107. W świecie mistyków Mevlana. Konya.


Miasto Konya zostało kiedyś nazwane „twierdzą Islamu”. Do dziś jest miejscem pielgrzymek konserwatystów religijnych z całego kraju oraz wyznawców filozofii Rumiego, poety i myśliciela perskiego, znanego też pod nazwskiem Mevlana, który był założycielem i do dziś pozostaje guru nurtu mistycznego Mevlana, jednego z odłamów derwiszów. Jest on pochowany właśnie w Konyi. W całej Turcji Rumi jest bardzo poważany a do tańców derwiszów ludzie odnoszą się z dużym szacunkiem, traktując go jak rodzaj modlitwy, bezpośredniego kontaktu z Allahem.

Miasto jest duże, ma prawie milion mieszkańców. Jeśli chodzi o turystów zagranicznych jak ja, to nie widziałam wielu, tylko gdzieś w pobliżu meczetu mauzoleum z grobowcami mistyków Mevlana, w tym Rumiego (Mevlana Müzesi, Muzeum Mewlewitów). Znajduje się ono przy wschodnim końcu Mevlana Caddesi, obok Selimiye Camii. Można je wszystkie obejrzeć z bliska, chociaż trzeba się przeciskać przez tłumy wiernych.

[1]2692007114453_1139

Mevlana-Muzesi

DSC_0741

Po wejściu do muzeum znajdziemy się na wyłożonym marmurem dziedzińcu z dużym sadirvanem (fontanna ablucyjna), ufundowanym przez sułtana Selima I w 1. poł. XVI w. Przechodząc przez drzwi, minęliśmy po prawej i lewej stronie pomieszczenia klasztornie, takie jak cele dla derwiszów czy kuchnia, a powstały one za rządów Murada III (1574 – 95). Inna, sześciokątna fontanna znajduje się po prawej stronie wejścia. To tutaj zebrali się mewlewici w dniu śmierci mistrza i do dziś czynią tak co roku 17 grudnia. Dalej po prawej stronie są XVI-wieczne turbe kryjące ziemskie szczątki ważnych dla historii Konyi osobistości.

Wejście do głównej budowli prowadzi przez dawne lektorium, w którym dzisiaj są wystawione piękne egzemplarze tureckiej kaligrafii. Następnie przez „srebrne wrota” wkraczamy do głównego pomieszczenia z sarkofagami. Jest to tzw. huzur-i pir, czyli „obecność świętego”. Po lewej stronie spoczywają derwisze którzy przyjechali do Anatolii (region, w którym znajduje się Konya) razem z ojcem Mevlany. Znajduje się tu wykonana z brązu tzw. kwietniowa misa. Zbierało się do niej kwietniowe deszcze, które miały wykazywać moc uzdrowicielską. Misa (XIV w.) zdobiona jest złotymi i srebrnymi inskrypcjami, a nad nią wierni mogą przeczytać słowa Mevlany: Ukaż się, jakim jesteś, albo bądź, jakim się pokazujesz. W gablotach obok są prezentowane najstarsze i najbardziej cenne manuskrypty, m.in. część Mesnevy i Divan-ı Şems, a także fragmenty dzieł syna Mevlany, SultanaVeleda.

Na końcu sali, po lewej, znajduje się grobowiec samego Celaleddina Mevlany, najbardziej okazały spośród wszystkich. To najświętsze miejsce zespołu. Sarkofag jest przykryty pięknym jedwabnym atłasem. Sarkofagi w pobliżu kryją szczątki ojca i syna Mevlany, a także innych członków rodziny. W lewo przechodzi się do dużej, przykrytej kopułą semahane, czyli sali tańca, gdzie przechowywana jest kolekcja instrumentów używanych przez derwiszów podczas ceremonii tańca (najważniejszym z nich był ney, czyli drewniany flet), ich ubiory, a także pięknie rzeźbiona w drzewie oprawa Koranu z końca XIII w. Na ścianach wiszą wspaniałe anatolijskie dywany. Kolejnym i ostatnim już pomieszczeniem jest sala modlitewna, w której wystawiono manuskrypty z różnych okresów (najstarszy z IX w.) Źródło fragm. Wp.pl

KonyaMevlan

Mevlana Muzesi

MevlanaTurbesi

Chodząc po mieście natknęłam się na duży sklep z fartuchami i innymi ubraniami roboczymi, gdzie kupiłam kilka taniutkich fartuchów aptecznych, które stały się później obiektem zazdrości koleżanki z pracy, hehehe. Na koniec dnia polecam spróbować fantastyczne tradycyjne danie oferowane w tym mieście, nazywa się pide Mevlana, jest ono podobne do długiej zapiekanki z mielonym mięsem, można obserwować jak jest przygotowywane; na stole pojawia się juz pokrojone na kawałki. Towarzyszy mu nieodłączny w tureckiej kuchni zimny i ożeźwiający ayran.

mevlana-pide 2-kiymali-pide

Szukałam CD z muzyką sufi, która tak bardzo mi się podobała w Bursie, kiedy to słuchałam grających derwiszów i oglądałam ich tańczących towarzyszy. Kupiłam 2  CD w sklepiku z pamiątkami tuż obok Mevlana Muzesi, ale niestety muzyka nie ta sama… Następnego dnia czekała nas podróż do Goreme, turystycznej stolicy Kapadocji.

DSC_0317cc

DSC_0430c

98. Iskender kebab w Bursie.


O Bursie nie wiedzieliśmy właściwie nic, trochę poczytaliśmy w przewodniku o tym mieście, ale bardziej traktowaliśmy je jako kolejny przystanek na szlaku wgłąb Turcji niż atrakcję turystyczną. Do Bursy dotarliśmy w niecałą godzinę małym promem z przystani w Stambule, Yenikapi, który płynie do miasteczka Yalova i stamtąd busem albo autobusem jechaliśmy jakieś 20 minut do Bursy. Wysiedliśmy w samym centrum miasta i zatrzymaliśmy się w pierwszym napotkanym tanim, ale czystym i schludnym hotelu Kent za 50$ (zniżkę trzeba było mocno negocjować). Bursa to duże miasto, było pierwszą stolicą imperium osmańskiego i pierwszym ośrodkiem giełdy na świecie. Dziś znane jest z licznych muzeów, zabytkowych meczetów, przepięknego starego targowiska w stylu krakowskich Sukiennic i jedwabnych luksusowych wyrobów, z których korzystają największe osobistości. Jak tylko zaczęłam spacerować po mieście, od razu poczułam się bezpiecznie, miło, centrum sprawiało wrażenie spokojnego, bez kotła i hałasu ze Stambułu. Ludzie pytani o drogę, zabytki odpowiadali nam bardzo uprzejmie, opowiadali o swoim mieście, podprowadzali, kiedy nie umieli powiedzieć słowa po angielsku. W sklepach obsługiwano nas bardzo grzecznie. Ja byłam oczarowana spokojem i kulturą mieszkańców Bursy. Nawet na targowisku nie przeszkadzali nam nachalni kupcy, kiedy odpowiadaliśmy im, że nie jesteśmy zainteresowani, z ręką na piersi odpowiadali coś w stylu: „rozumiem, dziękuję i zapraszam innym razem”, co w porównaniu z krajami arabskimi z pólnocy Afryki wywołuje bardzo pozytywny szok.

DSC_0288

DSC_0284

DSC_0295

Ulu Camii i Yesil Turbe

Sztandarowymi miejscami do zwiedzania w Bursie są: duży zabytkowy Zielony Meczet (Yesil Camii) i Wielki Meczet (Ulu Camii) oraz mauzoleum z grobowcami władców imperium (Yesil Turbe) W mieście znajdują się liczne parki i zielone skwery, które dodatkowo uprzyjemniają spacery. Na kolację zamówiliśmy sztandarowe danie Bursy-opatentowany oryginalny Iskender Kebab, jedyne danie serwowane w zabytkowej restauracji, której nazwa pochodzi od nazwiska jej założyciela. Danie stało się tak popularne, że serwowano je w tej starej restauracji nawet głowom państw i innym osobistościom, których zdjęcia zdobią ściany restauracji w podziemiach centrum. Restauracja Iskender jest jedną z najważniejszych atrakcji miasta. Danie składa się z kebabu z baraniny serwowanym na smażonych na masełku kawałkach chleba pide, polanym sosem pomidorowym i z dodatkiem jogurtu,  a wszystko to polane dodatkowo świeżo stopionym pysznym masłem… Smakowało wyśmienicie! Do picia podano nam także tradycyjny w regionie napój, sirę, bezalkoholowy napój z moszczu winnego. Jak do każdego tureckiego dania, zamówiłam sobie też chłodny ayran. Po kolacji obowiązkowo zrobiliśmy zdjęcia w restauracji z pierwszym, historycznym rusztem do smażenia iskendera 🙂 Na deser można skosztować lokalnego kompotu z różnych owoców i kandyzowanych kasztanów, które jednak nie przypadły mi do gustu. Wolałam obżerać się ciastkami i typowymi klejącymi się tureckimi słodyczami z pistacji i innych orzechów z miodem (turkish delights).

iskender_kebap

iskender_2

DSC_0296

DSC_0297

Restauracja Iskender

DSC_0388

Ciastkaaaaaa…chwila odpoczynku w hotelu Kent

Targowisko kryte w centrum miasta obok Ulu Camii jest jednym z najładniejszych w Turcji. Dzieli się na część, w której handluje się antykami i „różnościami” (Bedesten) i część, w której sprzedaje się wyroby z jedwabiu najwyższej jakości (Koza Han). Te najdroższe (Ipek silk) kosztują nawet 200€ i więcej za „zwykły” szalik czy damską chustę. Są też wyroby w bardziej przystępnych cenach, mieszanki jedwabiu i bawełny oraz jedwabne z gorszej jakości nici. Oprócz jedwabiu sprzedaje się ozdoby do domu, dywany, ubrania, stroje odświętne, ślubne, biżuterię etc. W środku targowiska znajduje się „patio”, placyk z kawiarenkami.

DSC_0383

DSC_0376

DSC_0378

Targowisko

DSC_0409

strój na święto obrzezania (ten po prawej, oczywiscie:-)

DSC_0416

robótki szydełkowe

DSC_0386

Chusty, szale jedwabne i bawełniane

Jednak najlepsze w Bursie czekało na nas wieczorem… ale o tym w następnym wpisie już niebawem!