się tyle kultur, które było zdobywane przez tylu władców imperiów z różnych stron świata, które samo było stolicą kilku imperiów…” i tak mozna by wymieniać dalej ich odpowiedzi i każda z nich będzie prawdziwa. Stambuł to megalopolis, światowe dziedzictwo kultury Unesco, drzwi do Azji, kraj grzecznych i sympatycznych miłośników czarnej słodkiej herbaty w małych szklaneczkach w kształcie klepsydry. W następnym poście zapraszam do dzielnicy Sułtanahmet!